Kochałam go. Chociaż nie znałam go długo. Usiadłam razem z nim na łóżku.
-Co teraz będzie?-zaptałam -Przecież za tydzień wyjeżdżasz w Believe tour.
-Nie mam pojęcia... Wiem tylko jedno, to będzie najlepszy tydzień w moim życiu-odpowiedział z cudowynym uśmiechem na twarzy. Odwzajemniłam jego uśmiech. Nagle pod pokoju weszła Rachel:
-Kamila...-przerwała gdy zobaczyła Justina-yyyy... idziecie na kolacje?-zapytała
-Idziemy.-powiedziałam
-Siema Rachel.-powiedział sodko Bieber
-no hej-odpowiedziała zawstydzona
Zeszliśmy do jadalnie. Moja mama zrobiła spaghetti. Wszystcy dziwnie się spojrzeli na Justina.
-Yyy...no... to jest Justin.-powiedziała
-Dobry wieczór.-powiedział chłopak, po czym usiedliśmy przy stole.
Frank pytał się Justina o muzykę. Rozmawiali o jego trasie. Było mi trochę przykro, że on wyjeżdża. Okazało się, że makijażystka Justina pracował kiedyś w firmie Franka. Mieli dużo wspólnych tematów. Było już późno, a chłopak musiał już iść.
-Dziękuje bardzo za kolacje. Spaghetti było pyszne.-powiedziałwstając od stołu-Muszę już iść.
-Odwieźć cię?-zaproponował Frank
-Nie, dziękuje, ale już jedzie po mnie szofer.
Justin ubrał się i wyszedł na podwórku, czekając na limuzynę. Poszłam z nim.
-Dzięki za miły dzień.-powiedział słodko
-Jaki ty kulturalny.-odpowiedziałam i przytuliłam go mocno
-Ładnie pachniesz.-oznajmił, a ja zaczęłam się śmiać-No co jestem kulturalny.
-Jesteś głupi.
-Ale mnie kochasz?-zapytałam robiąc prześliczną minę
Chwile się zastanowiłam, zanim odpowiedziałam.
-Nie wiem czemu, ale tak.-po tych słowach nasze usta złączyły się w pocałunku
Nagle zatrąbił samochód, to była limuzyna Justina.
-Pa-powiedziałam
-Do jutra. Wpadnę po ciebie, po szkole-powiedział i puścił mi oczko
Pomachałam mu, gdy siedział w aucie. Następnie weszłam do domu.
-Miłły chłopak.-powiedziała mama
-Czy wy wszyscy patrzeliście na nas przez okno?-zapytałam, ich miny dały mi odpowiedź-Jesteście dziwni.-powiedziałam śmiejąc się, a następnie poszłam do mojego pokoju. Czułam na moich policzka wypieki. Zawstydziłąm się.
-Czy on dla ciebie śpiewał?-zapytała Rachel wchodząc do mojego pokoju
-Zamknij drzwi.-powiedziałam- On... wyznał mi miłość.
-O MÓJ BOŻE! SERIO? CHODZISZ Z JUSTINEM BIEBEREM?!-krzyczała podekscytowana
-Na to wygląda.-powiedziałam uśmiechają się pod nosem.
Umówiłam się z Justinem po szkole. Miałam dzisiaj tylko lekcje, więc mieliśmy dla siebie cały dzień. Czekałam pod szkolą. Chłopak obiecał, że nie będziemy się bawić w One Less Lonely Girl. Nagle zobaczyłam, samochód Franka, a z auta wisiadł Justin. Podeszłam do niego i go pocałowałam na powitanie. Bieber otworzył mi drzwi, a potem pojechaliśmy.
-Dlaczego masz auto Franka?-zapytałam
-Pożyczył mi. Mam dosyć jeżdżenia limuzynami.-mówił patrząc na droge
-To ty nie masz swojego auta?
-Mam nawet samochody, ale u mnie w domu.
Przypomniałam sobie, że przecież on mieszka w USA. Samochód prowadził z taką lekkościa, z jaką śpiewa. Jedną rękę, miałna kierownicy, a drugą trzymał na moim udzie, ponieważ w samochodzi była automatyczna skrzynia biegów. Wyjechaliśmy na autostradę. Justin jechał bardzo szybko.
-Zwolnij! Proszę.-powiedziałam, bo się bałam
-Nie ufasz mi?-zapytał i spojrzał mi w oczy
-Patrz się na droge!-krzykęłam - Nie to, że ci nie ufam, po prostu boję sie.-dodałam spokojnie
-Złap mnie za rękę. - szybko to zrobiła, faktycznie, troche pomogło.
-Przepraszam. Naoglądałam się filmów.-powiedizałam spokojnie
Justin włączył radio. Leciała piosenka Beauty and a beat. Ucieszony Justin śpiewał swoją piosenkę. Śpiewałam z nim, czemu nie?
-Jakie to uczucie, kiedy w radiu leci twoja piosenka?
