środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 12

Obudziły mnie wpadające do pokoju promienie słoneczne. Nie widziałam tak ładnej pogody od kiedy przyjechałam od Londynu. Spojrzałam na zegarek, była 9,17, czyli spałam jakies 6 godzin. Odwróciłam się i zobaczyłam śpiącego Justina. Leżał na brzuchu, a ręce miał zgęte pod głową. Z otwartych ust ciekła mi ślinka. Nie marnując okazji szybko sięgnęłam po telefon i zrobiłam mu zdjęcie. Skoro i tak nie mogłam spać stwierdziłam, że zejdę na dól. Jednak wcześniej założyłam legginsy. W domu był straszny bałagan. Wszystko leżało na podłedze; ubrania, jedzenie, krzesła, napoje, buty, dosłownie wszystko. Nagle ujrzałam pianino. Miałam ochotę na nim pograć, ale bałam się, że kogoś obudzę. W końcu w domu spało chyba 15 osób. Poszłam do kuchnii. Włączyłam muzykę na słuchawkach. Na mojej playliście były praktycznie same piosenki Beyonce. Serio ją uwielbiam. Zaczęłam sprzątać kuchnię, w której było bardzo dużo jedzenia. Słysząc piosenkę I Care, nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam ją śpiewać i tańczyć w rytm. Nagle ujrzałam Beyonce jak stała oparta o próg drzwi. Była ubrana w belikatą koszulę. Szybko wyjęłam słuchawki z uszu. Bey śmiała się, jak zawsze. Wyglądała tak ładnie bez makijażu.
-Naprawdę jestem twoją fanką.-powiedziałam, bo nie wiedziałam co powiedzieć
-Wierzę.-odpowiedziała anielskim głosem
Było mi trochę wstyd.
-Czy ty sprzątasz?-zapytała, a ja twierdząco kiwnęłam głową-Po co? Zaraz przyjadą pokojówki.
-Nie wiedziałam...
-Jak chcesz to możesz ze mną skoczyć do sklepu, bo trzeba nakarmić tych potworów.-zaśmiała się
-Pewnie, tylko się ubiorę. - pobiegłam na górę i założyłam ten zestaw. Szybko się pomalowała, nie mocno, jednak nie chciałam wychodzić bez make up. Natomiast Beyonce była ubrana w tą sukienkę. Ona nie musiała się malować, nie potrzebowała tego. Była naturalnie piękna. Razem z nią poszłyśmy do najbliższego sklepu. Było to Tesco. Po drodze dużo razmawiałyśmy.
-Co słychać u twojej córeczki?-zapytałam
-Rośnie.-odpowiedziała uśmiechając się pod nosem
-Chciałabym ją poznać. Bardzo mało o niej wiem, bo prawie nic o niej nie ma w internecie.
-Wiem. Staram się o to, aby mała miała normalne dzieciństwo. Nie chcę takiej sytuacji, jak np. w parku podwinie jej się spódniczka, a ktoś zrobi zdjęcie jak widać jej majteczki. Paparazzi czasem są okropni. Ona ma mieć normalne dzieciństwo, chociaż ma sławnych rodziców.- mówiła
-U kogo ją zostawiłaś?
-Umoich rodziców. Dzisiaj wieczorem chyba pogadamy na skype.
Bardzo dobrze mi się z nią rozmawiało. Mówiła tak mądrze i tak spokojnie. Dużo ludzi podchodziło do Bey i prosiło o zdjęcie z nią. Ona nie potrafiła odmówić. Wszyscy się bardzo dziwnie na mnie patrzyli. W sumie, to przyzwyczaiłam się już do tego. Kupiłyśmy bardzo dużo jedzenia. Musiałyśmy nakarmić kilkanaśncie osób. Przy kasie kasjerka zapytała Beyonce:
-Czy ty jesteś Beyonce?
Rozbawiło mnie to pytanie. Ja bym odpowiedziała coś typu:
-Co? Ja Beyonce? Nie...
Jednak ona się uśmiechnęła. To musić być wspaniałe uczucie, kiedy każdy zna twoje imię.

