To jedyne co miałam w głowie przez całą drogę do domu. Atmosfera w domu była napięta. Wszyscy siedzieli przy stole w jadalni.
-Nareszczie jesteś.-nagle powiedziała mama
-Coś się stało?-zapytałam i usiadłąm przy stole
-Tak, czy to są wasze bilety na koncert?-zapytał Frank pokazując mi je
-No tak, nie mam pojęcia jak mogłam ich zapomnieć, byłam pewna, że miałam je cały czas w torebce-mówiła
-Okazało się, że gosposia ci je ukradła-oznajmiła Rachel
-Jak to?
-Wypadły jej z kieszeni.-odpowiedziała Rachel
-Cóż teraz musimy szukać nowej gosposi, najlepiej jakiejś sprawdzonej, bo co jeśli zginie mam coś bardziej wartościowego?-mowiła mama
-Nie rozumiem po co wam gosposia. Nie możemy żyć jak w normalnej rodzinie? Nie pamiętasz jak było dobrze? Mama gotuje obiady, tata pracuje, a dzieci pomagają mamie w sprzątaniu...-mówiłam zwracając się do matki
-Przemyślimy to.-powiedział Frank - A teraz druga sprawa, trochę lepsza.-dodał uśmiechając się do mojej mamy
-Frank mi się oświadczył. Ślub za miesiąc.-powiedziałam szczęśliwa kobieta
Razem z Rachel pogratulowałyśmy im.
-A ty powinnaś dostać szlaban. Dlaczego Rachel mogła wrócić do domu, a ty zostałaś u Hanny?
Spojrzałam na Rachel i dziękowałąm jej, że powiedziała, że śpię u jej koleżanki.
-Przepraszam.-powiedziałam szybko
Gdy poszłam do mojego pokoju spojrzałam w duże lustro. Miałam na sobie dresy Justina. Przypomniałam sobie wspaniały koncert, super impreze i cudowną noc. Uśmiach sam pojawił się na mojej twarzy. Jak nosił mnie na rękach, jak mnie przytulał, jak mnie całował... W tym coś było. TO było coś cudownego. Nie potrafię tego opisiać, tego się nie da opisać, to trzeba poczuć. Kurde. Teraz on ma przeze mnie problemy. Ta kobieta krzycała na niego. Już dziwnie się na mnie patrzała na koncercie, ale gdy mnie zobaczyła w jego apartamencie żyłka skakała po jej czole. W sumie to mogło wyglądać, jakbyśmy ze sobą spali. Byłam ubrana tylko w jego koszuklę. Najbardziej mnie zszokowało kiedy krzyczała : '' to nie jest czas na randkowanie, teraz najważniejsza jest kariera ''. Nie wiedziałam co o tym wszystkim myśleć.
Weszłam na mój komputer. Sprawdziłam facebooka, aska i besty. Nagle naszła mnie dzika myśl, aby założyć sobie twittera. Więc to zrobiłam. Na początku nie kumałam go, ale w miarę szybko go ogarnęłam. Weszłam na twittera Justina, ciężko było go znaleźć, bo dużo ludzi się tak samo nazywa. Wstawił twitta:
'' Thanks London for coming. Love you! xxxx''
Kurde, jaki on jest kochany dla swoich fanów. Dziękuje im za przybycie na koncert. Kocha ich.
Nagle do mojego pokoju wbiegła Rachel.
-Opowiadaj, co robiliście?-mówiała i usiadł na moim łóżku
-No wiesz...-powiedziałam uśmiechając się, usiadłam obok jej na łóżku
-Straciłaś dziewictwo?!-krzyknęła
Szybko zasłoniłm swoją dłonią jej usta
-Nie. Ale prawie do tego doszło.
-To opowiadaj jak było.
-Zamiósł mnie na rękach do aparamantu. Potem przebrałam się w jego koszulkę, a następnie, nie pamiętam jak do tego doszło, ale zaczęliśmy się całować.
-O MÓJ BOŻE!-Rachel była podekscytowana, z resztą ja też.
-No. Było miło.-powiedziałam
-Serio do niczego nie doszło?
-Chyba nie. Szczerze, to ja mało pamiętam, ale chyba nic nie zrobiliśmy. Justin powiedział, że nie zrobiliśmy tego.
-Zazdroszczę ci.-powiedziała ze słodkim uśmeichem na twarzy
-Ja ci zazdroszczę wszystkiego. Wyglądu, kochającego cię chłopaka, stylu, przyjaciół, urody.
-Dzięki.-powiedziała i się przytuliliśmy - Nie rozumiem dlaczego cię nie lubiałam. Jesteś spoko. jesteś cudowną przyjaciółką, a już za miesiąc zostaniemy siostrami.
-Ty równiesz jesteś wspaniała.
*OCZAMI JUSTINA*
-Justin, możesz mi powiedziać kto to był?- zapytała spokojnie Jade, moją nauczycielka śpiewu
-To Kamila.-odpowiedziałem szybko
-Pytam się, co do cholery ona tutaj robiła?!-krzyknęła
-Spałą, tylko spała.
-To nie jest dobry czas na randkowanie! Teraz najważniejsza jest twoja kariera! Za tydzień wyjeżdzasz z Londynu, w Bielievetour, więc jak ty sobie wyobrażasz związek z nią?! Będziesz na całym świecie! Nic cię nie może rozpraszać, a już napewno jakaś szczenięca nie miłość!
-Jade! Ona tylko tu spała!-powtórzyłem, po czym wstałem i wyszedłem z apartamentu.
Chciałem iść do parku, pobyć sam, jednak wszędzie są moje fanki. To jest największy minus showbiznesu: ZERO PRYWATNOŚCI. Jednak nie mogłem im odmówić. Zrobiłem sobie kilka zdjęć z dziewczynami. Potem poszedłem przed siebie. Kikla z nich mnie ślidziło. Starałem się tym nie przejmować. Myślałem o niej, o Kamili. Chyba wczoraj mnie poniosło. Ale coś do niej czułem, bo przecież nie całuje pierwszej lepszej dziewczyny. Jade ma troche racji. Nic z tego nie będzie. Za tydzień wyjeżdżam. Będę na całym świecie. Muszę pogadać z Kamilą, żeby nie myślała, że ją wykożystałem. Zaproszę ją może na kawe czy na coś.
*****
Dosyć krótki, ale następny rozdział będzie dłuższy :P
Mam nadzieję, że wam się podoba.
-Kamila :3
Dosyć krótki, ale następny rozdział będzie dłuższy :P
Mam nadzieję, że wam się podoba.
-Kamila :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz