Kochałam go. Chociaż nie znałam go długo. Usiadłam razem z nim na łóżku.
-Co teraz będzie?-zaptałam -Przecież za tydzień wyjeżdżasz w Believe tour.
-Nie mam pojęcia... Wiem tylko jedno, to będzie najlepszy tydzień w moim życiu-odpowiedział z cudowynym uśmiechem na twarzy. Odwzajemniłam jego uśmiech. Nagle pod pokoju weszła Rachel:
-Kamila...-przerwała gdy zobaczyła Justina-yyyy... idziecie na kolacje?-zapytała
-Idziemy.-powiedziałam
-Siema Rachel.-powiedział sodko Bieber
-no hej-odpowiedziała zawstydzona
Zeszliśmy do jadalnie. Moja mama zrobiła spaghetti. Wszystcy dziwnie się spojrzeli na Justina.
-Yyy...no... to jest Justin.-powiedziała
-Dobry wieczór.-powiedział chłopak, po czym usiedliśmy przy stole.
Frank pytał się Justina o muzykę. Rozmawiali o jego trasie. Było mi trochę przykro, że on wyjeżdża. Okazało się, że makijażystka Justina pracował kiedyś w firmie Franka. Mieli dużo wspólnych tematów. Było już późno, a chłopak musiał już iść.
-Dziękuje bardzo za kolacje. Spaghetti było pyszne.-powiedziałwstając od stołu-Muszę już iść.
-Odwieźć cię?-zaproponował Frank
-Nie, dziękuje, ale już jedzie po mnie szofer.
Justin ubrał się i wyszedł na podwórku, czekając na limuzynę. Poszłam z nim.
-Dzięki za miły dzień.-powiedział słodko
-Jaki ty kulturalny.-odpowiedziałam i przytuliłam go mocno
-Ładnie pachniesz.-oznajmił, a ja zaczęłam się śmiać-No co jestem kulturalny.
-Jesteś głupi.
-Ale mnie kochasz?-zapytałam robiąc prześliczną minę
Chwile się zastanowiłam, zanim odpowiedziałam.
-Nie wiem czemu, ale tak.-po tych słowach nasze usta złączyły się w pocałunku
Nagle zatrąbił samochód, to była limuzyna Justina.
-Pa-powiedziałam
-Do jutra. Wpadnę po ciebie, po szkole-powiedział i puścił mi oczko
Pomachałam mu, gdy siedział w aucie. Następnie weszłam do domu.
-Miłły chłopak.-powiedziała mama
-Czy wy wszyscy patrzeliście na nas przez okno?-zapytałam, ich miny dały mi odpowiedź-Jesteście dziwni.-powiedziałam śmiejąc się, a następnie poszłam do mojego pokoju. Czułam na moich policzka wypieki. Zawstydziłąm się.
-Czy on dla ciebie śpiewał?-zapytała Rachel wchodząc do mojego pokoju
-Zamknij drzwi.-powiedziałam- On... wyznał mi miłość.
-O MÓJ BOŻE! SERIO? CHODZISZ Z JUSTINEM BIEBEREM?!-krzyczała podekscytowana
-Na to wygląda.-powiedziałam uśmiechają się pod nosem.
Umówiłam się z Justinem po szkole. Miałam dzisiaj tylko lekcje, więc mieliśmy dla siebie cały dzień. Czekałam pod szkolą. Chłopak obiecał, że nie będziemy się bawić w One Less Lonely Girl. Nagle zobaczyłam, samochód Franka, a z auta wisiadł Justin. Podeszłam do niego i go pocałowałam na powitanie. Bieber otworzył mi drzwi, a potem pojechaliśmy.
-Dlaczego masz auto Franka?-zapytałam
-Pożyczył mi. Mam dosyć jeżdżenia limuzynami.-mówił patrząc na droge
-To ty nie masz swojego auta?
-Mam nawet samochody, ale u mnie w domu.
Przypomniałam sobie, że przecież on mieszka w USA. Samochód prowadził z taką lekkościa, z jaką śpiewa. Jedną rękę, miałna kierownicy, a drugą trzymał na moim udzie, ponieważ w samochodzi była automatyczna skrzynia biegów. Wyjechaliśmy na autostradę. Justin jechał bardzo szybko.
-Zwolnij! Proszę.-powiedziałam, bo się bałam
-Nie ufasz mi?-zapytał i spojrzał mi w oczy
-Patrz się na droge!-krzykęłam - Nie to, że ci nie ufam, po prostu boję sie.-dodałam spokojnie
-Złap mnie za rękę. - szybko to zrobiła, faktycznie, troche pomogło.
-Przepraszam. Naoglądałam się filmów.-powiedizałam spokojnie
Justin włączył radio. Leciała piosenka Beauty and a beat. Ucieszony Justin śpiewał swoją piosenkę. Śpiewałam z nim, czemu nie?
-Jakie to uczucie, kiedy w radiu leci twoja piosenka?
-To coś wspaniałego. Chociaż śpiewałem tą piosenkę milion razy nigdy ni się nie znudzi.
-Zazdroszczę ci.
-Spełniam swoje marzenia.-uśmiechnął się do mnie, a ja puściłam mu oczko
-Właściwie to gdzie my jedziemy?
-Zobaczysz.-powiedział patrząc na drogę, jednak widziałam, że kąciki jego ust się uśmiechają.
Nagle usłyszałam piosenkę Beyonce - Why don't you love me. Justin chciał przełączyć.
-Co ty robisz?-zapytałam szybko-Nawet nie próbuj tego przełącząc.
-Lubisz Beyonce?-zapytał śmiejąc się
-Kocham ją, jest moją idolką. Jest wspaniała, najlepsza.
-Lepsza ode mnie?
-Jeśli chodzi o muzykę to tak. Słucham jej od kiedy skończyłam 4 lata. Uwielbiam ją.
-Bardzo miła jest.
-Znasz ją?!-zapytałąm ze ździwieniem
-Pewnie.
-Zapomniałam, ty jesteś Justin Bieber. Najsławniejszy nastolatek na świecie.-powiedziałam cicho
-To w tobie lubię najbardziej. Nie patrzeysz na mnie jak na sławnego Biebera, tylko jak na normlnego chłopaka.
Uśmiechnęłam się.
Całą drogę rozmawialiśmy, dosłownie o wszystkim. Po niecałej godzinie jazdy zatrzymaliśmy się pod ogromną bramą. Justin przywitał się z kimś przez domofon. Następnie jechaliśmy przez piękny ogróg. W końcu ujrzałam cudowny dom.
-Gdzie my jesteśmy?-zapytałam
-Pomieszkamy sobie tutaj przez jakieś 5 dni.-odpowiedział wysiadając z samochodu.
-Żartujesz sobie? Matka mi nie pozwoli.-mówiłam, a Justin otworzył mi drzwi
-Gadałem z nią. Pozlowiła.-uśmiechnął się
-Ale...ale...moje rzeczy...-chłopak podszedł do bagażnika i wyciągnął dwie walizki.
-Rachel cię spakowała.
Już nie miałąm nic do powiedzenia. Justin wszystko idealnie zaplanował. Pozostało mi tylko rzucić się mu na szyję.
-Ale czy ten dom nie jest za duży na naszą dwójkę?
-Yyyy... No wiesz-mówił, dając kluczyki mężczyźnie w garniturze-Nie będziemy tutaj mieszkać sami.
-Więc kto jeszcze tutaj mieszka?-zapytałam zszkowana
Nie odpowiedział. Weszliśmy do środka. Nagle usłyszałam jakieś krzyki:
"Louis oddaj moje ciastka"
Co tu się dzieje?
Z góry było słychać jakieś śmiechy. Nagle zobaczyłam, jak jakiś blondyn goni innego chłopaka, który jadł ciasteczka. Gdy nas zobaczyli ogarneli się. Justin podszedł do nich i przywitał się jak ze starymi, dobrymi przyjaciółmi.
-Chłopaki to jest Kamila.-powiedział pokazując na mnie
-Czemu jesteś taka speszona?-zapytał przytulając mnie-Jestem Loius, a to Niall.
-Hej.-powiedział blondyn opychając się ciastkami.
-Nie jestem speszona.-mówiłam
Nagle po schodach zeszło dwóch innych chłopaków.
-Harry! Zayn! Na góre! Już! Macie się ubrać! Tu jest dziewczyna!-krzyczał Louis, a ja z Justinem zaczęliśmy się śmiać.
-Dziewczyna?-zapytał się Harry dziwnie się na mnie patrząc
-Dobra, teraz się czuję jak Bella, kiedy weszłą do domu pełnego wampirów.-wszyscy się śmiali, lecz ja serio czułam się inna.
-A gdzie Liam?-zapytał, a nagle z łazienki wyszedł brunet- O wilku mowa.
-O to skoro jestśmy wszyscy razem to się przedstawimy-zaproponował chłopak bez koszulki, chyba Zayn
Nagle chłopcy staneli w rzędzie. Jeden obliczał 3..2...1... po czym krzyknęli
HEY! WE'RE ONE DIRECTION!
One Direction...kojarze.
-Miło mi.-powiedziałam słodko się uśmiechając
-Dobra chłopaki. Piękne przedstawienie, jestem z was dumny.-powiedział Justin
-Zaprowadzę was do waszego pokoju.-powiedział Harry
"Dowaszego pokoju"? dziwiłam się w myślach. Chłopak pokazał nam drzwi i powiedział:
-Jakby co to mam pokój na przeciwko.-puścił mi oczko
-Stary, nie pozwalaj sobie.-zaśmiał się Justin
Otworzyłam drzwi i ujrzałam bardzo przytulny pokój.
-Serio mamy spać razem?-zapytałam
-Mi to nie przeszkadza.-powiedział Justin rzucjąc się na łóżko
-A co na to Jade powie-zapytałam się kładąc obok Justina
-Nie interesuje mnie to-powiedział zacząc mnie całować.
Gdy skończyliśmy dodał:
-Dzisiaj impreza. Będzie dużo ludzi, którzy musą cię poznać.
Tak jak powiedział Justin, dzisiaj impreza. Moja druga impreza w życiu, i druga z Justinem. Ubrałam sie w tą sukienkę. Przyszło bardzo dużo znajomych 1D w tym: Ed, Cher Lloyd, Cheryl Cole, Carly Rea Japsen, Olly Murs. Miley Cyrus oraz Taylor Swift i wiele wiele innych sławnych osób. To był coś wspaniałego. Zrobiłam sobie zdjęcie z każdym. Nagle zaczęło brakować mi oddchu, bo zobaczyłam... zobaczyłam ją. Czyli Beyonce. Tańczyła razem z Jay Z.
-Justin, musisz mnie jej przedstawić.-powiedziałam nieodrywając wzroku od mojej idolki
-Wiedziałem, że się ucieszysz.-powiedziła, przytuił mnie i podeszliśmy do pary
-Hej Justin-powiedziała Beyonce i pocałowała go w policzek, potem Bieber podszedł do Jay Z'iego i przywitał się z nim
-Beyonce, to Kamila, moja dziewczyna-jak to słodko zabrzmiało
-Miło mi.-powiedziała Bey i przutuliła mnie
-Kamila jest twoją wielką fanką-dodał Justin
-Serio?-zapytała, a ja kiwnęłam twierdząco głową-Nawet nie wiesz jak się cieszę, uwilebiam swoich fanów.
-To może ja pójdę z Justinem się napić, a wy sobie pogadajcie,o czym tam dziewczyny gadają.-powiedział Jay.
Czułam sie zawstydzona, bo nigdy nie myślałam, że mogłabym ją zobaczyć, z nią rozmawać. Nagle Carly Rea Japsen zaczęła śpiewać piosenkę Call me maybe.
-Lubię toą piosenkę.-powiedział Beyonce i zaczęła tańczyć
Szybko się wczułam w muzykę, Świetnie się bawiłam z Beyonce, chociaż jest starsza ode mnie 15 lat. Potem na scenę wszedł Justin i zaśpiewał razem z Carly Good Time. Zrobiłam sobie zdjęcie z Beyonce. Potem była jej kolej na śpiewanie. Weszła na scenę i powiedziała:
-Może teraz trochę zwolnimy. Proponuję I Was Here.-powiedział po czym puściła oczko do Justina. On się uśmiechnął i podszedł do mnie.
-Zatańczymy?-zapytał robiąc tą minę, której nie można odwómić
Szybko prztuliłam się do niego.
-Ty to wszystko zaplanowałeś i wyszło ci idealnie.-powiedziałam i pocałowałam go
Tym razem wypiłą tylko dwa drinki. Nie chciałam pić więcej, bo bałą się, że będzie tak jak ostatnio. Justin przedstawił mnie wszytskim. Bawiłąm się cudownie, tańczyłam chyba z każdym. Bardzo polubiłam Carly. Mogłabym się z nią przyjaźnić. Jest bardzo miła. Tańczyłam 2 wolne tańce z Justinem, a resztę wolnych tańczyłąm z każdym chłopakiem z One Direction, oraz z Jay Z. Chociaż jest duży i wydaje się być sztywnym, to tańczy bardzo dobrze. Bardzo się cieszę, że poznałąm moją idolkę - Beyonce. Jest wspaniała. Teraz lubię ją bardziej niż wcześniej. Jeszcze słyszałam jak śpiewa kilka swoich piosenek. Najbardzie utkwiła mi w pamięci piosenka z Jay Z - Crazy in love. Bey tak super tańczyła. Jakie ona ma ciało po urodzeniu dziecka. WOW! Chciałabym poznać jej córeczkę. Gdy impreza się skończyła, okazało się, że większość ludzi zostaje u chłopaków na noc. Mieli gdzie spać, bo to był na prawdę wielki dom.
Justin poszedłsię umyć, a po nim ja. Byłam wściekła na Rachel, bo spakochała mi samą seksowną bieliznę, a ja takiej nie noszę, Do spania dałą mi przezroczystą koszulę, Stwierdziłąm, że lepiej będzie jeśli się położę w koszulce Justina. On i tak śpi tylko z bokserkach. Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam Justina leżącego w samych bokseerkach, bez koszuli. Było widać jego kaloryfer. Szybko wskoczyłam do łóżka i wtuliłam się w jego umięśnion tors. Chłopak objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
-Dziękuję za wszystko. Jesteś najlepszą rzeczą jaka mogła mi się przydażyć.-powiedziałam całą w skowronkach.
-Kocham Cię.-dodałam
As long as you love me I'll be your platinum I'll be your silver I'll be your gold
niedziela, 31 marca 2013
sobota, 30 marca 2013
Rozdział 10
W niedziele wieczorem, gdy leżałam w łóżku dostałam smsa:
''Wpadnę po Ciebie po szkole, dobrze? :)"
''Wpadnę po Ciebie po szkole, dobrze? :)"
Sms był oczywiście od Justina. Uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy.
Lekcje trwały bardzo długo. Odliczałam godziny do moje spodkania z Bieberem. Dzisiaj miałam angielski z Angie. Nie odezwała się do mnie ani słowem. Nawet nie odpowiedziała cześć. Trudno... ale to może i lepiej, że się z nią nie koleguje? Sama nie wiem...
W końcu zadzwonił ten długo oczekiwany dzwonek. Poszłam do wyjścia, tak jak cała szkoła. Szukałam Justina. Jednak tłum był tak wielki, że był to niemożliwe. Nagle dostałam smsa:
"Znajdź mnie."
Znowu się głupio śmiałąm do telefonu. Kurcze. O co mu chodziło. Nigdzie go nie widziałam. Poczekałam chwile, aż ludzie sobie pójdą, nagle ujrzałam narysowaną strzałkę na chodniku. Obok niej był mały napis:
Kamila
Lekcje trwały bardzo długo. Odliczałam godziny do moje spodkania z Bieberem. Dzisiaj miałam angielski z Angie. Nie odezwała się do mnie ani słowem. Nawet nie odpowiedziała cześć. Trudno... ale to może i lepiej, że się z nią nie koleguje? Sama nie wiem...
W końcu zadzwonił ten długo oczekiwany dzwonek. Poszłam do wyjścia, tak jak cała szkoła. Szukałam Justina. Jednak tłum był tak wielki, że był to niemożliwe. Nagle dostałam smsa:
"Znajdź mnie."
Znowu się głupio śmiałąm do telefonu. Kurcze. O co mu chodziło. Nigdzie go nie widziałam. Poczekałam chwile, aż ludzie sobie pójdą, nagle ujrzałam narysowaną strzałkę na chodniku. Obok niej był mały napis:
Kamila
oooooooooooooooo jakie to słodkie :)
Zaczęłam iść za śladami. Na jednej z ławek w parku znalazłam karteczkę. Było na niej zdjęcie moje i Justina. Przestaraszyłam się trochę, gdy je zobaczyła. To było to zdjęcie, które zrobiłam sobie z Justinem w limuzynie. Dalej znalazłam strzałkę, która prowadziła do piekarni. Weszłam tam, a kobieta dała mi babeczkę. Szybko ją zjadła, nagle poczułam dziwny smak w ustach. To była karteczka. Zaczęłam się śmiać. było na niej napisane:
"Dobrze Ci idzie. Zaraz mnie znajdziesz. :)"
Gdy wyszłam z piekarni ujrzałam kolejną strzałkę, która tym razem prowadziła do metra. Co on wymyślił? Mam jechać metrem? Niby gdzie? Wtedy niespodziewanie dostałam smsa, gdzie była napisana nazwa dzielnicy. Szybko odwróciłam się za siebie. On gdzieś tu jest, musi gdzieś tu być. No ale dobra, bawimy się dalej. Wysiadłam z metra na podanej dzielnicy. Odrazu zobaczyłam karteczkę na ścianie na której było napisane:
"Zwiedziłaś już pół miasta. Szukaj dalej, jesteś już blisko"
Hahahahaha, zaczęłam się śmiać, gdy zobaczyłam, jak mężczyna, który tańcząc na ulicy zarabiał, trzymał dużą strzałkę. Czego on nie wymyśli? Wrzuciłam do kapelusza mężczyzny jakieś drobne i poszłam dalej. tym razem musiałam wejść do kwiaciarni. Jakaś pani dała mi duży bukiet czerwonych róż, i powiedziała, abym poszła od kiosku. Pierwszy raz byłam w tej dzielnicy miasta, więc poprosiłam kobietę aby mi wyjaśniła, jak tam dojść. Gdy wyszłam z kwiaciarni, byłam zapatrzona na piękny bukiet. Nagle poczułam, że w coś uderzam, odrazu powiedziałam przepraszam, a dopiero potem zobaczyłam w kogo uderzyłam...
-Kogo my tu mamy?-zapyatł Jack
-Ta... No...cześć...-nie wiedziałam co powiedzieć
-Kwiaty? Jak słodko.-powiedział z chamskim uśmiechem na twarzy
-Czego chcesz?
-Spokojnie. Nie mogę się już z tobą przywitać? Czemu się do nas nie odzywasz? Obraziłaś się czy co?
-Sory, muszę iść.-powiedziałam krótko i ominęłam go
Jednak chłopak złapał mnie za rękę, tak mocno, że aż upadł mi bukiet.
-Wpadnij do nas ja będziesz czegoś potrzebowała.-powiedział, po czym podał mi bukiet z ziemi-Udanej randki z twoim bogatym kochasiem.-dodał i odszedł
Nienawidzę go. Nawet go nie znam, a już go nienawidzę. Chciałam zapomnieć o tym zdarzeniu. poszłam szybko to tego kiosku. Mężczyzna dał mi gazetę. Zdziwiłam się, bo byłam na okładce, razem z Justinem. To było zdjęcie zrobione przed hotelem, tego dnia gdy się poznaliśmy. W tytule było napisane:
"Czy Justin Bieber ma nową dziewczynę?"
Obok zauważyłam napis, napisany markerem:
"Zapraszam na kawę do Starbucks"
Szybko poszłam w podane miejsce. Nareszcie! Gdy weszłam zobaczyłam Justina siedzącego przy jednym ze stolików. Na mój widok uśmiechnął się i wstał. Podeszłam do niego. jakaś kobieta wzięła ode mnie kwiaty, a ja przytuliłam Justina. Następnie usiadłam na przeciwko jego.