W domu zastałyśmy idealny porządek. Najwidocznie ekipa sprzątająca już tutaj była. One Direction już nie spali. Siedzieli na kanapie i grali na xboxie. Grał z nimi tez Justin. Najśmieszniejsze było to, że żaden z chłopaków nie miał koszulki. Zaśmiałyśmy się na ich widok.
-No to chłopaki robimy śniadanie.-powiedziała Beyonce klaszcząc w ręce
-Zróbcie coś tylko dla nas, bo reszta już poszła.-powiedział Niall nieodrywając wzroku od gry
-Jak to poszli?-zapytała Bey
-Wstali i poszli.-odpowiedział Harry, patrząc się jak na głupie
-Ok... Śniadanie dla 9 osób. To i tak lepsze niż śniadanie dla 15 osób.-powiedziałam i razem z Beyonce poszłyśmy zrobić omlety. Byłyśmy jedynymi dziewczynami w domu, więc to był nasz obowiązek. Nagle poczułam ręce na mojej talii. Trochę się wystraszyłam, ale gdy ujrzałam Justina za mną uśmiechnęłam się.
-Jak się spało?-zapytałam
-Dobrze, ale bardzo chrapałaś.-zaśmiał się
-Wcale nie!-odpowiedziałam oburzona i fochnęłam się. Justin zaczął mnie łaskotać przez co wylądowałam na podłodze.  Zaczęliśmy się kłócić, oczywiście to była zabawa. Krzyczałam na niego, aby przestał mnie łaskotać, jednak on nie przestawał. Chwyciłam trochę mąki i dmuchnęłam Justinowi w twarz.
-Przesadziłaś. Wiesz?-odpowiedział wycierając twarz. Nagle położył mnie sobie na ramieniu. Zaczęłam się śmiać, a jednocześnie biłam go pięściami. Trochę się przestraszyłam gdy chłopak wyszedł z domu tylnymi drzwiami. Niespodziewanie zobaczyłam ogromny basen.
-Nawet o tym nie myśl!-krzyczałam przestraszona i zaczęłam się wyrywać. Jednak on mnie nie słychał. Nagle poczułam, że już mnie nie trzyma, a ja wpadłam do wody z wielkim pluskiem. Woda była bardzo zimna. Chciałam go nastraszyć, więc nagle wyskoczyłam z dna wody i krzyknęłam:
-Debilu, nie umiem pływać!-udawałam że się dławie wodą. Widok jego twarzy był bezcenny. Zniknął uśmiech, a na jego twarzy pojacił się strach. nagle wskoczył do wody i podpłynął do mnie. Wunurzyłam się z wody i dodałam - ŻARTOWAŁAM!
Chłopak odetchnął, a ja zaczęłam się z nim chlapać wodą. Po krótkiej chwili przestawiśmy. Spojrzeliśmy na siebie i się zbliżyliśmy tarzami. Nasze usta już miały się spodkać w pocałunku, aż tu nagle...
-Na bombe!-krzyknął Louis skacząc do wydy i robią przy tym wielki plusk. Po chwili już wszyscy byli w wodzie. Spojrzałam na Harrego. Przyłapałam go na gapieni się na mnie. Szybko spuścił wzrok i odwrócił się.
-Nienawidzę cię.-powiedziałam o Justina zawieszając ręce na jego szyi
-Kochasz mnie.-odpowiedział pewny siebie, po czym czule mnie pocałował.


Ten dzień minął nam spokojnie. To znaczy z nimi nie mogło być spokojnie. Cały dzień grillowaliśmy w ogrodzie i kąpaliśmy się w basenie. Gdzieś około 18 Beyonce powiedziała, że muszą wracać do domu. Okazało się, że jej córeczka zachorowała. Wymieniłyśmy się numerami telefonu. Podziękowałam jej za wszystko, a ona powiedziała, że gdy będę miałą jakiś problem, to ona zawsze mi pomoże.