-To coś wspaniałego. Chociaż śpiewałem tą piosenkę milion razy nigdy ni się nie znudzi.
-Zazdroszczę ci.
-Spełniam swoje marzenia.-uśmiechnął się do mnie, a ja puściłam mu oczko
-Właściwie to gdzie my jedziemy?
-Zobaczysz.-powiedział patrząc na drogę, jednak widziałam, że kąciki jego ust się uśmiechają.
Nagle usłyszałam piosenkę Beyonce - Why don't you love me. Justin chciał przełączyć.
-Co ty robisz?-zapytałam szybko-Nawet nie próbuj tego przełącząc.
-Lubisz Beyonce?-zapytał śmiejąc się
-Kocham ją, jest moją idolką. Jest wspaniała, najlepsza.
-Lepsza ode mnie?
-Jeśli chodzi o muzykę to tak. Słucham jej od kiedy skończyłam 4 lata. Uwielbiam ją.
-Bardzo miła jest.
-Znasz ją?!-zapytałąm ze ździwieniem
-Pewnie.
-Zapomniałam, ty jesteś Justin Bieber. Najsławniejszy nastolatek na świecie.-powiedziałam cicho
-To w tobie lubię najbardziej. Nie patrzeysz na mnie jak na sławnego Biebera, tylko jak na normlnego chłopaka.
Uśmiechnęłam się.
Całą drogę rozmawialiśmy, dosłownie o wszystkim. Po niecałej godzinie jazdy zatrzymaliśmy się pod ogromną bramą. Justin przywitał się z kimś przez domofon. Następnie jechaliśmy przez piękny ogróg. W końcu ujrzałam cudowny
dom.-Gdzie my jesteśmy?-zapytałam
-Pomieszkamy sobie tutaj przez jakieś 5 dni.-odpowiedział wysiadając z samochodu.
-Żartujesz sobie? Matka mi nie pozwoli.-mówiłam, a Justin otworzył mi drzwi
-Gadałem z nią. Pozlowiła.-uśmiechnął się
-Ale...ale...moje rzeczy...-chłopak podszedł do bagażnika i wyciągnął dwie walizki.
-Rachel cię spakowała.
Już nie miałąm nic do powiedzenia. Justin wszystko idealnie zaplanował. Pozostało mi tylko rzucić się mu na szyję.
-Ale czy ten dom nie jest za duży na naszą dwójkę?
-Yyyy... No wiesz-mówił, dając kluczyki mężczyźnie w garniturze-Nie będziemy tutaj mieszkać sami.
-Więc kto jeszcze tutaj mieszka?-zapytałam zszkowana
Nie odpowiedział. Weszliśmy do środka. Nagle usłyszałam jakieś krzyki:
"Louis oddaj moje ciastka"
Co tu się dzieje?
Z góry było słychać jakieś śmiechy. Nagle zobaczyłam, jak jakiś blondyn goni innego chłopaka, który jadł ciasteczka. Gdy nas zobaczyli ogarneli się. Justin podszedł do nich i przywitał się jak ze starymi, dobrymi przyjaciółmi.
-Chłopaki to jest Kamila.-powiedział pokazując na mnie
-Czemu jesteś taka speszona?-zapytał przytulając mnie-Jestem Loius, a to Niall.
-Hej.-powiedział blondyn opychając się ciastkami.
-Nie jestem speszona.-mówiłam
Nagle po schodach zeszło dwóch innych chłopaków.
-Harry! Zayn! Na góre! Już! Macie się ubrać! Tu jest dziewczyna!-krzyczał Louis, a ja z Justinem zaczęliśmy się śmiać.
-Dziewczyna?-zapytał się Harry dziwnie się na mnie patrząc
-Dobra, teraz się czuję jak Bella, kiedy weszłą do domu pełnego wampirów.-wszyscy się śmiali, lecz ja serio czułam się inna.
-A gdzie Liam?-zapytał, a nagle z łazienki wyszedł brunet- O wilku mowa.
-O to skoro jestśmy wszyscy razem to się przedstawimy-zaproponował chłopak bez koszulki, chyba Zayn
Nagle chłopcy staneli w rzędzie. Jeden obliczał 3..2...1... po czym krzyknęli
HEY! WE'RE ONE DIRECTION!
One Direction...kojarze.
-Miło mi.-powiedziałam słodko się uśmiechając
-Dobra chłopaki. Piękne przedstawienie, jestem z was dumny.-powiedział Justin
-Zaprowadzę was do waszego pokoju.-powiedział Harry
"Dowaszego pokoju"? dziwiłam się w myślach. Chłopak pokazał nam drzwi i powiedział:
-Jakby co to mam pokój na przeciwko.-puścił mi oczko
-Stary, nie pozwalaj sobie.-zaśmiał się Justin
Otworzyłam drzwi i ujrzałam bardzo przytulny
pokój.-Serio mamy spać razem?-zapytałam
-Mi to nie przeszkadza.-powiedział Justin rzucjąc się na łóżko
-A co na to Jade powie-zapytałam się kładąc obok Justina
-Nie interesuje mnie to-powiedział zacząc mnie całować.
Gdy skończyliśmy dodał:
-Dzisiaj impreza. Będzie dużo ludzi, którzy musą cię poznać.
Tak jak powiedział Justin, dzisiaj impreza. Moja druga impreza w życiu, i druga z Justinem. Ubrałam sie w tą
sukienkę. Przyszło bardzo dużo znajomych 1D w tym: Ed, Cher Lloyd, Cheryl Cole, Carly Rea Japsen, Olly Murs. Miley Cyrus oraz Taylor Swift i wiele wiele innych sławnych osób. To był coś wspaniałego. Zrobiłam sobie zdjęcie z każdym. Nagle zaczęło brakować mi oddchu, bo zobaczyłam... zobaczyłam ją. Czyli Beyonce. Tańczyła razem z Jay Z.
-Justin, musisz mnie jej przedstawić.-powiedziałam nieodrywając wzroku od mojej idolki
-Wiedziałem, że się ucieszysz.-powiedziła, przytuił mnie i podeszliśmy do pary
-Hej Justin-powiedziała Beyonce i pocałowała go w policzek, potem Bieber podszedł do Jay Z'iego i przywitał się z nim
-Beyonce, to Kamila, moja dziewczyna-jak to słodko zabrzmiało
-Miło mi.-powiedziała Bey i przutuliła mnie
-Kamila jest twoją wielką fanką-dodał Justin
-Serio?-zapytała, a ja kiwnęłam twierdząco głową-Nawet nie wiesz jak się cieszę, uwilebiam swoich fanów.
-To może ja pójdę z Justinem się napić, a wy sobie pogadajcie,o czym tam dziewczyny gadają.-powiedział Jay.
Czułam sie zawstydzona, bo nigdy nie myślałam, że mogłabym ją zobaczyć, z nią rozmawać. Nagle Carly Rea Japsen zaczęła śpiewać piosenkę Call me maybe.
-Lubię toą piosenkę.-powiedział Beyonce i zaczęła tańczyć
Szybko się wczułam w muzykę, Świetnie się bawiłam z Beyonce, chociaż jest starsza ode mnie 15 lat. Potem na scenę wszedł Justin i zaśpiewał razem z Carly Good Time. Zrobiłam sobie zdjęcie z Beyonce. Potem była jej kolej na śpiewanie. Weszła na scenę i powiedziała:
-Może teraz trochę zwolnimy. Proponuję I Was Here.-powiedział po czym puściła oczko do Justina. On się uśmiechnął i podszedł do mnie.
-Zatańczymy?-zapytał robiąc tą minę, której nie można odwómić
Szybko prztuliłam się do niego.
-Ty to wszystko zaplanowałeś i wyszło ci idealnie.-powiedziałam i pocałowałam go
Tym razem wypiłą tylko dwa drinki. Nie chciałam pić więcej, bo bałą się, że będzie tak jak ostatnio. Justin przedstawił mnie wszytskim. Bawiłąm się cudownie, tańczyłam chyba z każdym. Bardzo polubiłam Carly. Mogłabym się z nią przyjaźnić. Jest bardzo miła. Tańczyłam 2 wolne tańce z Justinem, a resztę wolnych tańczyłąm z każdym chłopakiem z One Direction, oraz z Jay Z. Chociaż jest duży i wydaje się być sztywnym, to tańczy bardzo dobrze. Bardzo się cieszę, że poznałąm moją idolkę - Beyonce. Jest wspaniała. Teraz lubię ją bardziej niż wcześniej. Jeszcze słyszałam jak śpiewa kilka swoich piosenek. Najbardzie utkwiła mi w pamięci piosenka z Jay Z - Crazy in love. Bey tak super tańczyła. Jakie ona ma ciało po urodzeniu dziecka. WOW! Chciałabym poznać jej córeczkę. Gdy impreza się skończyła, okazało się, że większość ludzi zostaje u chłopaków na noc. Mieli gdzie spać, bo to był na prawdę wielki dom.
Justin poszedłsię umyć, a po nim ja. Byłam wściekła na Rachel, bo spakochała mi samą seksowną bieliznę, a ja takiej nie noszę, Do spania dałą mi przezroczystą koszulę, Stwierdziłąm, że lepiej będzie jeśli się położę w koszulce Justina. On i tak śpi tylko z bokserkach. Gdy wyszłam z łazienki zobaczyłam Justina leżącego w samych bokseerkach, bez koszuli. Było widać jego kaloryfer. Szybko wskoczyłam do łóżka i wtuliłam się w jego umięśnion tors. Chłopak objął mnie ramieniem i pocałował w czoło.
-Dziękuję za wszystko. Jesteś najlepszą rzeczą jaka mogła mi się przydażyć.-powiedziałam całą w skowronkach.
-Kocham Cię.-dodałam