-Zabawa w One Less Lonely Girl? Serio?-zapytałam w końcu
-Jedna z moich ulubionych zabaw-odpowiedział słodko się uśmiechając
-Szukałam cię po całym Londynie! Bolą mnie nogi i do tego spodkałam... Nie ważne... Mam nadziję, że było warto.-mówiłam
-Tez mam taką nadzieję.-odpowiedział trochę zmieszny
Podesza kelnerka z bukietem kwitów, które włożyła do wazonu. Justin zamówił sobie late, natomiast ja wzięłam cappuccino.
-Będziemy tutaj siedzieć cały dzień?-zapytałam
-Jak chcesz, o możemy tutaj siedzieć.-odpoiedział
-To może pójdziemy do mnie. To blisko.
-Więc chodźmy.-powiedział uśmiechając się
Wzieliśmy nasze kawy i bukiet po czym wyszliśmy.
-Więc, może powiesz po co to wszystko zaplanowałeś?
-Chciałem cię zobaczyć.
-Przecież widziałeś mnie wczoraj.
-Tak, ale to było 24 godziny temu.-oznajmił
Troche go nie rozumiałam, ale był taki słodki.
Zaczęłam iść za śladami. Na jednej z ławek w parku znalazłam karteczkę. Było na niej zdjęcie moje i Justina. Przestaraszyłam się trochę, gdy je zobaczyła. To było to zdjęcie, które zrobiłam sobie z Justinem w limuzynie. Dalej znalazłam strzałkę, która prowadziła do piekarni. Weszłam tam, a kobieta dała mi babeczkę. Szybko ją zjadła, nagle poczułam dziwny smak w ustach. To była karteczka. Zaczęłam się śmiać. było na niej napisane:
"Dobrze Ci idzie. Zaraz mnie znajdziesz. :)"
Gdy wyszłam z piekarni ujrzałam kolejną strzałkę, która tym razem prowadziła do metra. Co on wymyślił? Mam jechać metrem? Niby gdzie? Wtedy niespodziewanie dostałam smsa, gdzie była napisana nazwa dzielnicy. Szybko odwróciłam się za siebie. On gdzieś tu jest, musi gdzieś tu być. No ale dobra, bawimy się dalej. Wysiadłam z metra na podanej dzielnicy. Odrazu zobaczyłam karteczkę na ścianie na której było napisane:
"Zwiedziłaś już pół miasta. Szukaj dalej, jesteś już blisko"
Hahahahaha, zaczęłam się śmiać, gdy zobaczyłam, jak mężczyna, który tańcząc na ulicy zarabiał, trzymał dużą strzałkę. Czego on nie wymyśli? Wrzuciłam do kapelusza mężczyzny jakieś drobne i poszłam dalej. tym razem musiałam wejść do kwiaciarni. Jakaś pani dała mi duży bukiet czerwonych róż, i powiedziała, abym poszła od kiosku. Pierwszy raz byłam w tej dzielnicy miasta, więc poprosiłam kobietę aby mi wyjaśniła, jak tam dojść. Gdy wyszłam z kwiaciarni, byłam zapatrzona na piękny bukiet. Nagle poczułam, że w coś uderzam, odrazu powiedziałam przepraszam, a dopiero potem zobaczyłam w kogo uderzyłam...
-Kogo my tu mamy?-zapyatł Jack
-Ta... No...cześć...-nie wiedziałam co powiedzieć
-Kwiaty? Jak słodko.-powiedział z chamskim uśmiechem na twarzy
-Czego chcesz?
-Spokojnie. Nie mogę się już z tobą przywitać? Czemu się do nas nie odzywasz? Obraziłaś się czy co?
-Sory, muszę iść.-powiedziałam krótko i ominęłam go
Jednak chłopak złapał mnie za rękę, tak mocno, że aż upadł mi bukiet.
-Wpadnij do nas ja będziesz czegoś potrzebowała.-powiedział, po czym podał mi bukiet z ziemi-Udanej randki z twoim bogatym kochasiem.-dodał i odszedł
Nienawidzę go. Nawet go nie znam, a już go nienawidzę. Chciałam zapomnieć o tym zdarzeniu. poszłam szybko to tego kiosku. Mężczyzna dał mi gazetę. Zdziwiłam się, bo byłam na okładce, razem z Justinem. To było zdjęcie zrobione przed hotelem, tego dnia gdy się poznaliśmy. W tytule było napisane:
"Czy Justin Bieber ma nową dziewczynę?"
Obok zauważyłam napis, napisany markerem:
"Zapraszam na kawę do Starbucks"
Szybko poszłam w podane miejsce. Nareszcie! Gdy weszłam zobaczyłam Justina siedzącego przy jednym ze stolików. Na mój widok uśmiechnął się i wstał. Podeszłam do niego. jakaś kobieta wzięła ode mnie kwiaty, a ja przytuliłam Justina. Następnie usiadłam na przeciwko jego.
-Zabawa w One Less Lonely Girl? Serio?-zapytałam w końcu
-Jedna z moich ulubionych zabaw-odpowiedział słodko się uśmiechając
-Szukałam cię po całym Londynie! Bolą mnie nogi i do tego spodkałam... Nie ważne... Mam nadziję, że było warto.-mówiłam
-Tez mam taką nadzieję.-odpowiedział trochę zmieszny
Podesza kelnerka z bukietem kwitów, które włożyła do wazonu. Justin zamówił sobie late, natomiast ja wzięłam cappuccino.
-Będziemy tutaj siedzieć cały dzień?-zapytałam
-Jak chcesz, o możemy tutaj siedzieć.-odpoiedział
-To może pójdziemy do mnie. To blisko.
-Więc chodźmy.-powiedział uśmiechając się
Wzieliśmy nasze kawy i bukiet po czym wyszliśmy.
-Więc, może powiesz po co to wszystko zaplanowałeś?
-Chciałem cię zobaczyć.
-Przecież widziałeś mnie wczoraj.
-Tak, ale to było 24 godziny temu.-oznajmił
Troche go nie rozumiałam, ale był taki słodki.
-Przepraszam, masz teraz przeze mnie problemy.-powiedziałam przerywając niezręcznom ciszę
-Nie masz za co przepraszać, Jade się o mnie martwi i tyle.
Nagle poczułam jak lece na ziemię. Obcas mi się złamał. Justin szybko mnie złapał.
-Super. Złamal mi się obcs.
Justin bez wachania wziął mnie na ręce.
-Co ty robisz?-zapytałam
-Przecież nie będziesz szła na boso.
On był taki troskliwy. Uwielbiałam to w nim.
-Nie, Justin, proszę cię, Postaw mnie na ziemi. Już i tak dużo ludzi sądzi, że jesteśmy parą.
-A nie jesteśmy parą?-zapyatł
-A jesteśmy?-zapytałam zdziwiona
Chłopak nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął. Skoro już mnie ma na rękach, to się do niego przytulę, pomyślałam. I tak tez zrobiłam. Przynajmniej było mi ciepło. Potem wskoczyłąm mu na barana, bo była to dla mnie wygodniejsza pozycja. Zawiał wiatr, a ja rozłożyłam ręce na bok, robiąc pozycje z Titanica. Hahahaha tak się z tego śmialiśmy, albo jak Justinowy wpadł poproszek do oka, a ona nie mógł go wyciągnąć. Pocałowałam go w to oko, żeby było mu miło.
Szybko doszliśmy do mojego domu. Gdy weszliśmy nikogo nie widziałam. chyba wszyscy byli w swoich pokojach. Razem z Justinem poszliśmy do mojego pokoju.
-Ładny pokój.-powiedział
-Dzięki.
-Grasz na pianinie?-zapytała patrząc na instrument
-Czasem sobie pogram.
-Czasem sobie pograsz?-powtórzył moje pytanie -Muzyka to coś wspaniałego. Ona odciąga ciebie od problemów. Ona pociesz cię, pomaga ci zapomnie. Czujesz się lepiej gdy jej słuchasz. T coś o wiele lepszego od książek. To po prostu wspaniałe uzucie, kiedy muzyka wydobyta się spod twoich palców. nie umiem tego ytłumaczyć, bo tego się nie da wytłumaczyć.
Nagle Justin usiadł przy pianinie. Wziął głeboki wdech i zaczął grać. Była to znana mi melodia, jednak nie mogłam skojarzyć. Niespodziewanie zaczął śpiewać:
-Nie masz za co przepraszać, Jade się o mnie martwi i tyle.
Nagle poczułam jak lece na ziemię. Obcas mi się złamał. Justin szybko mnie złapał.
-Super. Złamal mi się obcs.
Justin bez wachania wziął mnie na ręce.
-Co ty robisz?-zapytałam
-Przecież nie będziesz szła na boso.
On był taki troskliwy. Uwielbiałam to w nim.
-Nie, Justin, proszę cię, Postaw mnie na ziemi. Już i tak dużo ludzi sądzi, że jesteśmy parą.
-A nie jesteśmy parą?-zapyatł
-A jesteśmy?-zapytałam zdziwiona
Chłopak nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął. Skoro już mnie ma na rękach, to się do niego przytulę, pomyślałam. I tak tez zrobiłam. Przynajmniej było mi ciepło. Potem wskoczyłąm mu na barana, bo była to dla mnie wygodniejsza pozycja. Zawiał wiatr, a ja rozłożyłam ręce na bok, robiąc pozycje z Titanica. Hahahaha tak się z tego śmialiśmy, albo jak Justinowy wpadł poproszek do oka, a ona nie mógł go wyciągnąć. Pocałowałam go w to oko, żeby było mu miło.
Szybko doszliśmy do mojego domu. Gdy weszliśmy nikogo nie widziałam. chyba wszyscy byli w swoich pokojach. Razem z Justinem poszliśmy do mojego pokoju.
-Ładny pokój.-powiedział
-Dzięki.
-Grasz na pianinie?-zapytała patrząc na instrument
-Czasem sobie pogram.
-Czasem sobie pograsz?-powtórzył moje pytanie -Muzyka to coś wspaniałego. Ona odciąga ciebie od problemów. Ona pociesz cię, pomaga ci zapomnie. Czujesz się lepiej gdy jej słuchasz. T coś o wiele lepszego od książek. To po prostu wspaniałe uzucie, kiedy muzyka wydobyta się spod twoich palców. nie umiem tego ytłumaczyć, bo tego się nie da wytłumaczyć.
Nagle Justin usiadł przy pianinie. Wziął głeboki wdech i zaczął grać. Była to znana mi melodia, jednak nie mogłam skojarzyć. Niespodziewanie zaczął śpiewać:
That I should’ve bought you flowers and held your hand
Should’ve gave you all my hours when I had the chance
Take you to every party ‘cause all you wanted to do was dance
Now my baby’s dancing, but she's dancing with another man
Wtedy skojarzyłam, że to byłą piosenka Bruna Mars - When I was youe man. To piękna piosenka, która opowiada, o tym, że chłopak mógł poświęcać więcej czasu swojej dziewczynie, że mół z nią tańczy, bo ona kochała tańczyć, a teraz? Ona tańczy z kimś innym. To jedna z moich ulubionych piosenek.
Kiedy Justin przestał śpiewać dodał:
-Muzyka opisuje twój nastrój, twój humor. To najpiękniejszy sposób wyrażania emocji. To chwila, która trwa wiecznie.
To co powiedział, to co zagrał, to było piękne.
-Co chcesz przez to powiedzieć?-zapytałam
-Nie chcę żałować, że czegoś nie zrobiłęm, bo zrobi to ktoś inny. tak jak śpiewa Bruno. Nie chcę potem myśleć, że powinienem zrobić to czy tamto. Chcę jak najlepiej wykorzystać swoją szansę, zanim dostanie ją ktoś innym.-przerwał na chwilę, przełknął ślinę, jednak nadal patrzał prosto w moje oczy- Gdyby nie ta piosenka, gdyby nie to pianino, to pewnie nie miał bym odwagi cie tego powiedzieć. To kolejny powód dlaczego muzyka jest najcudowniejsza... Cały czas myślę o tobie. Zakochałem się w tobie, jak jeszcze w nikim innym. Gdy patrzę w twoje oczy, widzę w nich taką niewinność, skromność i miłość. Gdy zobaczyłe Ciebie w moim apartamencie... Nie umiem się wysłowić...chociaż znam Cię bardzo krótko... Boże Święty, Kamila, Kocham Cię.
Łzy same zaczęły napływać mi do oczu. WOW Justin Bieber właśnie wyznał mi miłość. Chyba taka jest rola chłopaka. On wyznaje miłość, a ona ją odwzajemnia. podeszłam do niego i bardzo mocno go przytuliłam. Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. Nagle zaczęłam go całować. Bardzo czule, jednak tez namiętnie. Nieprzerywając tego wspaniałego pocałunku Justin podniósł mnie. Rękoma jeździłam po jego włosach. Czułam jak chłopak uśmiecha się przez pocałunek. W jego ramionach czułam się taka bezpieczna i taka wspaniała. Czułam po prostu, że ktoś mnie kocha. Miłość, coś cudownego.
Should’ve gave you all my hours when I had the chance
Take you to every party ‘cause all you wanted to do was dance
Now my baby’s dancing, but she's dancing with another man
Wtedy skojarzyłam, że to byłą piosenka Bruna Mars - When I was youe man. To piękna piosenka, która opowiada, o tym, że chłopak mógł poświęcać więcej czasu swojej dziewczynie, że mół z nią tańczy, bo ona kochała tańczyć, a teraz? Ona tańczy z kimś innym. To jedna z moich ulubionych piosenek.
Kiedy Justin przestał śpiewać dodał:
-Muzyka opisuje twój nastrój, twój humor. To najpiękniejszy sposób wyrażania emocji. To chwila, która trwa wiecznie.
To co powiedział, to co zagrał, to było piękne.
-Co chcesz przez to powiedzieć?-zapytałam
-Nie chcę żałować, że czegoś nie zrobiłęm, bo zrobi to ktoś inny. tak jak śpiewa Bruno. Nie chcę potem myśleć, że powinienem zrobić to czy tamto. Chcę jak najlepiej wykorzystać swoją szansę, zanim dostanie ją ktoś innym.-przerwał na chwilę, przełknął ślinę, jednak nadal patrzał prosto w moje oczy- Gdyby nie ta piosenka, gdyby nie to pianino, to pewnie nie miał bym odwagi cie tego powiedzieć. To kolejny powód dlaczego muzyka jest najcudowniejsza... Cały czas myślę o tobie. Zakochałem się w tobie, jak jeszcze w nikim innym. Gdy patrzę w twoje oczy, widzę w nich taką niewinność, skromność i miłość. Gdy zobaczyłe Ciebie w moim apartamencie... Nie umiem się wysłowić...chociaż znam Cię bardzo krótko... Boże Święty, Kamila, Kocham Cię.
Łzy same zaczęły napływać mi do oczu. WOW Justin Bieber właśnie wyznał mi miłość. Chyba taka jest rola chłopaka. On wyznaje miłość, a ona ją odwzajemnia. podeszłam do niego i bardzo mocno go przytuliłam. Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. Nagle zaczęłam go całować. Bardzo czule, jednak tez namiętnie. Nieprzerywając tego wspaniałego pocałunku Justin podniósł mnie. Rękoma jeździłam po jego włosach. Czułam jak chłopak uśmiecha się przez pocałunek. W jego ramionach czułam się taka bezpieczna i taka wspaniała. Czułam po prostu, że ktoś mnie kocha. Miłość, coś cudownego.
*****
Namieszałam, ale mam nadzieję, że wam się podoba. :)
-Kamila
Namieszałam, ale mam nadzieję, że wam się podoba. :)
-Kamila
piątek, 29 marca 2013
Rozdział 9
Justin, Justin i Justin...
To jedyne co miałam w głowie przez całą drogę do domu. Atmosfera w domu była napięta. Wszyscy siedzieli przy stole w jadalni.
-Nareszczie jesteś.-nagle powiedziała mama
-Coś się stało?-zapytałam i usiadłąm przy stole
-Tak, czy to są wasze bilety na koncert?-zapytał Frank pokazując mi je
-No tak, nie mam pojęcia jak mogłam ich zapomnieć, byłam pewna, że miałam je cały czas w torebce-mówiła
-Okazało się, że gosposia ci je ukradła-oznajmiła Rachel
-Jak to?
-Wypadły jej z kieszeni.-odpowiedziała Rachel
-Cóż teraz musimy szukać nowej gosposi, najlepiej jakiejś sprawdzonej, bo co jeśli zginie mam coś bardziej wartościowego?-mowiła mama
-Nie rozumiem po co wam gosposia. Nie możemy żyć jak w normalnej rodzinie? Nie pamiętasz jak było dobrze? Mama gotuje obiady, tata pracuje, a dzieci pomagają mamie w sprzątaniu...-mówiłam zwracając się do matki
-Przemyślimy to.-powiedział Frank - A teraz druga sprawa, trochę lepsza.-dodał uśmiechając się do mojej mamy
-Frank mi się oświadczył. Ślub za miesiąc.-powiedziałam szczęśliwa kobieta
Razem z Rachel pogratulowałyśmy im.
-A ty powinnaś dostać szlaban. Dlaczego Rachel mogła wrócić do domu, a ty zostałaś u Hanny?
Spojrzałam na Rachel i dziękowałąm jej, że powiedziała, że śpię u jej koleżanki.
-Przepraszam.-powiedziałam szybko
Gdy poszłam do mojego pokoju spojrzałam w duże lustro. Miałam na sobie dresy Justina. Przypomniałam sobie wspaniały koncert, super impreze i cudowną noc. Uśmiach sam pojawił się na mojej twarzy. Jak nosił mnie na rękach, jak mnie przytulał, jak mnie całował... W tym coś było. TO było coś cudownego. Nie potrafię tego opisiać, tego się nie da opisać, to trzeba poczuć. Kurde. Teraz on ma przeze mnie problemy. Ta kobieta krzycała na niego. Już dziwnie się na mnie patrzała na koncercie, ale gdy mnie zobaczyła w jego apartamencie żyłka skakała po jej czole. W sumie to mogło wyglądać, jakbyśmy ze sobą spali. Byłam ubrana tylko w jego koszuklę. Najbardziej mnie zszokowało kiedy krzyczała : '' to nie jest czas na randkowanie, teraz najważniejsza jest kariera ''. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.
Weszłam na mój komputer. Sprawdziłam facebooka, aska i besty. Nagle naszła mnie dzika myśl, aby założyć sobie twittera. Więc to zrobiłam. Na początku nie kumałam go, ale w miarę szybko go ogarnęłam. Weszłam na twittera Justina, ciężko było go znaleźć, bo dużo ludzi się tak samo nazywa. Wstawił twitta:
'' Thanks London for coming. Love you! xxxx''
Kurde, jaki on jest kochany dla swoich fanów. Dziękuje im za przybycie na koncert. Kocha ich.
Nagle do mojego pokoju wbiegła Rachel.
-Opowiadaj, co robiliście?-mówiała i usiadł na moim łóżku
-No wiesz...-powiedziałam uśmiechając się, usiadłam obok jej na łóżku
-Straciłaś dziewictwo?!-krzyknęła
Szybko zasłoniłm swoją dłonią jej usta
-Nie. Ale prawie do tego doszło.
-To opowiadaj jak było.
-Zamiósł mnie na rękach do aparamantu. Potem przebrałam się w jego koszulkę, a następnie, nie pamiętam jak do tego doszło, ale zaczęliśmy się całować.
-O MÓJ BOŻE!-Rachel była podekscytowana, z resztą ja też.
-No. Było miło.-powiedziałam
-Serio do niczego nie doszło?
-Chyba nie. Szczerze, to ja mało pamiętam, ale chyba nic nie zrobiliśmy. Justin powiedział, że nie zrobiliśmy tego.
-Zazdroszczę ci.-powiedziała ze słodkim uśmeichem na twarzy
-Ja ci zazdroszczę wszystkiego. Wyglądu, kochającego cię chłopaka, stylu, przyjaciół, urody.
-Dzięki.-powiedziała i się przytuliliśmy - Nie rozumiem dlaczego cię nie lubiałam. Jesteś spoko. jesteś cudowną przyjaciółką, a już za miesiąc zostaniemy siostrami.
-Ty równiesz jesteś wspaniała.