-Kamila, podaj mi piwo.-powiedział Niall
-Sam sobie podaj... Po za tym wypiłeś juz za dużo.-powiedziałam, wkurzył mnie trochę
-Ale damulka się znalazła.-powiedział robiąc dziwne miny
-Ej, ty, no, kolego! Trochę szacunku do mojej kobiety!-powiedział Justin. Też był pijany. Powiedział to tak śmiesznie, że zczęłam się z niego śmiać. Gadał jak jakiś żul.
-Idzcie już spać. Wszyscy jesteście najebani w trzy dupy.-powiedziałam się śmiejąc z chłopaków.
Odziwo się mnie posłuchali. Wyszli z basenu i poszli po swoich pokoi. Natomiast ja zostałam na zewnątrz.

Miałam kilka spraw do obmyślenia. Jednak chodziło głownie o Justina. Nasz zwięzek był bardzo dziwny. Stwierdziłam, że zadzwonie do Rachel.
-Halo.-powiedziała
-Hej. Jak tam?-zapytałam
-Dobrze. A co u ciebie. Opowiadaj.-była podekscytowana
-Po pierwsze chciałam ci podziękować za wszystko, bo nie było by mnie tutaj gdyby nie ty. Ale zabiję cię za tą bieliznę...
-No co ? Kobieta musi mieć seksowną bieliznę.
-Haha.-zaśmiałam się-Muszę ci się zwierzyć.
-Dawaj.
-Chodzi o mnie i o Justina. To jest bardzo dziwny związek. Jesteśmy ze sobą bardzo krótko, jednak ja nie widzę kolejnego dnia bez niego. Nie wiem jak przeżyję, to kiedy on będzie w trasie. Wiem, że on coś do mnie czuje, ale...
-Kochasz go?-Racel mi przerwała
Chwilę się zastanowiłam co odpowiedzieć.
-To jest najgorsze, że nie wiem. Nie umiem się przy nim wyluzować. To chyba powinno być tak, że najpierw jesteśmy przyjaciółmi, a dopiero potem parą.
-Wcale nie. Według mnie to nawet i lepiej. Jeśli przyzwyczailibyście się do przyjaźni to ciężko by wam było zacząć chodzić ze sobą. Wydaje mi się, że za bardzo się martwisz. Masz obok siebie chłopaka który cię kocha.
-Ale ja nie wiem czy go kocham.
-Nie wiesz, bo nigdy tego nie czułaś. Musisz się przyzwyczaić do tej sytuacji.
-Boję się, że jak on wyjedzie, że to będze koniec z nami.
-Nie martw się. Jestem pewna, że przetrwacie tą próbę.
-Dzięki za pomoc.
-Zawsze możesz na mnie liczyć. Jestes dla mnie jak siostra.-powiedziała
-Kocham cię.-oznajmiłam, po czym zakończyliśmy rozmowę
Poszłam na górę. Justin brał prysznic. Byłam bardzo zmęczona. Położyłam się na łóżku i szybko zasnęłam.



************************

Po pierwsze bardzo was przepraszam, że tyle czekaliście, ale miałam teraz bardzo ważne testy i musiałam poprawiać oceny. 
Po drugie dziękuję bardzo, ze ponad 1000 wyświetleń. Jesteście cudowni. 
Po trzecie kolejny rozdział będzie jeszcze w tym tygodniu.
Po czwartek kocham was. Każdego po kolei. 
Buziaczki. 
-Kamila

3 komentarze:

  1. Warto bylo czekac na ten rozdzial :)
    mam nadzieje, ze pogodzisz nauczke z pisaniem opowiadanie, bo juz sie nie moge doczekac kolejnego rozdzialu :) :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zostałaś nominowana do Liebster Award :) Więcej informacji znajdziesz tutaj -----> http://yellowrainc0at.blogspot.com/2013/06/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze! jak fajnie:) ale nie wiem czy zasłużyłam, bo dawno nic nie pisałam... w każdym razie Dziękuję Bardzo! :* Buziaki :****

      Usuń