*OCZAMI JUSTINA*
-Justin, możesz mi powiedziać kto to był?- zapytała spokojnie Jade, moją nauczycielka śpiewu
-To Kamila.-odpowiedziałem szybko
-Pytam się, co do cholery ona tutaj robiła?!-krzyknęła
-Spałą, tylko spała.
-To nie jest dobry czas na randkowanie! Teraz najważniejsza jest twoja kariera! Za tydzień wyjeżdzasz z Londynu, w Bielievetour, więc jak ty sobie wyobrażasz związek z nią?! Będziesz na całym świecie! Nic cię nie może rozpraszać, a już napewno jakaś szczenięca nie miłość!
-Jade! Ona tylko tu spała!-powtórzyłem, po czym wstałem i wyszedłem z apartamentu.
Chciałem iść do parku, pobyć sam, jednak wszędzie są moje fanki. To jest największy minus showbiznesu: ZERO PRYWATNOŚCI. Jednak nie mogłem im odmówić. Zrobiłem sobie kilka zdjęć z dziewczynami. Potem poszedłem przed siebie. Kikla z nich mnie ślidziło. Starałem się tym nie przejmować. Myślałem o niej, o Kamili. Chyba wczoraj mnie poniosło. Ale coś do niej czułem, bo przecież nie całuje pierwszej lepszej dziewczyny. Jade ma troche racji. Nic z tego nie będzie. Za tydzień wyjeżdżam. Będę na całym świecie. Muszę pogadać z Kamilą, żeby nie myślała, że ją wykożystałem. Zaproszę ją może na kawe czy na coś.
To jedyne co miałam w głowie przez całą drogę do domu. Atmosfera w domu była napięta. Wszyscy siedzieli przy stole w jadalni.
-Nareszczie jesteś.-nagle powiedziała mama
-Coś się stało?-zapytałam i usiadłąm przy stole
-Tak, czy to są wasze bilety na koncert?-zapytał Frank pokazując mi je
-No tak, nie mam pojęcia jak mogłam ich zapomnieć, byłam pewna, że miałam je cały czas w torebce-mówiła
-Okazało się, że gosposia ci je ukradła-oznajmiła Rachel
-Jak to?
-Wypadły jej z kieszeni.-odpowiedziała Rachel
-Cóż teraz musimy szukać nowej gosposi, najlepiej jakiejś sprawdzonej, bo co jeśli zginie mam coś bardziej wartościowego?-mowiła mama
-Nie rozumiem po co wam gosposia. Nie możemy żyć jak w normalnej rodzinie? Nie pamiętasz jak było dobrze? Mama gotuje obiady, tata pracuje, a dzieci pomagają mamie w sprzątaniu...-mówiłam zwracając się do matki
-Przemyślimy to.-powiedział Frank - A teraz druga sprawa, trochę lepsza.-dodał uśmiechając się do mojej mamy
-Frank mi się oświadczył. Ślub za miesiąc.-powiedziałam szczęśliwa kobieta
Razem z Rachel pogratulowałyśmy im.
-A ty powinnaś dostać szlaban. Dlaczego Rachel mogła wrócić do domu, a ty zostałaś u Hanny?
Spojrzałam na Rachel i dziękowałąm jej, że powiedziała, że śpię u jej koleżanki.
-Przepraszam.-powiedziałam szybko
Gdy poszłam do mojego pokoju spojrzałam w duże lustro. Miałam na sobie dresy Justina. Przypomniałam sobie wspaniały koncert, super impreze i cudowną noc. Uśmiach sam pojawił się na mojej twarzy. Jak nosił mnie na rękach, jak mnie przytulał, jak mnie całował... W tym coś było. TO było coś cudownego. Nie potrafię tego opisiać, tego się nie da opisać, to trzeba poczuć. Kurde. Teraz on ma przeze mnie problemy. Ta kobieta krzycała na niego. Już dziwnie się na mnie patrzała na koncercie, ale gdy mnie zobaczyła w jego apartamencie żyłka skakała po jej czole. W sumie to mogło wyglądać, jakbyśmy ze sobą spali. Byłam ubrana tylko w jego koszuklę. Najbardziej mnie zszokowało kiedy krzyczała : '' to nie jest czas na randkowanie, teraz najważniejsza jest kariera ''. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.
Weszłam na mój komputer. Sprawdziłam facebooka, aska i besty. Nagle naszła mnie dzika myśl, aby założyć sobie twittera. Więc to zrobiłam. Na początku nie kumałam go, ale w miarę szybko go ogarnęłam. Weszłam na twittera Justina, ciężko było go znaleźć, bo dużo ludzi się tak samo nazywa. Wstawił twitta:
'' Thanks London for coming. Love you! xxxx''
Kurde, jaki on jest kochany dla swoich fanów. Dziękuje im za przybycie na koncert. Kocha ich.
Nagle do mojego pokoju wbiegła Rachel.
-Opowiadaj, co robiliście?-mówiała i usiadł na moim łóżku
-No wiesz...-powiedziałam uśmiechając się, usiadłam obok jej na łóżku
-Straciłaś dziewictwo?!-krzyknęła
Szybko zasłoniłm swoją dłonią jej usta
-Nie. Ale prawie do tego doszło.
-To opowiadaj jak było.
-Zamiósł mnie na rękach do aparamantu. Potem przebrałam się w jego koszulkę, a następnie, nie pamiętam jak do tego doszło, ale zaczęliśmy się całować.
-O MÓJ BOŻE!-Rachel była podekscytowana, z resztą ja też.
-No. Było miło.-powiedziałam
-Serio do niczego nie doszło?
-Chyba nie. Szczerze, to ja mało pamiętam, ale chyba nic nie zrobiliśmy. Justin powiedział, że nie zrobiliśmy tego.
-Zazdroszczę ci.-powiedziała ze słodkim uśmeichem na twarzy
-Ja ci zazdroszczę wszystkiego. Wyglądu, kochającego cię chłopaka, stylu, przyjaciół, urody.
-Dzięki.-powiedziała i się przytuliliśmy - Nie rozumiem dlaczego cię nie lubiałam. Jesteś spoko. jesteś cudowną przyjaciółką, a już za miesiąc zostaniemy siostrami.
-Ty równiesz jesteś wspaniała.
*OCZAMI JUSTINA*
-Justin, możesz mi powiedziać kto to był?- zapytała spokojnie Jade, moją nauczycielka śpiewu
-To Kamila.-odpowiedziałem szybko
-Pytam się, co do cholery ona tutaj robiła?!-krzyknęła
-Spałą, tylko spała.
-To nie jest dobry czas na randkowanie! Teraz najważniejsza jest twoja kariera! Za tydzień wyjeżdzasz z Londynu, w Bielievetour, więc jak ty sobie wyobrażasz związek z nią?! Będziesz na całym świecie! Nic cię nie może rozpraszać, a już napewno jakaś szczenięca nie miłość!
-Jade! Ona tylko tu spała!-powtórzyłem, po czym wstałem i wyszedłem z apartamentu.
Chciałem iść do parku, pobyć sam, jednak wszędzie są moje fanki. To jest największy minus showbiznesu: ZERO PRYWATNOŚCI. Jednak nie mogłem im odmówić. Zrobiłem sobie kilka zdjęć z dziewczynami. Potem poszedłem przed siebie. Kikla z nich mnie ślidziło. Starałem się tym nie przejmować. Myślałem o niej, o Kamili. Chyba wczoraj mnie poniosło. Ale coś do niej czułem, bo przecież nie całuje pierwszej lepszej dziewczyny. Jade ma troche racji. Nic z tego nie będzie. Za tydzień wyjeżdżam. Będę na całym świecie. Muszę pogadać z Kamilą, żeby nie myślała, że ją wykożystałem. Zaproszę ją może na kawe czy na coś.
*****
Dosyć krótki, ale następny rozdział będzie dłuższy :P
Mam nadzieję, że wam się podoba.
-Kamila :3
Dosyć krótki, ale następny rozdział będzie dłuższy :P
Mam nadzieję, że wam się podoba.
-Kamila :3
czwartek, 28 marca 2013
Rozdział 8
To miała być moja pierwsza impreza. Serio. Jednak nie chciałam tego nikomu mówić. Byłam trochę przestraszona, ale cieszyłam się, że moją pierwszą imprezę przeżyję ze kilkowa sławami. Razem z Justinem wsiadłyśmy do lizumyny. Była ogromna. Było w niej bardzo dużo miejsca. Gdy dołączyło do nas kilka osób, Justin otworzył szampana. Wznieśliśmy toast i pojechaliśmy do klubu. Wybiłam tylko lampkę szampana. Po 15 minutach jazdy weszliśmy do jednego londyjskiego klubu. Był taki duży. Wszędzie się świeciły kolorowe światła. Tam było wspaniale. Wszyscy usiedliśmy na sofie. Zaczeliśmy zamawiać drinki, ale ja nie wiedziałam co mam sobie wziąść. Nie znałam się na tym.
-Rachel co bierzesz?-zapytałam
-Whiskey z colą i lodem.-powiedziała, więc wzięłam to samo. Było nawet dobre. Po wypiciu drinka razem z Rachel poszłyśmy na parkiet. Muzyka bardzo mi się podobała. Dobrze bawłam się tańcząc z Rachel. Jednak po chwili zaczepił ją jakiś chłopak i poprosił ją o taniec. Wtedy ja wróciłam się na sofę. Wszyscy znajomi Justina byli na parkiecie, on też. Zamówiłam jeszcze 2 drinki. Nagle podszedł do mnie Justin:
-A ty czemu się nie bawisz?-zapytał
-Nie mam z kim.-odpowiedziałam
-Nie gadaj tylko chodź zatańczyć.-powiedział słodko się uśmiechając. Podał mi rękę, a ja wstałam. Poszliśmy na środek parkietu. Trochę niezręcznie się czułam tańcząc z chłopakiem do bardzo elektrycznej muzyki. Praktycznie stałam sztyna. Chłopak zabaczył, że się krępuje. Nagle Podniósł mnie na rękach o tak. Zaczęłam krzyczeć przez śmiech:
-Ty jesteś jakiś nienormalny?!
Justin zaczął tańczyć trzymając mnie na rękach. Świetnie się bawiliśmy. Gdy mnie postawił na ziemię, trochę się rozluźniłam i zaczęłam normalnie tańczyć. Kręciło mi się w głowie, to pewnie przez ten alkohol. Jednak tańczyła dalej. W pewniej chwili Justin złapał mnie od tułu za boki i przyciągnął mnie do siebie. Na mojej szyi czułam jego oddech. Dłoniom przejechałam mu po włosach. Odwróciła się do niego przodem. Spojrzałam się prosto w jego oczy. No dalej pocałuj mnie! krzyczałam w myślach. Jednak chłopak szybko spuścił wzrok.
-Może odpoczniemy?-zaproponował
Kiwnęłam twierdząco głową. Usiedliśmy. Justin zamówił po drinku dla nas. Wiedziałam, że nie powinnam pić więcej, ale nie mogłam mu odmówić. I to był błąd. Moje oczy zrobiły się bardzo małe. Nie byłam w stanie ustać na nogach. Bardzo kręciło mi się w głowie.
-Justin zawołaj Rachel, proszę.-powiedziałam
Chłopak szybko wrócił z Rachel. Dziewczyna potrząsnęła mną. Potem zaczęła mówić do Justina.
-Ona nie może w takim stanie wrócić do domu. Ojciec mnie zabije, że jej nie dopilnowałam.
-Spokojnie Rachel. Zrobimy tak. Pojedziemy do twojego domu. Ty powiesz, że Kamila nocuje u koleżanki, a ja ją zabiorę do siebie.
-Przeciez mój ojciec się skapnie.
-Nie mamy innego wyjścia.
Po negocjacjach zrobiliśmy tak jak mówił Justin. Zostawiliśmy Rachel w domu, a my pojechaliśmy do niego. Bardzo dziwnie się czułam. Niby wiedziałam co się dzieje, ale nie mogłam nic zrobić. Pojechaliśmy po hotel. Justin zaniósł mnie na rękach do apartamentu. Położył mnie na dużym i wygodnym łóżkuw sypialni. Mówiłam mu, że dam radę sama iść, ale mnie nie słuchał.
-Może przynajmnie wziąść prysznic?-zapytałam
-Jasne.-odpowiedział/ Dał mi swoją koszulkę koszulkę i weszłam do łazienki.
Gdy spojrzałam w lustro przestraszyam się. Wyglądałam jakby ktoś mnie pobił. Zmazałam makijaż który był rozmazayny po całej twarzy. Związałam włosy i weszłam pod prysznic. Tego mi było trzeba. Gdy umyłam całe ciało hotelowym mydłem, założyłam koszulkę którą dał mi Justin. Sięgała lekko za tyłek. Pachniała bardzo ładnymi męskimi perfumami . Uwielbiam ten zapach.
Wyszłam z łazienki. Na mój widok Justin się uśmiechnął. Ja jednak się wstydziłam siebie bez makijażu, więc zasłoniałam twarz ręmą. Miała na sobie tylko bieliznę i jego koszulkę. Bieber spojrzał na mnie od góry do dołu robiąc wielkie oczy. nagle zakręciło mi się w głowie i prawie upadłam. Chłopak do mnie podbiegł i posadził mnie na łóżku. Dziwnie się czułam.
-Dobranoc.-powiedziałsłodko i pocałował mnie w czoło
-A ty gdzie będziesz spać?-zapytałam
-Mną się nie martw. Poradzę sobie.
oooooooooooo to było takie słodkie
-Ale ja cie nie pozwolę spać na podłodze.-przesunęłam się zajmując połowę łóżka - Masz się położyć tutaj.-Wskazałam ręką drugą połowę łóżka. Chłopak sie ze mną kłócił, ale postawiłam na swoim.
-Musisz się zrelaksować.-powiedział. Usiadł za mną i zaczął masować moje plecy. Mmmmmmm masaż robiony przez Biebera. Nagle delikatnie przejechał palcami po mojej szyi, a następnie złożył na niej 3 pocałunki. Po moim ciele przeszły dreszcze. Odwróciłam się do niego przodem. Spojrzałam w jego piękne oczy i pocałowałam go w policzek. Wtedy coś w nim drgnęło. Dotknął dłonią mojego policzka i zaczął mnie całować. Najpierw delikatnie oblizał moje usta. Potem zaczął namiętnie całować. Położyłam sie nie przerywając pocałunku. Mój pierwszy pocałunek. To było coś wspaniałego. Cudowne uczucie. Zaczęłam rękoma jezdzić po jego plecach i włosach. Nagle nie wiem czemu zaczęłam mu ściągać koszulkę. Całowaliśmy się namiętnie, nawet bardzo. Niespodziewanie wszystko zaczęło robic się czarne. Wszystko przed moimi oczyma się rozpłynęło, a ja odpłynęłam....
Ale miałam piękny sen-myślałam uśmiechając się. Po raz pierwszy się całowałam i to z Bieberem. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w hotelu, a obok mnie leżał nieprzytomny Justin. To chyba jednak nie był sen. Potrzebowałam iść do toalety. Nie wyglądałam aż tak źle jak wczoraj, jednak szybko wzięłam moją kosmetyczkę i się pomalowałam. Natmiast włosy zostawiłam związane w koka. Jeszcze tylko umyłam zęby. Gdy wyszłam z łazienki Justin już nie spał.
-Masz fajne nogi.-powiedział z tym słodkim uśmiechem na twarzy. Przypomniałam sobie, że mam na sobie tylko jego koszulkę. Zawstydzona próbowałam ją naciąnąć, aby jak najbardziej ukryła moje nogi. Spojrzałam się na niego. Uśmiechał się słodko, a ja przypomniałam sobie wczorajszą noc. Usiadłam na łóżku obok niego.
-Jak się czujesz?-zapytał troskliwie
-Lepiej, a ty? Też byłeś pijany.
-Kac nie trzymał mnie długo.-odpowiedział szybko
-Justin musimy pogadać...-na te słowa chłopak się podniósł i usiadł obok mnie
- Co jest?-zapytał
-Justin, czy ty wczoraj... no wiesz...czy my to wczoraj zrobiliśmy?-nie chciało mi to przejść przez gardło, wstydziłąm się trochę.
-Nie!-odpowiedział bardzo szybko-Ale nawet nie wiesz, jak bardzo chciałem...
-To nie rozumiem czemu tego nie zrobiłeś. Przecież i tak nic nie pamiętam.
-Bardzo chciałem się z tobą przespać, ale bardziej chciałem abyś przeżyła swój pierwszy raz z kimś kogo naprawdę kochasz.
To co powiedział, było takie prawdziwe. Wierzyłam mu.
-A ty czemu sądzisz, że to by był mój pierwszy raz?-zapytałam śmiejąc się
-Kamila proszę cię. Przeciaż wczoraj się pierwszy raz całowałaś.
-O nie! Przesadziłeś!-zaśmiałam się krzycząc to. Wzięłam poduszkę i zaczęłam go bić. Śmialiśmy się. Zaczęła się bitwa na poduszki. Najpierw ja okładałam leżącego chłopaka, ale potem on wyrwał mi poduszkę. Zaczęłam mu uciekać po całym apartamencie. Dorwał mnie. Rękoma mocno przycisnął mnie do ściany i pocałował mnie w czoło.
-Zamów coś do jedzenia, a ja wezmę prysznic.-powiedział
Wzięłam telefon. Nie miałam pojęcia co zamówić, więc powiedziałam, żeby przywieśli do apartamentu najlepsze śniadanie jakie mają. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Podeszłąm do drzwi i otworzyłąm je. Stał tam dosyć młody mężczyzna z wózkiem śniadaniowym. Bardzo dziwnie się na mnie patrzała. Ale nie dziwie się. Byłam ubrana tylko w koszulkę najsławniejszego nastolatka na świecie.
-Smacznego.-powiedział z miłym uśmiechem
-Dziękuje-odpowiedziała i wzięłam śniadanie do apartamentu. Justin szybko wyszedł z łazienki. Ubrany był tylko w spodnie dresowe. Śniadanie położyłam na stole. Usiadłam na przeciwko Justina. Zaczeliśmy jeść. Ktoś wszedł do apartamentu. Zobaczyłam tą samą kobietę, która weszłą do garderoby Justina. Gdy mnie zobaczyła zrobiła wielkie oczy.
-To ja już będę lecieć.-powiedziała. Wstałam od stołu i poszłam do sypialni. Wiedziałam, że kobieta musi pogadać z Justinem. Wyciągnęłam z jego szafy jakieś dresy i poszłąm do łązienki je założyć. Gdy wyszłam słyszałam, że kobieta krzyczy.
-Ty nie masz teraz szukać sobie dziewczyny! Masz się skupić na karierze! Przed tobą Believe tour!
Muszę iść i to jak najszybciej. Wzięłam wszystkie moje rzeczy i poszłam w stronę wyjścia. Jednak musiałam przjść obok Justina i tej kobiety.
-Ja lece.-powiedziałam szybko
-Czekaj, odwiozę cię.-powiedział Bieber
-Dzięki już zamówiłam taksówkę.
-Ale...-zaczął
-Justin. Już zamówiła taksówkę. Niech idzie.-przerwała mu kobieta
-Dzięki za wszystko.-powiedziałam i wyszłam
Nie wiem kim jest ta kobieta, ale chyba mnie nie lubi. Przecież nic jej nie zrobiłam. Już na koncercie się dziwnie na mnie patrzała. Taxi szybko przyjechała. Podałam adres kierowcy i pojechałam do domu.
-Rachel co bierzesz?-zapytałam
-Whiskey z colą i lodem.-powiedziała, więc wzięłam to samo. Było nawet dobre. Po wypiciu drinka razem z Rachel poszłyśmy na parkiet. Muzyka bardzo mi się podobała. Dobrze bawłam się tańcząc z Rachel. Jednak po chwili zaczepił ją jakiś chłopak i poprosił ją o taniec. Wtedy ja wróciłam się na sofę. Wszyscy znajomi Justina byli na parkiecie, on też. Zamówiłam jeszcze 2 drinki. Nagle podszedł do mnie Justin:
-A ty czemu się nie bawisz?-zapytał
-Nie mam z kim.-odpowiedziałam
-Nie gadaj tylko chodź zatańczyć.-powiedział słodko się uśmiechając. Podał mi rękę, a ja wstałam. Poszliśmy na środek parkietu. Trochę niezręcznie się czułam tańcząc z chłopakiem do bardzo elektrycznej muzyki. Praktycznie stałam sztyna. Chłopak zabaczył, że się krępuje. Nagle Podniósł mnie na rękach o tak. Zaczęłam krzyczeć przez śmiech:
-Ty jesteś jakiś nienormalny?!
Justin zaczął tańczyć trzymając mnie na rękach. Świetnie się bawiliśmy. Gdy mnie postawił na ziemię, trochę się rozluźniłam i zaczęłam normalnie tańczyć. Kręciło mi się w głowie, to pewnie przez ten alkohol. Jednak tańczyła dalej. W pewniej chwili Justin złapał mnie od tułu za boki i przyciągnął mnie do siebie. Na mojej szyi czułam jego oddech. Dłoniom przejechałam mu po włosach. Odwróciła się do niego przodem. Spojrzałam się prosto w jego oczy. No dalej pocałuj mnie! krzyczałam w myślach. Jednak chłopak szybko spuścił wzrok.
-Może odpoczniemy?-zaproponował
Kiwnęłam twierdząco głową. Usiedliśmy. Justin zamówił po drinku dla nas. Wiedziałam, że nie powinnam pić więcej, ale nie mogłam mu odmówić. I to był błąd. Moje oczy zrobiły się bardzo małe. Nie byłam w stanie ustać na nogach. Bardzo kręciło mi się w głowie.
-Justin zawołaj Rachel, proszę.-powiedziałam
Chłopak szybko wrócił z Rachel. Dziewczyna potrząsnęła mną. Potem zaczęła mówić do Justina.
-Ona nie może w takim stanie wrócić do domu. Ojciec mnie zabije, że jej nie dopilnowałam.
-Spokojnie Rachel. Zrobimy tak. Pojedziemy do twojego domu. Ty powiesz, że Kamila nocuje u koleżanki, a ja ją zabiorę do siebie.
-Przeciez mój ojciec się skapnie.
-Nie mamy innego wyjścia.
Po negocjacjach zrobiliśmy tak jak mówił Justin. Zostawiliśmy Rachel w domu, a my pojechaliśmy do niego. Bardzo dziwnie się czułam. Niby wiedziałam co się dzieje, ale nie mogłam nic zrobić. Pojechaliśmy po hotel. Justin zaniósł mnie na rękach do apartamentu. Położył mnie na dużym i wygodnym łóżkuw sypialni. Mówiłam mu, że dam radę sama iść, ale mnie nie słuchał.
-Może przynajmnie wziąść prysznic?-zapytałam
-Jasne.-odpowiedział/ Dał mi swoją koszulkę koszulkę i weszłam do łazienki.
Gdy spojrzałam w lustro przestraszyam się. Wyglądałam jakby ktoś mnie pobił. Zmazałam makijaż który był rozmazayny po całej twarzy. Związałam włosy i weszłam pod prysznic. Tego mi było trzeba. Gdy umyłam całe ciało hotelowym mydłem, założyłam koszulkę którą dał mi Justin. Sięgała lekko za tyłek. Pachniała bardzo ładnymi męskimi perfumami . Uwielbiam ten zapach.
Wyszłam z łazienki. Na mój widok Justin się uśmiechnął. Ja jednak się wstydziłam siebie bez makijażu, więc zasłoniałam twarz ręmą. Miała na sobie tylko bieliznę i jego koszulkę. Bieber spojrzał na mnie od góry do dołu robiąc wielkie oczy. nagle zakręciło mi się w głowie i prawie upadłam. Chłopak do mnie podbiegł i posadził mnie na łóżku. Dziwnie się czułam.
-Dobranoc.-powiedziałsłodko i pocałował mnie w czoło
-A ty gdzie będziesz spać?-zapytałam
-Mną się nie martw. Poradzę sobie.
oooooooooooo to było takie słodkie
-Ale ja cie nie pozwolę spać na podłodze.-przesunęłam się zajmując połowę łóżka - Masz się położyć tutaj.-Wskazałam ręką drugą połowę łóżka. Chłopak sie ze mną kłócił, ale postawiłam na swoim.
-Musisz się zrelaksować.-powiedział. Usiadł za mną i zaczął masować moje plecy. Mmmmmmm masaż robiony przez Biebera. Nagle delikatnie przejechał palcami po mojej szyi, a następnie złożył na niej 3 pocałunki. Po moim ciele przeszły dreszcze. Odwróciłam się do niego przodem. Spojrzałam w jego piękne oczy i pocałowałam go w policzek. Wtedy coś w nim drgnęło. Dotknął dłonią mojego policzka i zaczął mnie całować. Najpierw delikatnie oblizał moje usta. Potem zaczął namiętnie całować. Położyłam sie nie przerywając pocałunku. Mój pierwszy pocałunek. To było coś wspaniałego. Cudowne uczucie. Zaczęłam rękoma jezdzić po jego plecach i włosach. Nagle nie wiem czemu zaczęłam mu ściągać koszulkę. Całowaliśmy się namiętnie, nawet bardzo. Niespodziewanie wszystko zaczęło robic się czarne. Wszystko przed moimi oczyma się rozpłynęło, a ja odpłynęłam....
Ale miałam piękny sen-myślałam uśmiechając się. Po raz pierwszy się całowałam i to z Bieberem. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w hotelu, a obok mnie leżał nieprzytomny Justin. To chyba jednak nie był sen. Potrzebowałam iść do toalety. Nie wyglądałam aż tak źle jak wczoraj, jednak szybko wzięłam moją kosmetyczkę i się pomalowałam. Natmiast włosy zostawiłam związane w koka. Jeszcze tylko umyłam zęby. Gdy wyszłam z łazienki Justin już nie spał.
-Masz fajne nogi.-powiedział z tym słodkim uśmiechem na twarzy. Przypomniałam sobie, że mam na sobie tylko jego koszulkę. Zawstydzona próbowałam ją naciąnąć, aby jak najbardziej ukryła moje nogi. Spojrzałam się na niego. Uśmiechał się słodko, a ja przypomniałam sobie wczorajszą noc. Usiadłam na łóżku obok niego.
-Jak się czujesz?-zapytał troskliwie
-Lepiej, a ty? Też byłeś pijany.
-Kac nie trzymał mnie długo.-odpowiedział szybko
-Justin musimy pogadać...-na te słowa chłopak się podniósł i usiadł obok mnie
- Co jest?-zapytał
-Justin, czy ty wczoraj... no wiesz...czy my to wczoraj zrobiliśmy?-nie chciało mi to przejść przez gardło, wstydziłąm się trochę.
-Nie!-odpowiedział bardzo szybko-Ale nawet nie wiesz, jak bardzo chciałem...
-To nie rozumiem czemu tego nie zrobiłeś. Przecież i tak nic nie pamiętam.
-Bardzo chciałem się z tobą przespać, ale bardziej chciałem abyś przeżyła swój pierwszy raz z kimś kogo naprawdę kochasz.
To co powiedział, było takie prawdziwe. Wierzyłam mu.
-A ty czemu sądzisz, że to by był mój pierwszy raz?-zapytałam śmiejąc się
-Kamila proszę cię. Przeciaż wczoraj się pierwszy raz całowałaś.
-O nie! Przesadziłeś!-zaśmiałam się krzycząc to. Wzięłam poduszkę i zaczęłam go bić. Śmialiśmy się. Zaczęła się bitwa na poduszki. Najpierw ja okładałam leżącego chłopaka, ale potem on wyrwał mi poduszkę. Zaczęłam mu uciekać po całym apartamencie. Dorwał mnie. Rękoma mocno przycisnął mnie do ściany i pocałował mnie w czoło.
-Zamów coś do jedzenia, a ja wezmę prysznic.-powiedział
Wzięłam telefon. Nie miałam pojęcia co zamówić, więc powiedziałam, żeby przywieśli do apartamentu najlepsze śniadanie jakie mają. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Podeszłąm do drzwi i otworzyłąm je. Stał tam dosyć młody mężczyzna z wózkiem śniadaniowym. Bardzo dziwnie się na mnie patrzała. Ale nie dziwie się. Byłam ubrana tylko w koszulkę najsławniejszego nastolatka na świecie.
-Smacznego.-powiedział z miłym uśmiechem
-Dziękuje-odpowiedziała i wzięłam śniadanie do apartamentu. Justin szybko wyszedł z łazienki. Ubrany był tylko w spodnie dresowe. Śniadanie położyłam na stole. Usiadłam na przeciwko Justina. Zaczeliśmy jeść. Ktoś wszedł do apartamentu. Zobaczyłam tą samą kobietę, która weszłą do garderoby Justina. Gdy mnie zobaczyła zrobiła wielkie oczy.
-To ja już będę lecieć.-powiedziała. Wstałam od stołu i poszłam do sypialni. Wiedziałam, że kobieta musi pogadać z Justinem. Wyciągnęłam z jego szafy jakieś dresy i poszłąm do łązienki je założyć. Gdy wyszłam słyszałam, że kobieta krzyczy.
-Ty nie masz teraz szukać sobie dziewczyny! Masz się skupić na karierze! Przed tobą Believe tour!
Muszę iść i to jak najszybciej. Wzięłam wszystkie moje rzeczy i poszłam w stronę wyjścia. Jednak musiałam przjść obok Justina i tej kobiety.
-Ja lece.-powiedziałam szybko
-Czekaj, odwiozę cię.-powiedział Bieber
-Dzięki już zamówiłam taksówkę.
-Ale...-zaczął
-Justin. Już zamówiła taksówkę. Niech idzie.-przerwała mu kobieta
-Dzięki za wszystko.-powiedziałam i wyszłam
Nie wiem kim jest ta kobieta, ale chyba mnie nie lubi. Przecież nic jej nie zrobiłam. Już na koncercie się dziwnie na mnie patrzała. Taxi szybko przyjechała. Podałam adres kierowcy i pojechałam do domu.
środa, 27 marca 2013
Rozdział 7
Nareszcie jest sobota!
Tydzień minął całkiem dobrze. Zaklimatyzowałam się w nowej szkole. Bardzo dobrze dogadywałam się z Rachel.Co do Angie i jej paczki, nie gadam z nimi. Wszyscy mówią, żę to nie jest towarzystko dla mnie i sama sobie to też uświadomiłam. Justin bardzo mnie zaskoczył, pisaliśmy codziennie po kilka godzin. Batdzo go polubiłam.
Jest godzina 17.30, a o 20 zaczyna się koncert. Wzięłam szybki prysznic. Umyłam głowę. Urzyłam nawilrzających kropli do oczu. Nie było za ciepło, więc ubrałam się tak, natomiast Rachel ubrała to. Uczesałam włosy, a potem zrobiłam takie loki. Zjadłam szybko kolację. Następnie polamowałam się. Mój makijaż był mocniejszy niż zwykle. Urzyłam więcej eyelinera Muszę przyznać, że wyglądałam łądnie :) Jako ostatnie po zrobiłam to umyłam zęby. Około 19.20 byłyśmy już gotowe. Wsiadłyśmy do samochodu i Frank zawiósł nas na koncert. Na ulicach były korki. Jednak pojechałyśmy na miejsce 10 minut przed czasem. Wysiadłyśmy z auta i zaczęłyśmy się przepychać do bramek. Włożyłam rękę do to torebki, aby wyciągnąć bilety, jednk ich tam nie było... Wpadłam w panikę i zaczęłam przeszukiwać torebkę.
-Rachel... chyba nie wzięłam biletów...
-Jak to nie masz biletów?!-zapytała wkurzona
-Nie mam pojęcia, przecież schowałam je do torebki,
-I co teraz? Jak my teraz wejdziemy?
-Nie mam pojęcia...-powiedziałam i wtedy mnie olśniło. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Justina. Po dwóch sygnałam usłyszałam:
-Halo,
-Hej. Mam problem. Zapomniałam biletów, co mam teraz zrobić?
-Przy którym wejściu jesteś?
-Przy 6.
-Czekaj, zaraz tam będę.-powiedział po czym się rozłączył
Razem z Rachel podeszłyśmy bliżej. Gruby ochroniarz chciał zobaczyć nasze bilety. Aż tu nagle wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć. Kilka z nich zaczęło płakać. Spojrzałam się tam gdzie one wszystki się patrzyły i zobaczyłam Justina. Uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. Justin podszedł do ochroniarza i coś do niego powiedział. Mężczyzna spojrzał się na mnie i na Rachel, po czym otworzył bramkę i nas przepuścił. Razem z Bieberem weszłyśmy do budynku. Poszłyśmy do jego garderoby.
-O mój boże!-krzyczała Rachel- Jestem w garderobie Justina Biebera! A sam Justin Bieber stoi przede mną. Krzyczała podekscytowana. Rzuciała mu się na szyję. Zaczęła go całować, a na jego policzkach zostały tylko ślady jej szminki. Kiedy Rachel go puściła, chłopak podszedł i mnie przytulił.
-I missed you.-wyszeptał mi do ucha
Awwww to było takie słodkie. Nagle do garderoby weszła jakaś kobieta.
-Justin masz 2 minuty-powiedziała, dziwnie się na niego spojrzałą, a potem na nas
Kobieta podeszła do niego, wzięła chusteczkę, i zmazałą mu szminkę z policzków. Razem z Rachel zaczęłyśmy się śmiać.
-Jade (Dżejd) zaprowadź je pod samą scene, proszę-powiedział chłopak-Mają wejściówki VIP.
Kobieta poszła a my za nią. Zaprowadziła nas tam gdzie Justin jej kazał nas zaprowadzić. Było tam spokojnie z 3 tysiący ludzi, jak nie więcej.
-Nie wierzę, że tutaj jest, że przytuliłam Biebera. I to wszystko dzięki Tobie!-mówiła dziewczyna, pocałowała mnie w policzeki i dodała-Dziękuję.
-Nie ma za co.-odpowiedziałam
Nadle wszystki światła zgasły. Wszyscy usichli. Była niesamowita cisza. Aż tu nagle usłyszałam słowa:
'' As long as you love me''
Wtedy wszyscy zaczeli krzyczeć. Zapaliły się wszystkie lampy, były skierowane na dwóch chłopakach siedzących na wysokich krzesłach. Jeden z nich miał gitarę, a drugi... a drugi to był Justin.
To był wspaniały koncert. Justin ma cudownych fanów. Najbardziej mie się spodobało, gdy w trakcie piosenki One less lonely girl wybrano jadną dziewczynę. Justin śpiewał całą piosenkę dla niej, a na koniec wręczył jej kwiaty. Dziewczyna była szcięśliwa, z resztą jak wszyscy którzy byli na jego koncercie. Po koncercie zaraz z Rachel poszłyśmy do Justina. Dużo ludzi stało w kolejce po zdjęcie z nim, więc mu nie chciałyśmy przeszkadzać. Po chyba 30 minutach pozowania podszedł do nas.
-To było coś wspaniałego.-powiedziała
-Dzięki-odpowiedział
-Kurde no. Kocham cię!-powiedziała Rachel i znowu zaczęła go całować.
-My już chyba będziemy lecieć.-oznajmiłam
-To nie idziecie z nami na after party?-zapytał smutny
-Idziemy!-odpowiedziała szybko Rachel
-Zadzwonię do mamy, żeby się nie martwiła.-powiedziałam uśmiechnięta.
Tydzień minął całkiem dobrze. Zaklimatyzowałam się w nowej szkole. Bardzo dobrze dogadywałam się z Rachel.Co do Angie i jej paczki, nie gadam z nimi. Wszyscy mówią, żę to nie jest towarzystko dla mnie i sama sobie to też uświadomiłam. Justin bardzo mnie zaskoczył, pisaliśmy codziennie po kilka godzin. Batdzo go polubiłam.
Jest godzina 17.30, a o 20 zaczyna się koncert. Wzięłam szybki prysznic. Umyłam głowę. Urzyłam nawilrzających kropli do oczu. Nie było za ciepło, więc ubrałam się tak, natomiast Rachel ubrała to. Uczesałam włosy, a potem zrobiłam takie loki. Zjadłam szybko kolację. Następnie polamowałam się. Mój makijaż był mocniejszy niż zwykle. Urzyłam więcej eyelinera Muszę przyznać, że wyglądałam łądnie :) Jako ostatnie po zrobiłam to umyłam zęby. Około 19.20 byłyśmy już gotowe. Wsiadłyśmy do samochodu i Frank zawiósł nas na koncert. Na ulicach były korki. Jednak pojechałyśmy na miejsce 10 minut przed czasem. Wysiadłyśmy z auta i zaczęłyśmy się przepychać do bramek. Włożyłam rękę do to torebki, aby wyciągnąć bilety, jednk ich tam nie było... Wpadłam w panikę i zaczęłam przeszukiwać torebkę.
-Rachel... chyba nie wzięłam biletów...
-Jak to nie masz biletów?!-zapytała wkurzona
-Nie mam pojęcia, przecież schowałam je do torebki,
-I co teraz? Jak my teraz wejdziemy?
-Nie mam pojęcia...-powiedziałam i wtedy mnie olśniło. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Justina. Po dwóch sygnałam usłyszałam:
-Halo,
-Hej. Mam problem. Zapomniałam biletów, co mam teraz zrobić?
-Przy którym wejściu jesteś?
-Przy 6.
-Czekaj, zaraz tam będę.-powiedział po czym się rozłączył
Razem z Rachel podeszłyśmy bliżej. Gruby ochroniarz chciał zobaczyć nasze bilety. Aż tu nagle wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć. Kilka z nich zaczęło płakać. Spojrzałam się tam gdzie one wszystki się patrzyły i zobaczyłam Justina. Uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. Justin podszedł do ochroniarza i coś do niego powiedział. Mężczyzna spojrzał się na mnie i na Rachel, po czym otworzył bramkę i nas przepuścił. Razem z Bieberem weszłyśmy do budynku. Poszłyśmy do jego garderoby.
-O mój boże!-krzyczała Rachel- Jestem w garderobie Justina Biebera! A sam Justin Bieber stoi przede mną. Krzyczała podekscytowana. Rzuciała mu się na szyję. Zaczęła go całować, a na jego policzkach zostały tylko ślady jej szminki. Kiedy Rachel go puściła, chłopak podszedł i mnie przytulił.
-I missed you.-wyszeptał mi do ucha
Awwww to było takie słodkie. Nagle do garderoby weszła jakaś kobieta.
-Justin masz 2 minuty-powiedziała, dziwnie się na niego spojrzałą, a potem na nas
Kobieta podeszła do niego, wzięła chusteczkę, i zmazałą mu szminkę z policzków. Razem z Rachel zaczęłyśmy się śmiać.
-Jade (Dżejd) zaprowadź je pod samą scene, proszę-powiedział chłopak-Mają wejściówki VIP.
Kobieta poszła a my za nią. Zaprowadziła nas tam gdzie Justin jej kazał nas zaprowadzić. Było tam spokojnie z 3 tysiący ludzi, jak nie więcej.
-Nie wierzę, że tutaj jest, że przytuliłam Biebera. I to wszystko dzięki Tobie!-mówiła dziewczyna, pocałowała mnie w policzeki i dodała-Dziękuję.
-Nie ma za co.-odpowiedziałam
Nadle wszystki światła zgasły. Wszyscy usichli. Była niesamowita cisza. Aż tu nagle usłyszałam słowa:
'' As long as you love me''
Wtedy wszyscy zaczeli krzyczeć. Zapaliły się wszystkie lampy, były skierowane na dwóch chłopakach siedzących na wysokich krzesłach. Jeden z nich miał gitarę, a drugi... a drugi to był Justin.
To był wspaniały koncert. Justin ma cudownych fanów. Najbardziej mie się spodobało, gdy w trakcie piosenki One less lonely girl wybrano jadną dziewczynę. Justin śpiewał całą piosenkę dla niej, a na koniec wręczył jej kwiaty. Dziewczyna była szcięśliwa, z resztą jak wszyscy którzy byli na jego koncercie. Po koncercie zaraz z Rachel poszłyśmy do Justina. Dużo ludzi stało w kolejce po zdjęcie z nim, więc mu nie chciałyśmy przeszkadzać. Po chyba 30 minutach pozowania podszedł do nas.
-To było coś wspaniałego.-powiedziała
-Dzięki-odpowiedział
-Kurde no. Kocham cię!-powiedziała Rachel i znowu zaczęła go całować.
-My już chyba będziemy lecieć.-oznajmiłam
-To nie idziecie z nami na after party?-zapytał smutny
-Idziemy!-odpowiedziała szybko Rachel
-Zadzwonię do mamy, żeby się nie martwiła.-powiedziałam uśmiechnięta.
niedziela, 24 marca 2013
Rozdział 6
Obudził mnie pisk Rachel. Nagle zobaczyłam jak dziewczyna wbiega do mojego pokoju. Byłą bardzo podekscytowana.
-TY ZNASZ JUSTINA BIEBERA?!-krzyczała
-O czym ty mówisz?-zapytałam, bo jeszcze trochę niekontaktowałąm.
-Zobaczy!-Rachel pokazała mi swojego tableta. Była włączona jedna ze stron plotkarskich. Przeczyłałam duży tytuł: Justin Bieber ma nową dziewczynę!
Na dole były jakieś znajęcia, a na nich byłam ja i Justin! Było zdjęcie jak wychodzimy z hotelu i jak wsadamy do limuzyne, a Justin położył swoją rękę na moich plecach. Byłam w szoku. Ja go nawet nie znam, a świat już sądzi, że jesteśmy parą.
-Znasz go?-powtórzyła pytanie
-Nie, nie znam go.-odpowiedziałam szybko
-Ale przecież ty jestes z nim na tych zdjęciach!
-Rachel, słuchaj to było tak. Wkradłąm się wczoraj do jego apartamentu, a potem mnie odwiózł do domu.
-Nie wiedziałam, że jesteś jego fanką...
Nie odpowiedziałam. Rachel podeszła w stronę drzwi.
-A słuchaj, może poszłabyś ze mną w sobotę na jego koncert?-zaproponowałam
-MASZ BILETY NA JEGO KONCERT?!
-No mam...
-Ale przecież zostały wyprzedane w 7 minut. To było prawie rok temu.
-Powiedzmy, że mam znajomości.-powiedziałam uśmiechnięta
-Więc z przyjemnością pójdę.
Gdy już się wyszykowałam do szkoły wsiadłam do auta Chrisa. Usiadłam jak zwykle na tylnych siedzeniach.
-Siema-powiedziałam
-Cześć mała.-odpowiedział
-Jak tam?-zapytałam
-Spoko, a u ciebie? Jak cie się podoba w szkole?
-Nie jest źle. Trzymam się z Angie...
-Za Angie?-przerwał mi - Z tą w kolorowych włosach?
-No tak..
-Lepiej się z nią nie zadawaj. Serio, to nie jest towarzystwo dla ciebie.
W tej chwili do auta weszła Rachel. Pocałowała Chrisa i pojechaliśmy do szkoły. Gdy weszłam na lekcje matematyki wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli. Jednak tym razem mnie obgadywali. Na przerwach podeszło do mnie kilka osób i pytało się mnie czy chodzę z Justinem. W sumie, nawet się cieszyłam, bo byłam w centrum zainteresowania. Na lunchu siedziałam z Rachel i grupką dziewczyn. Były bardzo miłe. Polubiłam je. Była ładna pogoda, więc wróciłam do domu na nowach. Natomiast Rachel pojechała do Chrisa. Poszłam na około, bo chciałam zajść pod hotel Justina. Było tam bardzo dużo fanek z tabliczkami typu : WE LOVE JUSTIN BIEBER ! Było tam tez wielu ochroniarzy. Szybko poszłam w stronę domu. Justin ma bardzo dużo fanów. Gdy weszłam do domu, włączyłam komputer i zaczęłam słuchać jego piosenek. Muszę przyznać, nie były aż takie złe. Zgrałam też nasze zdjęcia z telefonu na komputer. Ściągnęłam kilka nut z internetu. Chciałam sobie pograć na pianinie.
Wzięłam do ręki bilety na koncert. Gdy obróciłam je na druga stronę wypadła jakaś mała karteczka. Podniosłam ją i przeczytałam. Był tam napisany numer telefonu i napis:
call me :) - Justin x
Zaczęłam się cieszyć jak głupia. Sięgnęłam po telefon i napisałam smsa:
-Cześć. Tu Kamila :)
Szybko dostałam odpowiedź.
-Już myślałem, że nie napiszesz.
-Chciałabym Cię przeprosić za wszystko. Przeze mnie pod twoim hotelem jest tłum fanek, a z tego co wczoraj mówiłeś, to miała być tajemnica, że jesteś w tym hotelu. Pewnie twój menager jest wściekły.
-Nie przejmuj się, nic nie jest z twojej winy. :) co do hotelu, już go zmieniłem. A wiesz, że podobno jesteś moja dziewczyną? :D
-Właśnie słyszałam. Połowa szkoły mi dzisiaj gratulowała. :)
[...]
Pisałam z nim prawie do 24. Gadaliśmy o wszystkim. Nie brakowało nam tematów. Kurczę. Polubiłam go. Nawet chyba za bardzo... Byłam tylko ciekawa, dlaczego on dał mi swój numer telefonu. Dlaczego właśnie mi? Normalnej dziewczynie, która nawet nigdy nie słuchała jego muzyki. Nie miałam zielonego pojęcia. Wzięłam szybki prysznic, a potem położyłam się spać. Długo nie mogłam zasnąć, chociaż byłam zmęczona. Myślałąm o Justinie. Zauroczyłam się w nim, to było pewne. Zaczęłam sobie wyobrażać jak to by wyglądało, gdybyśmy byli razem. Wiem, jestem głupia, wczoraj poznałam chłopaka, a dzisiaj wyobrażam sobie przyszłość z nim. Nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć...
-TY ZNASZ JUSTINA BIEBERA?!-krzyczała
-O czym ty mówisz?-zapytałam, bo jeszcze trochę niekontaktowałąm.
-Zobaczy!-Rachel pokazała mi swojego tableta. Była włączona jedna ze stron plotkarskich. Przeczyłałam duży tytuł: Justin Bieber ma nową dziewczynę!
Na dole były jakieś znajęcia, a na nich byłam ja i Justin! Było zdjęcie jak wychodzimy z hotelu i jak wsadamy do limuzyne, a Justin położył swoją rękę na moich plecach. Byłam w szoku. Ja go nawet nie znam, a świat już sądzi, że jesteśmy parą.
-Znasz go?-powtórzyła pytanie
-Nie, nie znam go.-odpowiedziałam szybko
-Ale przecież ty jestes z nim na tych zdjęciach!
-Rachel, słuchaj to było tak. Wkradłąm się wczoraj do jego apartamentu, a potem mnie odwiózł do domu.
-Nie wiedziałam, że jesteś jego fanką...
Nie odpowiedziałam. Rachel podeszła w stronę drzwi.
-A słuchaj, może poszłabyś ze mną w sobotę na jego koncert?-zaproponowałam
-MASZ BILETY NA JEGO KONCERT?!
-No mam...
-Ale przecież zostały wyprzedane w 7 minut. To było prawie rok temu.
-Powiedzmy, że mam znajomości.-powiedziałam uśmiechnięta
-Więc z przyjemnością pójdę.
Gdy już się wyszykowałam do szkoły wsiadłam do auta Chrisa. Usiadłam jak zwykle na tylnych siedzeniach.
-Siema-powiedziałam
-Cześć mała.-odpowiedział
-Jak tam?-zapytałam
-Spoko, a u ciebie? Jak cie się podoba w szkole?
-Nie jest źle. Trzymam się z Angie...
-Za Angie?-przerwał mi - Z tą w kolorowych włosach?
-No tak..
-Lepiej się z nią nie zadawaj. Serio, to nie jest towarzystwo dla ciebie.
W tej chwili do auta weszła Rachel. Pocałowała Chrisa i pojechaliśmy do szkoły. Gdy weszłam na lekcje matematyki wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli. Jednak tym razem mnie obgadywali. Na przerwach podeszło do mnie kilka osób i pytało się mnie czy chodzę z Justinem. W sumie, nawet się cieszyłam, bo byłam w centrum zainteresowania. Na lunchu siedziałam z Rachel i grupką dziewczyn. Były bardzo miłe. Polubiłam je. Była ładna pogoda, więc wróciłam do domu na nowach. Natomiast Rachel pojechała do Chrisa. Poszłam na około, bo chciałam zajść pod hotel Justina. Było tam bardzo dużo fanek z tabliczkami typu : WE LOVE JUSTIN BIEBER ! Było tam tez wielu ochroniarzy. Szybko poszłam w stronę domu. Justin ma bardzo dużo fanów. Gdy weszłam do domu, włączyłam komputer i zaczęłam słuchać jego piosenek. Muszę przyznać, nie były aż takie złe. Zgrałam też nasze zdjęcia z telefonu na komputer. Ściągnęłam kilka nut z internetu. Chciałam sobie pograć na pianinie.
Wzięłam do ręki bilety na koncert. Gdy obróciłam je na druga stronę wypadła jakaś mała karteczka. Podniosłam ją i przeczytałam. Był tam napisany numer telefonu i napis:
call me :) - Justin x
Zaczęłam się cieszyć jak głupia. Sięgnęłam po telefon i napisałam smsa:
-Cześć. Tu Kamila :)
Szybko dostałam odpowiedź.
-Już myślałem, że nie napiszesz.
-Chciałabym Cię przeprosić za wszystko. Przeze mnie pod twoim hotelem jest tłum fanek, a z tego co wczoraj mówiłeś, to miała być tajemnica, że jesteś w tym hotelu. Pewnie twój menager jest wściekły.
-Nie przejmuj się, nic nie jest z twojej winy. :) co do hotelu, już go zmieniłem. A wiesz, że podobno jesteś moja dziewczyną? :D
-Właśnie słyszałam. Połowa szkoły mi dzisiaj gratulowała. :)
[...]
Pisałam z nim prawie do 24. Gadaliśmy o wszystkim. Nie brakowało nam tematów. Kurczę. Polubiłam go. Nawet chyba za bardzo... Byłam tylko ciekawa, dlaczego on dał mi swój numer telefonu. Dlaczego właśnie mi? Normalnej dziewczynie, która nawet nigdy nie słuchała jego muzyki. Nie miałam zielonego pojęcia. Wzięłam szybki prysznic, a potem położyłam się spać. Długo nie mogłam zasnąć, chociaż byłam zmęczona. Myślałąm o Justinie. Zauroczyłam się w nim, to było pewne. Zaczęłam sobie wyobrażać jak to by wyglądało, gdybyśmy byli razem. Wiem, jestem głupia, wczoraj poznałam chłopaka, a dzisiaj wyobrażam sobie przyszłość z nim. Nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć...
* * * * *
Co sądzicie o tym opowiadaniu?
Co sądzicie o tym opowiadaniu?
Jeśli wam się podoba, lub chcieli byście dać mi jekieś wskazówki, to proszę napiszcie o tym w komentarzu. :)
- Kamila
sobota, 23 marca 2013
Rozdział 5
Nadle się obudziłam. Kręciło mi się w głowie. Byłam bardzo głodna. Spojrzałam na telefon była 2 w nocy. Czyli przespałam pół dnia i pół nocy. No nie ważne. Zeszłam na dół. Otworzyłam lodówkę i zrobiłam sobie 5 kanapek. Nalałam herbatę i wzięłam apap na ból głowy. Poszłam do siebie zjeść. Byłam już wyspana, a nie miałam co robić. Więc poszłam do mojej łazienki. Napełniłam annę goeącą wodą, wlałam płyn do kąpieli i się zanurzyłam w wodzie. Ahhh... uwielbiam siedzieć w gorącej wodzie. Umyłam się cała, ogoliłam, umyłam włosy i wyszłam z wanny. Potem zaczęłam smarować ciało olejkiem, a na włosy nałożyłam odżywkę. Ubrałam się w ten zestaw. Pomalowałam się, mniejwięcej tak samo, jak pomalował mnie Rachel wczoraj. Była dopiero 4.30. Podeszłam do sztalugi i zaczęłam malować. Namalowałam moją babcię. Nagle usłyszałam, że ktoś schodzi na dół. Spojrzałam na zegarek. JUŻ 8.00! Ale szybko minął czas na malowaniu. Zeszłam na dół na śniadanie. Były gofry. Rachel znowu spojrzała na mnie od góry do dołu, lecz tym razem była uśmiechnięta.
-No moja szkoła. Ładnie dzisiaj wyglądasz.-powiedziała
-Dzięki. Ty również, jak zawsze.
Po śniadaniu umyłam zęby i poszłam do samochodu. Dzisiaj Chris przyjechał po Rachel, a ja usiadłam z tyłu. Albo mi się wydaje, albo rachel robi wszystko, aby Chris nic do mnie nie mówił, aby mnie praktycznie nie znał. Może ona sięmnie wstydzi... lub się boi, że odbiję jej chłopaka.
Dzisiaj mam tylko 4 lekcje, czyli dwie plastyki, chemia i angielski. Weszłam do klasy plastycznej. Od razu mi się tam spodobało. Wszędzie były piękne obrazy, zamiast ławek sztalugi i kilka rzeźb z gliny. Nauczycielka kazała mi się przedstawić. Trochę się stresowałam, ale dałąm radę. Nauczycielka kazała nam namalować jakąś scenę z historii. Wybrałam jedną z historycznych bitw. Nagle do klasy weszła Angie. Ucieszyłam się jak ją zobaczyłam. Dziewczyna była podekscytowana. Szybko do mnie podeszła i zapytała:
-Wpadniesz dzisiaj do nas?
-Chyba tak, a co?
-Mamy fajny plan na wieczór...-mówiła chytrze się uśmiechając
-Jaki plan?-pytałam
-Powiedzmy, że idziemy na komcert...
*PO SZKOLE*
Rachel pojechała ze znajomymi do kina, a ja zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, że będe później. Razem z Angie poszłyśmy w to samo miejsce co wczoraj. Przywitałam się ze wszystkimi. Po czym Jack zaczął mówić:
-Kamila, Kamila, Kamila... Dlaczego taka ładna dziewczyna jak ty zadaje z nami?
Nic ni odpowiedziałam.
-No coż, ale jeśli chcesz się z nami zadaać, to musisz coś zrobić...
-Co mam zrobić?-przerwałam mu
-Kotku, nie przerywaj mi. Jak pewnie wiesz największy pedał na świecie jest teraz w Londynie. Jak mu tam... Bieber? Czy jakoś tak. A więc. Zadanie dla ciebie jest takie. Jeśli chcesz być jedną z nas musisz wkraść się do jego pokoju hotelowego i zabrać doś co należy do niego.
Nie mogłam uwierzyć w to co on mówi. Wstałam, wzięłam moją torbę i zaczęłam iść w stronę mojego domu.
-Mówiłam, że się będzie bała.-mówiła Rocky.
Wkurzyła mnie troche. Cofnęłam się do nich. Spojrzałam Jackowi prosto w oczy i zapytałam:
-W jakim hotelu on jest?
Godzinę później byłam pod hotelem. Nie dziwie się, że taka gwiazda jak Justin jest w tak pięknym hotelu. Starałam się być odanowana.
-Powodzenia.-powiedziała mi Angie.
Pewnym krokiem weszłam do hotelu. Ochroniarze chyba myśleli, że jestem gościem. Zobaczyłam pokojówkę. Podeszłam do niej i zaczęłam ściemniać. Zapytałam się jej czy widziała może moją mamę. Podczas tej rozmowy dyskretnie wyciągnęłam z jej kieszeni kartę do wszystkich drzwi. Gdy już miałam kartę zaczęłam się zastanawiać, który apartament jest jego. Zgadywałam, że jest na samej górze, więc wsiadłam w windę i pojechałam na samą górę. Były tam tylko 3 apartamenty. Zorientowałam się czy napewno nikogo nie ma na korytarzu. Weszłam do pierwszego apartamentu. Był idealnie wysprzątany, więc chyba nikt tam nie mieszkał. Dyskretnie wyszłam i podeszłam do drugich drzwi. Usłyszałam jakąś kłótnię. Kobieta krzyczała coś, że nie tak sobie wyobrażała miesiąc miodowy. Tutaj chyba on nie mieszka... więc zostały mi ostatnie drzwi. Nic nie słyszałam, więc chyba nikogo tam nie było. Weszłam do środka. W tym apartamencie napewno ktoś mieszka. Usłyszałam, że ktoś jest w łazience. Słyszałam śpiew.
''BABY BABY BABY OOOOOOOOOOOO'' tak to chyba był on. Szybko pobiegłam do sypialnii. Zaczęłam szukać czegoś co mogło być dla niego wartościowe. Zobaczyłam telefon na łóżku. Szybko podbiegłam, już prawie miałam, aż tu nagle...
-Kim ty jesteś?!
Szybko się odwróciłam i zobaczyłam chopaka może w moim wieku. Miał mokre włosy i ręcznik na biodrach. Zobaczyłam jego kaloryfer. Wyglądał tak seksownie. Mmmmmm... Odleciałam!
-Kolejna napalona fanka?-nie byłam w stanie odpowiedzieć-Albo sama wyjdziesz, albo wezwę ochronę.-powiedział, był chyba zmęczony
-Nie, nie, prosze nie, ja tylko chciałam...-nie wiedziałam co wymyśleć- Chciałam ciebie poznać...
-W sobote jest mój koncert, jeśli serio jesteś moją fanką, to pewnie masz bilet VIP. Wtedy mnie możesz poznać, a nie że ty wkradasz się do mojego apartamentu! No troche powagi!-był wkurzony
-Przepraszam...-posmutniałam, i spóściłam wzrok z jego perfekcyjnej twarzy na podłogę- Ale ja nie mam biletów na twój koncert...-zrobiło mi się głupio, że wkradłam się do jego pokoju , a łzy same napłynęły mi do oczu.
-Oj już dobrze. Tylko nie płacz-powiedział, po czym podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. Trochę dziwnie się czułam. Najpopularniejszy nastolatek mnie przytulił.
-Jesteś mokry.-powiedziałam, chłopak zaczął się śmiać
-Dopiero co wyszedłem spod prysznica. Zaczekaj, ja się ubiore i wtedy sobie pogadamy.-uśmiechnęłąm się do chłopaka. Justin poszedł do łazienki. Napadła mnie dzika myśl, aby zabrać ten telefon i wyjść z apartamentu, ale ... nie mogłam. Okazał mi tyle czułości, bo przeciesz każdy wezwał by ochronę, a on mnie przytulił i chciał by ze mną porozmawiać. Nigdy nie byłam jego fanką, ale chyba powinnam zostać.
Nagle chłopak wyszedł z łazienki ubrany w dresowe spodnie i białą koszulkę z napisem VANS. Chłopak usiadł obok mnie i zapytał patrząc mi prosto w oczy:
-Powiesz mi po co tak naprawdę przyszłaś? Widzę że nie jesteś moją fanką.-w jego oczach było coś takiego, co mnie do niego przyciągało, jakby mnie zahipnotyzował. Powiedziałam mu całą prawdę, bo po co kłamać...
-Nie wierzę, że taka ładna dziewczynka jak ty chciała mi ukraść telefon.-zastydziłam się, powiedził, że jestem ładna.
-A jednak...-odpowiedziałam
Zapadła chwila niezręcznej ciszy.
-My się chyba jeszcze nie znamy. Jestem Justin-powiedział z uśmiechem na twarzy
-Jestem Kamila-podałam mu rękę, a on złożył na niej pocałunek.
Był bardzo miły. Miał wspaniałe oczy. Wyłam w nie wpatrzona, aż nagle zadzonił telefon. To była moja mama:
-Halo?
-Gdzie jesteś? Jest już 20
-JUŻ 20.00?! Dobra zaraz będę.
Rozłączyłam się.
-Muszę juz iść.-powiedziałam smutno, bo serio miło mi się z nim rozmawiało
-Odwiozę cię.-zaproponował
-Dziękuję, ale wrócę taksówką.
-Ale ja nalegam.-spojrzałam się w jego oczy i znowu uległam
-Dobra.-odpowiedziałam, a na jego twarzy pojawił się uśmiech
Wyszliśmy z apartamentu. Poczekaliśmy chwilę na windę. Gdy już byliśmy na parterze, podeszłam do recepcji i powiedziałam, że znalazłam kartę. Mężczyzna podziękował mi.
-Czym jedziemy?-zapytałam
-O już jedzie moje autko.-odpowiedział
-Serio?!-zapytałam gdy ujrzałam piękną białą limuzynę.
Chłopak uśmiechnął się.
-A no tak, ty przecież jesteś gwiazdą.-powiedziałam cicho
Szofer otworzył nam drzwi. Gdy wsiadałam Justin delikatnie polożył rękę n moich plecach. Usiedliśmy z tyłu. Podałam adres kierowcy i pojechaliśmy.
-mogę cię jeszcze o coś prosić?-zapytałam
-jasne.-odpowiedział szybko
-Czy mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie?
Chłopak zgodził się. Wyjęłam iPhona i zaczęłam cykać zdjęcia z rąsi. Zrobiłam okołó 10 zdjęć, żebym mogła wybrac to najładniejsze.
-A teraz moja prośba.-powiedział
-Jaka?-zapytałam
-Chce, żebyś przeyszła na mój koncert w sobote-powiedział dając mi dwie wejściówki VIP.
-Ale... Ja nie powinnam...
Przerwał mi.
-Proszę cię. Chciałbym cie jeszczze raz zobaczyć.
Po tych słowach się zgodziłam. Wzięłam bilety i schowałam je w torbie.
Byliśmy już pod moim domem.
-No ale chate to ty masz niezłą...-powiedział dziwiąc się.
Uśmiechnęłam się.
-Dziękuję za wszystko. Jestes wspniały.-powiedziałam po czym go przytuliłam i wyszłam z limuzyny. Pomachałam mu, po czym weszłam do domu. To było dla mnie takie dziwne. Poznałam dzisiaj najpopularniejszego nastolatka. Powiedział, że jestem ładna *.* Jejku
Całą w skowronkach poszłam do swojego pokoju. Długo nie mogłam zasnąć bo myślałam o nim. Chyba się w nim zauroczyłam...
-No moja szkoła. Ładnie dzisiaj wyglądasz.-powiedziała
-Dzięki. Ty również, jak zawsze.
Po śniadaniu umyłam zęby i poszłam do samochodu. Dzisiaj Chris przyjechał po Rachel, a ja usiadłam z tyłu. Albo mi się wydaje, albo rachel robi wszystko, aby Chris nic do mnie nie mówił, aby mnie praktycznie nie znał. Może ona sięmnie wstydzi... lub się boi, że odbiję jej chłopaka.
Dzisiaj mam tylko 4 lekcje, czyli dwie plastyki, chemia i angielski. Weszłam do klasy plastycznej. Od razu mi się tam spodobało. Wszędzie były piękne obrazy, zamiast ławek sztalugi i kilka rzeźb z gliny. Nauczycielka kazała mi się przedstawić. Trochę się stresowałam, ale dałąm radę. Nauczycielka kazała nam namalować jakąś scenę z historii. Wybrałam jedną z historycznych bitw. Nagle do klasy weszła Angie. Ucieszyłam się jak ją zobaczyłam. Dziewczyna była podekscytowana. Szybko do mnie podeszła i zapytała:
-Wpadniesz dzisiaj do nas?
-Chyba tak, a co?
-Mamy fajny plan na wieczór...-mówiła chytrze się uśmiechając
-Jaki plan?-pytałam
-Powiedzmy, że idziemy na komcert...
*PO SZKOLE*
Rachel pojechała ze znajomymi do kina, a ja zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, że będe później. Razem z Angie poszłyśmy w to samo miejsce co wczoraj. Przywitałam się ze wszystkimi. Po czym Jack zaczął mówić:
-Kamila, Kamila, Kamila... Dlaczego taka ładna dziewczyna jak ty zadaje z nami?
Nic ni odpowiedziałam.
-No coż, ale jeśli chcesz się z nami zadaać, to musisz coś zrobić...
-Co mam zrobić?-przerwałam mu
-Kotku, nie przerywaj mi. Jak pewnie wiesz największy pedał na świecie jest teraz w Londynie. Jak mu tam... Bieber? Czy jakoś tak. A więc. Zadanie dla ciebie jest takie. Jeśli chcesz być jedną z nas musisz wkraść się do jego pokoju hotelowego i zabrać doś co należy do niego.
Nie mogłam uwierzyć w to co on mówi. Wstałam, wzięłam moją torbę i zaczęłam iść w stronę mojego domu.
-Mówiłam, że się będzie bała.-mówiła Rocky.
Wkurzyła mnie troche. Cofnęłam się do nich. Spojrzałam Jackowi prosto w oczy i zapytałam:
-W jakim hotelu on jest?
Godzinę później byłam pod hotelem. Nie dziwie się, że taka gwiazda jak Justin jest w tak pięknym hotelu. Starałam się być odanowana.
-Powodzenia.-powiedziała mi Angie.
Pewnym krokiem weszłam do hotelu. Ochroniarze chyba myśleli, że jestem gościem. Zobaczyłam pokojówkę. Podeszłam do niej i zaczęłam ściemniać. Zapytałam się jej czy widziała może moją mamę. Podczas tej rozmowy dyskretnie wyciągnęłam z jej kieszeni kartę do wszystkich drzwi. Gdy już miałam kartę zaczęłam się zastanawiać, który apartament jest jego. Zgadywałam, że jest na samej górze, więc wsiadłam w windę i pojechałam na samą górę. Były tam tylko 3 apartamenty. Zorientowałam się czy napewno nikogo nie ma na korytarzu. Weszłam do pierwszego apartamentu. Był idealnie wysprzątany, więc chyba nikt tam nie mieszkał. Dyskretnie wyszłam i podeszłam do drugich drzwi. Usłyszałam jakąś kłótnię. Kobieta krzyczała coś, że nie tak sobie wyobrażała miesiąc miodowy. Tutaj chyba on nie mieszka... więc zostały mi ostatnie drzwi. Nic nie słyszałam, więc chyba nikogo tam nie było. Weszłam do środka. W tym apartamencie napewno ktoś mieszka. Usłyszałam, że ktoś jest w łazience. Słyszałam śpiew.
''BABY BABY BABY OOOOOOOOOOOO'' tak to chyba był on. Szybko pobiegłam do sypialnii. Zaczęłam szukać czegoś co mogło być dla niego wartościowe. Zobaczyłam telefon na łóżku. Szybko podbiegłam, już prawie miałam, aż tu nagle...
-Kim ty jesteś?!
Szybko się odwróciłam i zobaczyłam chopaka może w moim wieku. Miał mokre włosy i ręcznik na biodrach. Zobaczyłam jego kaloryfer. Wyglądał tak seksownie. Mmmmmm... Odleciałam!
-Kolejna napalona fanka?-nie byłam w stanie odpowiedzieć-Albo sama wyjdziesz, albo wezwę ochronę.-powiedział, był chyba zmęczony
-Nie, nie, prosze nie, ja tylko chciałam...-nie wiedziałam co wymyśleć- Chciałam ciebie poznać...
-W sobote jest mój koncert, jeśli serio jesteś moją fanką, to pewnie masz bilet VIP. Wtedy mnie możesz poznać, a nie że ty wkradasz się do mojego apartamentu! No troche powagi!-był wkurzony
-Przepraszam...-posmutniałam, i spóściłam wzrok z jego perfekcyjnej twarzy na podłogę- Ale ja nie mam biletów na twój koncert...-zrobiło mi się głupio, że wkradłam się do jego pokoju , a łzy same napłynęły mi do oczu.
-Oj już dobrze. Tylko nie płacz-powiedział, po czym podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. Trochę dziwnie się czułam. Najpopularniejszy nastolatek mnie przytulił.
-Jesteś mokry.-powiedziałam, chłopak zaczął się śmiać
-Dopiero co wyszedłem spod prysznica. Zaczekaj, ja się ubiore i wtedy sobie pogadamy.-uśmiechnęłąm się do chłopaka. Justin poszedł do łazienki. Napadła mnie dzika myśl, aby zabrać ten telefon i wyjść z apartamentu, ale ... nie mogłam. Okazał mi tyle czułości, bo przeciesz każdy wezwał by ochronę, a on mnie przytulił i chciał by ze mną porozmawiać. Nigdy nie byłam jego fanką, ale chyba powinnam zostać.
Nagle chłopak wyszedł z łazienki ubrany w dresowe spodnie i białą koszulkę z napisem VANS. Chłopak usiadł obok mnie i zapytał patrząc mi prosto w oczy:
-Powiesz mi po co tak naprawdę przyszłaś? Widzę że nie jesteś moją fanką.-w jego oczach było coś takiego, co mnie do niego przyciągało, jakby mnie zahipnotyzował. Powiedziałam mu całą prawdę, bo po co kłamać...
-Nie wierzę, że taka ładna dziewczynka jak ty chciała mi ukraść telefon.-zastydziłam się, powiedził, że jestem ładna.
-A jednak...-odpowiedziałam
Zapadła chwila niezręcznej ciszy.
-My się chyba jeszcze nie znamy. Jestem Justin-powiedział z uśmiechem na twarzy
-Jestem Kamila-podałam mu rękę, a on złożył na niej pocałunek.
Był bardzo miły. Miał wspaniałe oczy. Wyłam w nie wpatrzona, aż nagle zadzonił telefon. To była moja mama:
-Halo?
-Gdzie jesteś? Jest już 20
-JUŻ 20.00?! Dobra zaraz będę.
Rozłączyłam się.
-Muszę juz iść.-powiedziałam smutno, bo serio miło mi się z nim rozmawiało
-Odwiozę cię.-zaproponował
-Dziękuję, ale wrócę taksówką.
-Ale ja nalegam.-spojrzałam się w jego oczy i znowu uległam
-Dobra.-odpowiedziałam, a na jego twarzy pojawił się uśmiech
Wyszliśmy z apartamentu. Poczekaliśmy chwilę na windę. Gdy już byliśmy na parterze, podeszłam do recepcji i powiedziałam, że znalazłam kartę. Mężczyzna podziękował mi.
-Czym jedziemy?-zapytałam
-O już jedzie moje autko.-odpowiedział
-Serio?!-zapytałam gdy ujrzałam piękną białą limuzynę.
Chłopak uśmiechnął się.
-A no tak, ty przecież jesteś gwiazdą.-powiedziałam cicho
Szofer otworzył nam drzwi. Gdy wsiadałam Justin delikatnie polożył rękę n moich plecach. Usiedliśmy z tyłu. Podałam adres kierowcy i pojechaliśmy.
-mogę cię jeszcze o coś prosić?-zapytałam
-jasne.-odpowiedział szybko
-Czy mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie?
Chłopak zgodził się. Wyjęłam iPhona i zaczęłam cykać zdjęcia z rąsi. Zrobiłam okołó 10 zdjęć, żebym mogła wybrac to najładniejsze.
-A teraz moja prośba.-powiedział
-Jaka?-zapytałam
-Chce, żebyś przeyszła na mój koncert w sobote-powiedział dając mi dwie wejściówki VIP.
-Ale... Ja nie powinnam...
Przerwał mi.
-Proszę cię. Chciałbym cie jeszczze raz zobaczyć.
Po tych słowach się zgodziłam. Wzięłam bilety i schowałam je w torbie.
Byliśmy już pod moim domem.
-No ale chate to ty masz niezłą...-powiedział dziwiąc się.
Uśmiechnęłam się.
-Dziękuję za wszystko. Jestes wspniały.-powiedziałam po czym go przytuliłam i wyszłam z limuzyny. Pomachałam mu, po czym weszłam do domu. To było dla mnie takie dziwne. Poznałam dzisiaj najpopularniejszego nastolatka. Powiedział, że jestem ładna *.* Jejku
Całą w skowronkach poszłam do swojego pokoju. Długo nie mogłam zasnąć bo myślałam o nim. Chyba się w nim zauroczyłam...
Rozdział 4
-Dokąd idziemy?-zapytałam dziewczyny
-Zobaczysz.-odpowiedziała uśmiechając się
Minęłyśmy park i kilka bloków. Znalazłyśmy się na jakiejś melinie. Wszędzie było dużo graffiti. Wyglądało to jak stary dworzec kolejowy. Ujrzałam grupkę ludzi. Angie podbiegła do nich i wbirgła w ramiona jakiegoś chłopaka. Zaczęła się z nim całować. To było trochę obrzydliwe...Powoli podeszłam do dziewczyny.
-A to kto?-zapytał chłopak Angie
-Ze szkoły, jest nowa.-odpowiedziała
-A koleżanka nie umie mówić po angielsku?zapytał z ironią w głosie, podszedł do mnie- Jak masz na imię?
-Kamila.-odpowiedziałam szybko
-O jak ładnie.-mówił do mnie jak do dziecka, troche to było dziwne...-To jest Rocky, Dennis, Spider i ja, Jack.
-Miło mi.-powiedziałam
Wszystcy się na mnie dziwnie patrzyli. Ogólnie byli jacyś dziwni.
-No to mała, co jarasz?-zapytał się Dennis.
Kiedy to powiedział przestraszyłam się. Nigdy nic nie brałam, nie paliłam ani nie piłam. Moje oczy zrobiły się duże ze starchu.
-Daj jej coś słabego, bo to jej pierwszy raz.- zauważyła Rocky.
Zauważyłam, że chłopak coś skręcał. Następnie podszedł do mnie i dał mi jointa.
-Angie, co mi po tym będzie?-zapytałam przestaraszona
-Hahahhaaha-dziewczyna zaczęła się śmiać, zapytałam po polsku, więc nikt inny nie zrozumiał-Nic ci nie będzie.-Angie zapaliła swoje zioło, i mojego jointa. - Weź to wciągnij tak jakbyś wciągała mocno powietrze.
Przestraszyłam się, ale nie chciałam, żeby się ze mnie śmiali, wiec włożyłam to do ust, i się zaciągnęlam. Zaczęłam kaszleć. Coś drapało mnie w gardle.
-Spokojnie.-powiedział Jack
Jeszcze raz włożyłam jointa do ust i się zaciągnęłam. Po chwili wyouściłam trochę dymu. Inne zaciągnięcia, nie były już takie trudne. Widziałam, że reszta wciągała coś przez rurki do picia. Po spaleniu jointa zaczęło mi się kręcić w głowię, wiec usiadłam opierając się o ścianę. Wzięłam telefon i zobaczyłam, która godzina. Za 10 minut Rachel kończy lekcje.
-Ej, ja już będę musiała się zbierać.-powiedziałam
-Już idziesz?-zapytał Spider
-No muszę, bo Rachel kończy lekcje.
-Rachel?-zapytała Angie-Ten plastik?
-Tak... To córka chłopaka mojej mamy...
-Czyli to twoja przyrodnia siostra?-zapytała Angie
-Można tak powiedzieć... No nic musze lecieć. Dzięki wam, jesteście najlepsi! Do jutra!-mówiłam. Chyba przez teg jointa zrobiłam się bardziej odważna, bo przecież dopiero co się ich bałam, a teraz gadałam z nimi jakbym ich znałą całe życie. Wracając pod szkołę popryskałam się perfumami. Nie chciałam, żeby ktoś wiedział, że coś paliłam. Zadzwonił dzwonek. Tłum ludzi wyszedł ze szkoły. P chwili ujrzałam Rachel. Była z jej chłopakiem Chrisem. Podeszłam do niej.
-To co? Idziemy?-zapytałam
-Tak, idziemy.-odpowiedziała Rachel
-Siema Kamila.-powiedział Chris
-No hej.-odpowiedziałam uśmiechając się. Natomiast Rachel odrazu zaczęła coś do niego mówić, tak abym tylko ja z nim nie gadała. To było dziwne, no ale dobra... Poszłyśmy na arking. Tam czekał na nas Frank. Weszłyśmy do samochodu. Chris jechał do nas na obiad.
-Chyba ci się podobało pierwszego dnia szkole, taka uśmiechnięta jesteś.-mówił Frank, patrząc się na mnie. Szybko spojrzałam w lusterko. Faktycznie... To napewno ten joint.
Po kilkunastu minutach byliśmy już w domu. Pierwsze co to weszłam do pokoju gościnnego w którym spałam. Bardzo się zdziwiłam, bo nie było tam moich rzeczy. Zeszłam na dół, podeszłam do matki i zapytałam:
-Gdzie są wszytskie moje rzeczy?
Kobieta uśmiechnęła się.
-Wszystko jest przeniesione do twojej sypialni.
Czyli, że mój pokój jest już gotowy. Szybko pobiegłam pod drzwi. Powoli nacisnęłam klamkę i ujrzałam wspaniały pokój. Był wręcz idealny dla mnie. Była tam sztaluga, zestaw do malowania, pianino i gitara. Zobaczyłam drzwi, otworzyłam je. Tak! To była moja prywatna łazienka. Szafy były wypełnione ubraniami, kosmetykami, biżuterią i innymi niezbędnymy rzeczami. Chciałam sprawdzić czy łóżko jest wygodne. Wskoczyłam na nie. Było bardzo wygodne. Położyłam się i sama nie wiem czemu bardzo szybko zasnęłam.
-Zobaczysz.-odpowiedziała uśmiechając się
Minęłyśmy park i kilka bloków. Znalazłyśmy się na jakiejś melinie. Wszędzie było dużo graffiti. Wyglądało to jak stary dworzec kolejowy. Ujrzałam grupkę ludzi. Angie podbiegła do nich i wbirgła w ramiona jakiegoś chłopaka. Zaczęła się z nim całować. To było trochę obrzydliwe...Powoli podeszłam do dziewczyny.
-A to kto?-zapytał chłopak Angie
-Ze szkoły, jest nowa.-odpowiedziała
-A koleżanka nie umie mówić po angielsku?zapytał z ironią w głosie, podszedł do mnie- Jak masz na imię?
-Kamila.-odpowiedziałam szybko
-O jak ładnie.-mówił do mnie jak do dziecka, troche to było dziwne...-To jest Rocky, Dennis, Spider i ja, Jack.
-Miło mi.-powiedziałam
Wszystcy się na mnie dziwnie patrzyli. Ogólnie byli jacyś dziwni.
-No to mała, co jarasz?-zapytał się Dennis.
Kiedy to powiedział przestraszyłam się. Nigdy nic nie brałam, nie paliłam ani nie piłam. Moje oczy zrobiły się duże ze starchu.
-Daj jej coś słabego, bo to jej pierwszy raz.- zauważyła Rocky.
Zauważyłam, że chłopak coś skręcał. Następnie podszedł do mnie i dał mi jointa.
-Angie, co mi po tym będzie?-zapytałam przestaraszona
-Hahahhaaha-dziewczyna zaczęła się śmiać, zapytałam po polsku, więc nikt inny nie zrozumiał-Nic ci nie będzie.-Angie zapaliła swoje zioło, i mojego jointa. - Weź to wciągnij tak jakbyś wciągała mocno powietrze.
Przestraszyłam się, ale nie chciałam, żeby się ze mnie śmiali, wiec włożyłam to do ust, i się zaciągnęlam. Zaczęłam kaszleć. Coś drapało mnie w gardle.
-Spokojnie.-powiedział Jack
Jeszcze raz włożyłam jointa do ust i się zaciągnęłam. Po chwili wyouściłam trochę dymu. Inne zaciągnięcia, nie były już takie trudne. Widziałam, że reszta wciągała coś przez rurki do picia. Po spaleniu jointa zaczęło mi się kręcić w głowię, wiec usiadłam opierając się o ścianę. Wzięłam telefon i zobaczyłam, która godzina. Za 10 minut Rachel kończy lekcje.
-Ej, ja już będę musiała się zbierać.-powiedziałam
-Już idziesz?-zapytał Spider
-No muszę, bo Rachel kończy lekcje.
-Rachel?-zapytała Angie-Ten plastik?
-Tak... To córka chłopaka mojej mamy...
-Czyli to twoja przyrodnia siostra?-zapytała Angie
-Można tak powiedzieć... No nic musze lecieć. Dzięki wam, jesteście najlepsi! Do jutra!-mówiłam. Chyba przez teg jointa zrobiłam się bardziej odważna, bo przecież dopiero co się ich bałam, a teraz gadałam z nimi jakbym ich znałą całe życie. Wracając pod szkołę popryskałam się perfumami. Nie chciałam, żeby ktoś wiedział, że coś paliłam. Zadzwonił dzwonek. Tłum ludzi wyszedł ze szkoły. P chwili ujrzałam Rachel. Była z jej chłopakiem Chrisem. Podeszłam do niej.
-To co? Idziemy?-zapytałam
-Tak, idziemy.-odpowiedziała Rachel
-Siema Kamila.-powiedział Chris
-No hej.-odpowiedziałam uśmiechając się. Natomiast Rachel odrazu zaczęła coś do niego mówić, tak abym tylko ja z nim nie gadała. To było dziwne, no ale dobra... Poszłyśmy na arking. Tam czekał na nas Frank. Weszłyśmy do samochodu. Chris jechał do nas na obiad.
-Chyba ci się podobało pierwszego dnia szkole, taka uśmiechnięta jesteś.-mówił Frank, patrząc się na mnie. Szybko spojrzałam w lusterko. Faktycznie... To napewno ten joint.
Po kilkunastu minutach byliśmy już w domu. Pierwsze co to weszłam do pokoju gościnnego w którym spałam. Bardzo się zdziwiłam, bo nie było tam moich rzeczy. Zeszłam na dół, podeszłam do matki i zapytałam:
-Gdzie są wszytskie moje rzeczy?
Kobieta uśmiechnęła się.
-Wszystko jest przeniesione do twojej sypialni.
Czyli, że mój pokój jest już gotowy. Szybko pobiegłam pod drzwi. Powoli nacisnęłam klamkę i ujrzałam wspaniały pokój. Był wręcz idealny dla mnie. Była tam sztaluga, zestaw do malowania, pianino i gitara. Zobaczyłam drzwi, otworzyłam je. Tak! To była moja prywatna łazienka. Szafy były wypełnione ubraniami, kosmetykami, biżuterią i innymi niezbędnymy rzeczami. Chciałam sprawdzić czy łóżko jest wygodne. Wskoczyłam na nie. Było bardzo wygodne. Położyłam się i sama nie wiem czemu bardzo szybko zasnęłam.
Rozdział 3
-Kamila! Wstajemy.-usłyszałam łagodny głos, Powoli otworzyłam oczy i ujrzałam gosposię.
-Która godzina?-zapytałam nieprzytomna
-Jest 7.00, a o 8.30 masz być w szkole.
Automatycznie zerwałam się z łóżka. Niby 1.30 godziny na wyszykowanie się, ale pierwszego dnia szkoły trzeba łądnie wyglądać. Poszłam pod prysznic. Idąc do łazienki zobaczyłam, żetrwa remont pokoju dla mnie. Potem ubrałam to co wczoraj kupiłam. Lekko falowane włosy sięgające do łokci postawiłam rozpuszczone z przedziałkiem na środku. Gdy byłam już gotoa poszłam zjeść śniadanie. Zobaczyłam Rachel siedzącą przy stole. Była ubrana tak. Do tego oczywiście dużo biżuterii, i włosy ubiętę w małego koka. Oblukała mnie od góry do dołu po czym powiedziała:
-Serio chcesz iść tak do szkoły?
-Źle wyglądam? Sama wybrałaś mi te obrania...
-Oj dziewczyno. Trzeba cię jeszcze dużo nauczyć... Chodź za mną.-westchnęła po czym złapała mnie za rękęi zaprowadziła do swojego pokoju. Uwielbiałam go. Był wspaniały, taki duży i idealnie do niej pasował. Rachel miała w swoim pokoju łazienkę, weszłyśmy do niej. Miała tam dużo kosmetyków. Szybko wybrała odpowiedni podkład dla mnie i mnie nim pomalowała, po czym namalowała mi delikatne kreski na powiekach. Jeszcze tylko maskara.
-Lepiej?-zapytała mnie
Spojrzałam w lustro... i naprawdę ładnie wyglądałam. Nie był to mocny makijaż, ale pasował mi.
-Lepiej.-odpowiedziałam
Rachel wyciągnęła szkatułkę z biżuterią. Wybrała dla mnie odpowiedni zestaw do ubrania. Muszę przyznać, zachowała się wspaniale. Chociaż pomogła mi chyba tylko dla tego, żebym jej nie przyniosła wstydu.
-Biżuteria do zwrotu.-powiedziała
-Normalnie cię uwielbiam!-krzyknęłam po czym ją przytuliłam
-Dobra, mamy mało czasu, a ja jeszcze nie zdążyłam zjeść.
Zeszłyśmy na śniadanie. Miałyśmy 15 minut do wyjścia.
-A co muszę mieć do szkoły? Jakieś zeszyty czy cos?-zapytałam przy śniadaniu
-Po co ci zeszyty?-zapytała i spojrzała się jak na idiotkę. Wtedy jeszcze nie rozmumiałam o co jej chodziło. Po śniadaniu szybko umyłam zęby, popryskałam się perfumami i pobiegłam do samochodu. Tym razem moja mama prowadziła, a ja i Rachel siedziałyśmy z tyłu. Nadal nie mogłam się przyzwyczaić, do lewostronnego ruchu. Chwilę później wysiadłam w auta i zobaczyłam bardzo dużą szkołę.
-Rachel ty idź na lekcje, a ja pójdę z Kamilą do recepcji.-powiedziała moja mama
Rachel szybko odeszła od nas i podeszła do grupki ludzi. Natomiast my poszłyśmy do recepcji. Sekretarka zaprowadziła nas do gabinetu derektora. Tam mężczyzna sprawdzał mój angielski. Pytał się mnie czym się interesuje. Co mnie zdziwiło=mogłam sobie sama wybrać przedmioty jakich chcę się uczyć. Angielki, matematyka, chemia i wychowanie do życia w rodzinie były obowiązkowe. Po długich namysłach, stwierdziłam, że pójdę do klasy o profilu artystycznej, a przedmioty jakich będę się uczyć to plastyka, muzyka, francuski oraz informatykę. Po podpisaniu kilku papierów mama wróciła do domu, a sekretarka zaprowadziła mnie do jednej z klas. Było tam bardzo dużo ludzi. Zrobiło mi się głupio, gdy tak stałam na środku klasy, a sekretarka gadała z nauczycielką.
-Kamila?-zapytała nauczycielka
-Tak?
-Jestes z Polski?
-y Tak
-To usiądź proszę z Angeliką.-powiedziała wskazując palcem dziewczynę. Pierwsze co rzuca się w oczy to jej kolorowe włosy. Zawstydzona podeszłam i usiadłam obok dziewczyny.
-Cześć. Jestem Kamila, a ty?-powiedziałam cicho
-Angie.-odpowiedziała nawt na mnie na patrząc.
Po chwili podeszła do mnie nauczycielka angielskiego, dała mi zeszyt, książkę i przybory do pisania. Wtedy zrozumiałam czemu Rachel się tak dziwnie na mnie spojrzała. Lekcja minęła szybko. Trochę dziwnie się, gdy wkoło otacza mnie angielski. Przynajmniej ta Angelika mówi po polsku. Chociaż zbyt rozmowna to ona nie jest...
Tutaj lekcje są inaczej niż polsce. Tam pomiędzy każd lekcją jest przerwa, a tutaj nie. Wygląda to tak:
dwie normalne lekcje, 15 minut z wychowawcą, przerwa śniadaniowa (20minut), dwie normlne lekcje, przerwa na lunch(45minut) i na koniec dwie normalne lekcje. Spojrzałam na plan lekcji. Teraz matematyka... Zapytałam się jakiejś nauczycielki, gdzie jest ta klasa. Kobieta zaprowadziła mnie. Weszłam do klasy i usiadłam sama w ostatniej łwce. Co mnie zdziwiło - teraz miałam lekcje z kompletnie innymi ludźmi. chyba tylko jedna osoba miała też ze mną angielki. Nagle zobaczyłam jak Rachel weszła do klasy. Usiadła w ławce przede mną, z jakąś dziewczyną. Chyba mnie nawet nie zauważyła...
Po 15 minutach lekcji z wychowawcą przyszedł czas na break. Poszłam do toalety, poprawiłam włosy i makijaż. Dzisiaj mam tylko 3 lekcje. Więc jeszcze tylko WDŻWR i koniec! Klasę znalazłam bez problemu. Tutaj były inaczej poustawiane ławki. Wyglądało to jak jeden wielki stół. Kilka osób siedziało już w klasie. Usiadłam na pierwszym lepszym miejscu. Ludzie siadali na krzesłach. Nagle usłyszałam, że ktoś coś do mnie mówi:
-Are you new?
Gdy się odwróciłam, zobaczyłam całkiem ładnego chłopaka. Szybko kiwnęłam głową twierdząco.
-Jestem Kevin.-powiedział
-A ja Kamila.
-Jesteś z Polski?-zapytał
-Tak.
Chłopak usiadł obok mnie. Na lekcji starałam się uważnie słuchać, Jednak wkurzało mnie to, że wszyscy gapili sié na mnie... No ale jestem nowa...
Lekcja się skoczyła, Rachel kończyła dopiero za godzinę, więc muszę czekać. Poszłam do parku obok szkoły. Usiadłam na ławce. Nudziło mi się, więc zaczęłam się bawić moim iPhonem.
-A ty co ty robisz?-ktoś powiedział
podniosłam głowę do góry i zobaczyłam Angelikę.
-ooo hej Angelia.-powiedziałam
-Nie Angelika, tylko Angie (Endżi)...
-A no tak przepraszam...
-Spoko, co ty robisz?
-Czekam na mame, ale przyjedzie dopiero za godzinę...
-No to chodź ze mną. Co będziesz tutaj sama robiła?
-No dobra-wsałam, założyłam torbę na ramię i poszłam za Angie.
-Która godzina?-zapytałam nieprzytomna
-Jest 7.00, a o 8.30 masz być w szkole.
Automatycznie zerwałam się z łóżka. Niby 1.30 godziny na wyszykowanie się, ale pierwszego dnia szkoły trzeba łądnie wyglądać. Poszłam pod prysznic. Idąc do łazienki zobaczyłam, żetrwa remont pokoju dla mnie. Potem ubrałam to co wczoraj kupiłam. Lekko falowane włosy sięgające do łokci postawiłam rozpuszczone z przedziałkiem na środku. Gdy byłam już gotoa poszłam zjeść śniadanie. Zobaczyłam Rachel siedzącą przy stole. Była ubrana tak. Do tego oczywiście dużo biżuterii, i włosy ubiętę w małego koka. Oblukała mnie od góry do dołu po czym powiedziała:
-Serio chcesz iść tak do szkoły?
-Źle wyglądam? Sama wybrałaś mi te obrania...
-Oj dziewczyno. Trzeba cię jeszcze dużo nauczyć... Chodź za mną.-westchnęła po czym złapała mnie za rękęi zaprowadziła do swojego pokoju. Uwielbiałam go. Był wspaniały, taki duży i idealnie do niej pasował. Rachel miała w swoim pokoju łazienkę, weszłyśmy do niej. Miała tam dużo kosmetyków. Szybko wybrała odpowiedni podkład dla mnie i mnie nim pomalowała, po czym namalowała mi delikatne kreski na powiekach. Jeszcze tylko maskara.
-Lepiej?-zapytała mnie
Spojrzałam w lustro... i naprawdę ładnie wyglądałam. Nie był to mocny makijaż, ale pasował mi.
-Lepiej.-odpowiedziałam
Rachel wyciągnęła szkatułkę z biżuterią. Wybrała dla mnie odpowiedni zestaw do ubrania. Muszę przyznać, zachowała się wspaniale. Chociaż pomogła mi chyba tylko dla tego, żebym jej nie przyniosła wstydu.
-Biżuteria do zwrotu.-powiedziała
-Normalnie cię uwielbiam!-krzyknęłam po czym ją przytuliłam
-Dobra, mamy mało czasu, a ja jeszcze nie zdążyłam zjeść.
Zeszłyśmy na śniadanie. Miałyśmy 15 minut do wyjścia.
-A co muszę mieć do szkoły? Jakieś zeszyty czy cos?-zapytałam przy śniadaniu
-Po co ci zeszyty?-zapytała i spojrzała się jak na idiotkę. Wtedy jeszcze nie rozmumiałam o co jej chodziło. Po śniadaniu szybko umyłam zęby, popryskałam się perfumami i pobiegłam do samochodu. Tym razem moja mama prowadziła, a ja i Rachel siedziałyśmy z tyłu. Nadal nie mogłam się przyzwyczaić, do lewostronnego ruchu. Chwilę później wysiadłam w auta i zobaczyłam bardzo dużą szkołę.
-Rachel ty idź na lekcje, a ja pójdę z Kamilą do recepcji.-powiedziała moja mama
Rachel szybko odeszła od nas i podeszła do grupki ludzi. Natomiast my poszłyśmy do recepcji. Sekretarka zaprowadziła nas do gabinetu derektora. Tam mężczyzna sprawdzał mój angielski. Pytał się mnie czym się interesuje. Co mnie zdziwiło=mogłam sobie sama wybrać przedmioty jakich chcę się uczyć. Angielki, matematyka, chemia i wychowanie do życia w rodzinie były obowiązkowe. Po długich namysłach, stwierdziłam, że pójdę do klasy o profilu artystycznej, a przedmioty jakich będę się uczyć to plastyka, muzyka, francuski oraz informatykę. Po podpisaniu kilku papierów mama wróciła do domu, a sekretarka zaprowadziła mnie do jednej z klas. Było tam bardzo dużo ludzi. Zrobiło mi się głupio, gdy tak stałam na środku klasy, a sekretarka gadała z nauczycielką.
-Kamila?-zapytała nauczycielka
-Tak?
-Jestes z Polski?
-y Tak
-To usiądź proszę z Angeliką.-powiedziała wskazując palcem dziewczynę. Pierwsze co rzuca się w oczy to jej kolorowe włosy. Zawstydzona podeszłam i usiadłam obok dziewczyny.
-Cześć. Jestem Kamila, a ty?-powiedziałam cicho
-Angie.-odpowiedziała nawt na mnie na patrząc.
Po chwili podeszła do mnie nauczycielka angielskiego, dała mi zeszyt, książkę i przybory do pisania. Wtedy zrozumiałam czemu Rachel się tak dziwnie na mnie spojrzała. Lekcja minęła szybko. Trochę dziwnie się, gdy wkoło otacza mnie angielski. Przynajmniej ta Angelika mówi po polsku. Chociaż zbyt rozmowna to ona nie jest...
Tutaj lekcje są inaczej niż polsce. Tam pomiędzy każd lekcją jest przerwa, a tutaj nie. Wygląda to tak:
dwie normalne lekcje, 15 minut z wychowawcą, przerwa śniadaniowa (20minut), dwie normlne lekcje, przerwa na lunch(45minut) i na koniec dwie normalne lekcje. Spojrzałam na plan lekcji. Teraz matematyka... Zapytałam się jakiejś nauczycielki, gdzie jest ta klasa. Kobieta zaprowadziła mnie. Weszłam do klasy i usiadłam sama w ostatniej łwce. Co mnie zdziwiło - teraz miałam lekcje z kompletnie innymi ludźmi. chyba tylko jedna osoba miała też ze mną angielki. Nagle zobaczyłam jak Rachel weszła do klasy. Usiadła w ławce przede mną, z jakąś dziewczyną. Chyba mnie nawet nie zauważyła...
Po 15 minutach lekcji z wychowawcą przyszedł czas na break. Poszłam do toalety, poprawiłam włosy i makijaż. Dzisiaj mam tylko 3 lekcje. Więc jeszcze tylko WDŻWR i koniec! Klasę znalazłam bez problemu. Tutaj były inaczej poustawiane ławki. Wyglądało to jak jeden wielki stół. Kilka osób siedziało już w klasie. Usiadłam na pierwszym lepszym miejscu. Ludzie siadali na krzesłach. Nagle usłyszałam, że ktoś coś do mnie mówi:
-Are you new?
Gdy się odwróciłam, zobaczyłam całkiem ładnego chłopaka. Szybko kiwnęłam głową twierdząco.
-Jestem Kevin.-powiedział
-A ja Kamila.
-Jesteś z Polski?-zapytał
-Tak.
Chłopak usiadł obok mnie. Na lekcji starałam się uważnie słuchać, Jednak wkurzało mnie to, że wszyscy gapili sié na mnie... No ale jestem nowa...
Lekcja się skoczyła, Rachel kończyła dopiero za godzinę, więc muszę czekać. Poszłam do parku obok szkoły. Usiadłam na ławce. Nudziło mi się, więc zaczęłam się bawić moim iPhonem.
-A ty co ty robisz?-ktoś powiedział
podniosłam głowę do góry i zobaczyłam Angelikę.
-ooo hej Angelia.-powiedziałam
-Nie Angelika, tylko Angie (Endżi)...
-A no tak przepraszam...
-Spoko, co ty robisz?
-Czekam na mame, ale przyjedzie dopiero za godzinę...
-No to chodź ze mną. Co będziesz tutaj sama robiła?
-No dobra-wsałam, założyłam torbę na ramię i poszłam za Angie.
środa, 20 marca 2013
Rozdział 2
Obudziły mnie wpadające przez okno pronienie słońca. Spojrzałam na telefon. Była godzina 8.20. Wszyscy jeszcze spali, więc wyjęłam z mojej walizki ubranie. Włączyłam sobie muzykę na telefonie. W tej chwili leciała Beyonce - Love on top. Po chwili zobaczyłam, że moja mama wchodzi do pokoju. Automatycznie wyjęłam słuchawki z uszu. Była ubrana w szlafrok, chyba dopiero wstała.
-Już nie śpisz?-zapytała- Mam coś dla ciebie.-powiedziałą, po czym dała mi torbę
-Co to?-zapytałam zaglądając do tobry. Zobaczyłam tam nowy telefon, klucze do mieszkania, zestaw kosmetyków i portfel.
-Taki niezbędnik dla młodej dziewczyny-odpowiedziała
-Dziękuje.-nie wiedziałam co powiedzieć, bo nigdy nie miałam takich drogich rzeczy.
-O 9.00 jest śniadanie.
Gdy kobieta wyszła otworzyłam pudełko w którym znajdował się iPhone5. Ciekawe jak ja sobie poradzę z obsługą... Przecież to ma tyle funkcji... Spojrzałam na portfel były w nim dwie karty. Jedna debetowa, druga kredytowa. Na nich było moje nazwisko!
Zeszłam na śniadanie. Wszyscy już siedzieli przy stole.
-No nareszcie przyszła...-żuciła zalotnie Rachel
Usiadłam i zaczęliśmy jeść.
-Dziewczyny, idziecie dzisiaj na zkupy.-powiedziała mama
-O super. Uwielbiam zakupy-mówiła ucieszona Rachel
-Wiem, dlatego oprowadzisz Kamilę i pomożesz jej wybrać coś łądnego do szkoły.
-Chyba sobie żartujesz! Nie pokażę się z nią na mieście!-Rachel zrobiła się czerona
Zrobiło mi się głupio. Dziewczyna mnie nie zna i już sie mnie wstydzi.
-Okej. Nie muszę nigdzie iść. Mam trochę ubrań.-powiedziałam
Rachel spojrzała na mnie od góry do dołu.
-Dobra. pójdziemy, bo jeśli tak ubrana przyjdziesz do szkoły do zrobisz mi jeszcze większy wstyd.
Około godziny 11.30 Rachel była gotowa. Założyłam płaszczyk i buty powyżej kostkę. Zeszłam na dół. Po chwili zeszła też Rachel. Wyszłyśmy z domu. Podjechał jakiś samochód. Rachel podbiegła do chłopaka, który kierował. Po pocałowaniu go wsiadła do auta.
-Wsiadasz czy nie?-podeszłam i usiadłam na tylnym siedzeniu-To jest... ta no... Jak ty masz na imię?-spojrzała na mnie dziwnie
-Kamila...-odpowiedziałam
-No nie ważne...- machnęła ręką-To mój chłopak.
Chłopak odwrócił się i podał mi rękę.
-Jestem Chris-był bardzo przystojny. Pasowali do siebie.
Po 15 minutach byliśmy w Centrum Handolwym. Trochę głupio się czułam, gdy Rachel chodziła przytulona z Chrisem. Gadali tylko ze sobą. Ale to może i dobrze, bo i tak nie mamy wspólnych tematów. Kupiłam bardzo dużo rzeczy. Niekoniecznie w moim stylu, ale według Rachel ładnie mi w tym ubraniach. Powiedziała mi, że mam nawet ładną figurę. Nigdy nie byłąm na takich zakupach.
Wróciliśmy do domu około godziny 20.00. Byłam zmęczona i do tego jutro pierwszy dzień szkoły... Szybko poszłam się umyć, po czy wskoczyłam do łóżka i zasnęłam.
-Już nie śpisz?-zapytała- Mam coś dla ciebie.-powiedziałą, po czym dała mi torbę
-Co to?-zapytałam zaglądając do tobry. Zobaczyłam tam nowy telefon, klucze do mieszkania, zestaw kosmetyków i portfel.
-Taki niezbędnik dla młodej dziewczyny-odpowiedziała
-Dziękuje.-nie wiedziałam co powiedzieć, bo nigdy nie miałam takich drogich rzeczy.
-O 9.00 jest śniadanie.
Gdy kobieta wyszła otworzyłam pudełko w którym znajdował się iPhone5. Ciekawe jak ja sobie poradzę z obsługą... Przecież to ma tyle funkcji... Spojrzałam na portfel były w nim dwie karty. Jedna debetowa, druga kredytowa. Na nich było moje nazwisko!
Zeszłam na śniadanie. Wszyscy już siedzieli przy stole.
-No nareszcie przyszła...-żuciła zalotnie Rachel
Usiadłam i zaczęliśmy jeść.
-Dziewczyny, idziecie dzisiaj na zkupy.-powiedziała mama
-O super. Uwielbiam zakupy-mówiła ucieszona Rachel
-Wiem, dlatego oprowadzisz Kamilę i pomożesz jej wybrać coś łądnego do szkoły.
-Chyba sobie żartujesz! Nie pokażę się z nią na mieście!-Rachel zrobiła się czerona
Zrobiło mi się głupio. Dziewczyna mnie nie zna i już sie mnie wstydzi.
-Okej. Nie muszę nigdzie iść. Mam trochę ubrań.-powiedziałam
Rachel spojrzała na mnie od góry do dołu.
-Dobra. pójdziemy, bo jeśli tak ubrana przyjdziesz do szkoły do zrobisz mi jeszcze większy wstyd.
Około godziny 11.30 Rachel była gotowa. Założyłam płaszczyk i buty powyżej kostkę. Zeszłam na dół. Po chwili zeszła też Rachel. Wyszłyśmy z domu. Podjechał jakiś samochód. Rachel podbiegła do chłopaka, który kierował. Po pocałowaniu go wsiadła do auta.
-Wsiadasz czy nie?-podeszłam i usiadłam na tylnym siedzeniu-To jest... ta no... Jak ty masz na imię?-spojrzała na mnie dziwnie
-Kamila...-odpowiedziałam
-No nie ważne...- machnęła ręką-To mój chłopak.
Chłopak odwrócił się i podał mi rękę.
-Jestem Chris-był bardzo przystojny. Pasowali do siebie.
Po 15 minutach byliśmy w Centrum Handolwym. Trochę głupio się czułam, gdy Rachel chodziła przytulona z Chrisem. Gadali tylko ze sobą. Ale to może i dobrze, bo i tak nie mamy wspólnych tematów. Kupiłam bardzo dużo rzeczy. Niekoniecznie w moim stylu, ale według Rachel ładnie mi w tym ubraniach. Powiedziała mi, że mam nawet ładną figurę. Nigdy nie byłąm na takich zakupach.
Wróciliśmy do domu około godziny 20.00. Byłam zmęczona i do tego jutro pierwszy dzień szkoły... Szybko poszłam się umyć, po czy wskoczyłam do łóżka i zasnęłam.
wtorek, 19 marca 2013
Rozdział 1
Kiedy podjechaliśmy pod dom zamurowało mnie. Czy coś takiego można nazwac domem? To sie matka dorobiła... Frank zaparkował auto. Wysiadłam i powiedziałam głośno WOW!
-Jak to możliwe, że masz tylko jedną walizkę?-zapytał się mężczyzna niosąc ją
Nie odpowiedziałam. Dom był wspaniały. Jednak nie wyobrażałam sobie w nim życie. To za duży luksus dla mnie. W środku wyglądał jak dom z jakiegoś filmu o milionerach.
-A gdzie mój pokój?-zapytałam
-Na górze-odpowiedziała matka
Szybko weszłam po pięknych schodach. Zobaczyłam pierwsze lepsze drzwi. Powolu nacisnęłam klamkę i ujrzałam to. Weszłam do środka. Pierwsze co żucało się w oczy to duży napis DREAM. Na jednej ze ścian było bardzo dużo plakatów jakiegoś chłopaka. Nagle usłyszałam jakiś krzyk po angielsku:
-Co ty robisz w moim pokoju?!-krzyczała, odwróciłam się i ujrzałam piękną dziewczynę, była praktycznie idealna. Więc to jej pokój. Naprawdę wspaniały.
-Przepraszam, myślałam, że to ma być mój pokój...-mówiłam, trochę dziwnie się czułam mówiąc po angielsku, jednak umiałam, uczyłam się go od pierwszej klasy.
-Myślałaś? Wyjdź już! Ty masz mieszkać tam!-krzyczała wskazując drzwi obok jej pokoju.
Uśmiechnęłam się miło, a ona odpowiedziała uśmiechem, których chyba chciała mnie przedrzeźnic. Chyba się nie polubimy...
Otworzyłam drzwi i ujrzałąm ... nic.
Pokój był pusty. Wielkością był taki sam jak pokój tamtej dziewczyny. Ściany były białe. Był zupełnie pusty.
Zeszłam na dół i powiedziałam do kobiety:
-Serio mam mieszkać w tym pustym pokoju?
-Ależ nie. Zaraz przyjdzie dekoratorka wnętrz i urządzi ci pokój jak tylko będziesz chciała. Póki co bedziesz w pokoju gościnnym.-mówiła kobieta-Nie wiedziałam co lubisz, wieć wolałam żebyś sobie sama urządziła pokój, jak tylko będziesz chciała.
-Dokładnie, nie znasz mnie!-wybuchłam
-Ej dziewczyny! bardzo was proszę abyście w domu mówiły po angielsku, bo ja i Rachel nie rozumiemy. A to nie przyjemne uczucie kiedy mówicie w obcym języku.-oznajmił Frank
Zupełnie zapomniałam, że jest anglikiem, i tak dziewczyna też.Więc zapyatłąm po angielku tym razem:
-Kim jest tamta dziewczyna?
-To moja córka, Rachel. Jesteście w tym samym wieku, więc powinnyście się dogadać. będziecie razem chodziły do szkoły.- oznajmił Frank
Tak, dogadamy się... Już to widzę...
Wstałam i poszłam do pokoju gościnnego. Słuchałam muzyki i próbowałąm sobie wyobrazić życie tutaj. Życie w UK.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę-powiedziałam
Do pokoju wszła młoda kobieta w duża fioletową tecczką. Przedstawiła mi się. Była projektantką wnętrz. Pytała się mnie co najbardziej lubie, czym się interesuje itp. Pokazała mi szkic pokoju, jaki chciała by mi zrobić. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobał. To było idealne.gdy kobieta wyszła była godzina 19.30. Byłam głodna i zmęczona. Zeszłąm na dół i ujrzałam duży stól. Był nakryty. Gdy weszłam do kuchnii zobaczyłam miłą starszą kobietę.
-Kolacja za 3 minuty-powiedziała uśmiechają się
To chyba gosposia...
-Może pani pomogę?-zapytałam
-Nie, skarbie. Dziękuje, ale już wszytsko zrobiłam. Usiądź proszę.-odpowiedziała
Usiadłąm przy stole. Po chwili przyszła matka, Frank i jako ostatnia Rachel.
Kolacja była pyszna. Dawno nie jadłąm tak dobrej sałatki z kurczakiem. Przy stole dużo rozmawialiśmy. To dziwne uczucie gadać z matką, której zupełnie nie znasz. A ona nie zna ciebie. Dowiedziałam się, że Frank ma swoją firmę z kosmetykami, moja mama mu pomaga, a Rachel chodzi do prywatnej szkoły. Najlepszej w Lodynie. Ja też tam będę chodzić. Już od powiedziałku. Ciekawe czy dam siobię radę w angielskij szkole... Nie będzie to łatwe...
Po kolacji umyłam się w łazience. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do łóżka. Jejciu jakie ono było wygodnę. Gdy leżałam próbowałam sobie wyobrazić jak będzie to wszystko wyglądało. Z małego domku na farmie, przeprowadziłam się do pięknej willi w Wielkiej Brytanii, w Londynie. Myślałam też o babci... Nie wiedziałam co będzie dalej... Jednak szybko zasnęłam, bo byłam bardzo zmęczona tym dniem.
-Jak to możliwe, że masz tylko jedną walizkę?-zapytał się mężczyzna niosąc ją
Nie odpowiedziałam. Dom był wspaniały. Jednak nie wyobrażałam sobie w nim życie. To za duży luksus dla mnie. W środku wyglądał jak dom z jakiegoś filmu o milionerach.
-A gdzie mój pokój?-zapytałam
-Na górze-odpowiedziała matka
Szybko weszłam po pięknych schodach. Zobaczyłam pierwsze lepsze drzwi. Powolu nacisnęłam klamkę i ujrzałam to. Weszłam do środka. Pierwsze co żucało się w oczy to duży napis DREAM. Na jednej ze ścian było bardzo dużo plakatów jakiegoś chłopaka. Nagle usłyszałam jakiś krzyk po angielsku:
-Co ty robisz w moim pokoju?!-krzyczała, odwróciłam się i ujrzałam piękną dziewczynę, była praktycznie idealna. Więc to jej pokój. Naprawdę wspaniały.
-Przepraszam, myślałam, że to ma być mój pokój...-mówiłam, trochę dziwnie się czułam mówiąc po angielsku, jednak umiałam, uczyłam się go od pierwszej klasy.
-Myślałaś? Wyjdź już! Ty masz mieszkać tam!-krzyczała wskazując drzwi obok jej pokoju.
Uśmiechnęłam się miło, a ona odpowiedziała uśmiechem, których chyba chciała mnie przedrzeźnic. Chyba się nie polubimy...
Otworzyłam drzwi i ujrzałąm ... nic.
Pokój był pusty. Wielkością był taki sam jak pokój tamtej dziewczyny. Ściany były białe. Był zupełnie pusty.
Zeszłam na dół i powiedziałam do kobiety:
-Serio mam mieszkać w tym pustym pokoju?
-Ależ nie. Zaraz przyjdzie dekoratorka wnętrz i urządzi ci pokój jak tylko będziesz chciała. Póki co bedziesz w pokoju gościnnym.-mówiła kobieta-Nie wiedziałam co lubisz, wieć wolałam żebyś sobie sama urządziła pokój, jak tylko będziesz chciała.
-Dokładnie, nie znasz mnie!-wybuchłam
-Ej dziewczyny! bardzo was proszę abyście w domu mówiły po angielsku, bo ja i Rachel nie rozumiemy. A to nie przyjemne uczucie kiedy mówicie w obcym języku.-oznajmił Frank
Zupełnie zapomniałam, że jest anglikiem, i tak dziewczyna też.Więc zapyatłąm po angielku tym razem:
-Kim jest tamta dziewczyna?
-To moja córka, Rachel. Jesteście w tym samym wieku, więc powinnyście się dogadać. będziecie razem chodziły do szkoły.- oznajmił Frank
Tak, dogadamy się... Już to widzę...
Wstałam i poszłam do pokoju gościnnego. Słuchałam muzyki i próbowałąm sobie wyobrazić życie tutaj. Życie w UK.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę-powiedziałam
Do pokoju wszła młoda kobieta w duża fioletową tecczką. Przedstawiła mi się. Była projektantką wnętrz. Pytała się mnie co najbardziej lubie, czym się interesuje itp. Pokazała mi szkic pokoju, jaki chciała by mi zrobić. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobał. To było idealne.gdy kobieta wyszła była godzina 19.30. Byłam głodna i zmęczona. Zeszłąm na dół i ujrzałam duży stól. Był nakryty. Gdy weszłam do kuchnii zobaczyłam miłą starszą kobietę.
-Kolacja za 3 minuty-powiedziała uśmiechają się
To chyba gosposia...
-Może pani pomogę?-zapytałam
-Nie, skarbie. Dziękuje, ale już wszytsko zrobiłam. Usiądź proszę.-odpowiedziała
Usiadłąm przy stole. Po chwili przyszła matka, Frank i jako ostatnia Rachel.
Kolacja była pyszna. Dawno nie jadłąm tak dobrej sałatki z kurczakiem. Przy stole dużo rozmawialiśmy. To dziwne uczucie gadać z matką, której zupełnie nie znasz. A ona nie zna ciebie. Dowiedziałam się, że Frank ma swoją firmę z kosmetykami, moja mama mu pomaga, a Rachel chodzi do prywatnej szkoły. Najlepszej w Lodynie. Ja też tam będę chodzić. Już od powiedziałku. Ciekawe czy dam siobię radę w angielskij szkole... Nie będzie to łatwe...
Po kolacji umyłam się w łazience. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do łóżka. Jejciu jakie ono było wygodnę. Gdy leżałam próbowałam sobie wyobrazić jak będzie to wszystko wyglądało. Z małego domku na farmie, przeprowadziłam się do pięknej willi w Wielkiej Brytanii, w Londynie. Myślałam też o babci... Nie wiedziałam co będzie dalej... Jednak szybko zasnęłam, bo byłam bardzo zmęczona tym dniem.
poniedziałek, 18 marca 2013
Prolog
Dlaczego ten świat jest taki nienormalny?! Po co w ogóle się rodzimy, skoro i tak umrzemy? Po co mamy życ, skoro wszyscy skończymy w piachu? Teraz siedzę w samolocie i myślę o mojej babci. Miała 56 lat. Nie była aż taka stara, a jednak... kochałam ją, po rozwodzie moich rodziców została mi tylko ona. Gdy patrze na niebo, próbuje wyobrazić sobie, gdzie ona teraz jest? Co robi? Czy jest jej dobrze? Nie mam pojęcia. To ona zawsze była przy mnie, a teraz? Jestem sama...
Moi rodzice się rozstali 8 lat temu. Jakiś czas temu dotarło do mnie, że moja matka zdradziła ojca. On nie chciał być gorszy, więc też znalazł sobię inną kobietę. Matka wyjechała do Wielkiej Brytanii, a ojciec pewnie jest gdzieś na tym świecie. Obraziłam się na rodziców. Byłam załamana, na wieść o ich rozwodzie. babcia mi pomogła. Ale teraz...gdy umarła... muszę jechać do matki do Anglii. nie widziałam jej od 7 lat. Nie wyobrażam sobie życia z nią i z jej facetem. Tak bardzo nie chcę! Tutaj, w Polsce, nie miałam za dobrze. W szkole byłam uznawana za kujona, bo się dobrze uczyłam. Nie miałam przyjaciół. Ale miałam babcię.
Włączyłam na MP3 moją ulubioną piosenkę, oczywiście Lana Del Rey - Born To Die.
Pod dwóch godzinach lotu wyszłam z lotniska. Nie wiedziałąm gdzie mam iść. Po chwili zobaczyłam samochód. Czarne BMW e46.
-WOW!.-powiedziałam pocichu.
Nagle zobaczyłam kobietę która wysiadła z auta. niby ją znałam, ale jej nie poznałam. Miała inny odcień włosów. Była bardziej opalona. Mocniej pomalowana. Była bardziej zadbana. Po chwili usłyszała, jej głos, i wtedy już była pewna kim ona jest.
-Córeczko!-krzyczała machając
Dziwne, że mnie poznała... Podeszłąm do auta. Kobieta zaczęła mnie przytulać. Całować.
-Już starczy!-mówiłąm odklejając się od niej
-Nie widziałam cie 7 lat, chyba mogę cię ucałować.
Włożyłam walizkę do bagażnika, poczym usiadłąm na tylnych wiedzeniach. Muszę przyznać, jeszczę nigby nie siedziałam w tak luksusowym aucie. Spojrzałam na mężczyznę siedzącego zakierownicą.
-Skarbię, to jest Frank, mój narzeczony.-mówiła kobieta
NARZECZONY?! -krzyczałąm w myślach, no to pięknie...
Moi rodzice się rozstali 8 lat temu. Jakiś czas temu dotarło do mnie, że moja matka zdradziła ojca. On nie chciał być gorszy, więc też znalazł sobię inną kobietę. Matka wyjechała do Wielkiej Brytanii, a ojciec pewnie jest gdzieś na tym świecie. Obraziłam się na rodziców. Byłam załamana, na wieść o ich rozwodzie. babcia mi pomogła. Ale teraz...gdy umarła... muszę jechać do matki do Anglii. nie widziałam jej od 7 lat. Nie wyobrażam sobie życia z nią i z jej facetem. Tak bardzo nie chcę! Tutaj, w Polsce, nie miałam za dobrze. W szkole byłam uznawana za kujona, bo się dobrze uczyłam. Nie miałam przyjaciół. Ale miałam babcię.
Włączyłam na MP3 moją ulubioną piosenkę, oczywiście Lana Del Rey - Born To Die.
Pod dwóch godzinach lotu wyszłam z lotniska. Nie wiedziałąm gdzie mam iść. Po chwili zobaczyłam samochód. Czarne BMW e46.
-WOW!.-powiedziałam pocichu.
Nagle zobaczyłam kobietę która wysiadła z auta. niby ją znałam, ale jej nie poznałam. Miała inny odcień włosów. Była bardziej opalona. Mocniej pomalowana. Była bardziej zadbana. Po chwili usłyszała, jej głos, i wtedy już była pewna kim ona jest.
-Córeczko!-krzyczała machając
Dziwne, że mnie poznała... Podeszłąm do auta. Kobieta zaczęła mnie przytulać. Całować.
-Już starczy!-mówiłąm odklejając się od niej
-Nie widziałam cie 7 lat, chyba mogę cię ucałować.
Włożyłam walizkę do bagażnika, poczym usiadłąm na tylnych wiedzeniach. Muszę przyznać, jeszczę nigby nie siedziałam w tak luksusowym aucie. Spojrzałam na mężczyznę siedzącego zakierownicą.
-Skarbię, to jest Frank, mój narzeczony.-mówiła kobieta
NARZECZONY?! -krzyczałąm w myślach, no to pięknie...
Bohaterowie

Kamila
Nowicka - 17-sto letnia dziewczyna. Jest bardzo nieśmiała. Gdy miała 10 lat
jej rodzicie, się rozwiedli, a ona zamieszkała z babcią. Natomiast jej matka
mieszka od 7 lat w Wielkkiej Brytanii. Uwielbia rysować i kocha Lanę Del Rey. W
Polsce nie miała przyjaciół, bardzo dobrze się uczyła. Jest bardzo naturalna i
ambitna.

Rachel Clarke -
17-sto letnia dziewczyna. Jest przyrodnią siostrą Kamilii. To angielka, nie
mówi po polsku. Jej ojciec jest z matką Kamilii. Chodzi do bardzo dobrej szkoły
w Londynie. Jej ojciec założył firmę z m=kosmetykami. Racjel chciała by zostać
modelką. Kocha modę. Jej ulubionym piosenkarzem jest Justin Bieber. Ma
chłopaka, Chrisa, jest z nim już 2 lata. Jest troche
samolubna.
Chris Johnson - 18
lat. Kapitam szkolnej drużyny piłkarskiej. Jest bardzo przystojny. Chodzi z
Rachel od 2 lat. Wprowadza trędy w modzie. Jest popularny w szkole. Kocha
sport.
Angelika Marciszak - 17
lat. Odważna i zbuntowana dziewnczyna. Chodzi z chyba najbardziej nienormalnym
chłopakiem w mieście, czyli z Jack. Ma kolorowe włosy i dużo kolczyków. Kocha
imprezować. Nie wyobraża sobie dnia bez zjarania się. Ale taka już jest. Jest
polką. Od 8 lat mieszka w Londynie.
Justin
Bieber - 18 lat. Piosenkarz i autor tekstów. Na stałe mieszka w
Ameryce, jednak przyjechał na trasę koncertową po Wielkiej Brytanii. Kocha śpiewać i jest bardzo atrakcyjny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)