Nadle się obudziłam. Kręciło mi się w głowie. Byłam bardzo głodna. Spojrzałam na telefon była 2 w nocy. Czyli przespałam pół dnia i pół nocy. No nie ważne. Zeszłam na dół. Otworzyłam lodówkę i zrobiłam sobie 5 kanapek. Nalałam herbatę i wzięłam apap na ból głowy. Poszłam do siebie zjeść. Byłam już wyspana, a nie miałam co robić. Więc poszłam do mojej łazienki. Napełniłam annę goeącą wodą, wlałam płyn do kąpieli i się zanurzyłam w wodzie. Ahhh... uwielbiam siedzieć w gorącej wodzie. Umyłam się cała, ogoliłam, umyłam włosy i wyszłam z wanny. Potem zaczęłam smarować ciało olejkiem, a na włosy nałożyłam odżywkę. Ubrałam się w ten zestaw. Pomalowałam się, mniejwięcej tak samo, jak pomalował mnie Rachel wczoraj. Była dopiero 4.30. Podeszłam do sztalugi i zaczęłam malować. Namalowałam moją babcię. Nagle usłyszałam, że ktoś schodzi na dół. Spojrzałam na zegarek. JUŻ 8.00! Ale szybko minął czas na malowaniu. Zeszłam na dół na śniadanie. Były gofry. Rachel znowu spojrzała na mnie od góry do dołu, lecz tym razem była uśmiechnięta.
-No moja szkoła. Ładnie dzisiaj wyglądasz.-powiedziała
-Dzięki. Ty również, jak zawsze.
Po śniadaniu umyłam zęby i poszłam do samochodu. Dzisiaj Chris przyjechał po Rachel, a ja usiadłam z tyłu. Albo mi się wydaje, albo rachel robi wszystko, aby Chris nic do mnie nie mówił, aby mnie praktycznie nie znał. Może ona sięmnie wstydzi... lub się boi, że odbiję jej chłopaka.
Dzisiaj mam tylko 4 lekcje, czyli dwie plastyki, chemia i angielski. Weszłam do klasy plastycznej. Od razu mi się tam spodobało. Wszędzie były piękne obrazy, zamiast ławek sztalugi i kilka rzeźb z gliny. Nauczycielka kazała mi się przedstawić. Trochę się stresowałam, ale dałąm radę. Nauczycielka kazała nam namalować jakąś scenę z historii. Wybrałam jedną z historycznych bitw. Nagle do klasy weszła Angie. Ucieszyłam się jak ją zobaczyłam. Dziewczyna była podekscytowana. Szybko do mnie podeszła i zapytała:
-Wpadniesz dzisiaj do nas?
-Chyba tak, a co?
-Mamy fajny plan na wieczór...-mówiła chytrze się uśmiechając
-Jaki plan?-pytałam
-Powiedzmy, że idziemy na komcert...
*PO SZKOLE*
Rachel pojechała ze znajomymi do kina, a ja zadzwoniłam do mamy i powiedziałam, że będe później. Razem z Angie poszłyśmy w to samo miejsce co wczoraj. Przywitałam się ze wszystkimi. Po czym Jack zaczął mówić:
-Kamila, Kamila, Kamila... Dlaczego taka ładna dziewczyna jak ty zadaje z nami?
Nic ni odpowiedziałam.
-No coż, ale jeśli chcesz się z nami zadaać, to musisz coś zrobić...
-Co mam zrobić?-przerwałam mu
-Kotku, nie przerywaj mi. Jak pewnie wiesz największy pedał na świecie jest teraz w Londynie. Jak mu tam... Bieber? Czy jakoś tak. A więc. Zadanie dla ciebie jest takie. Jeśli chcesz być jedną z nas musisz wkraść się do jego pokoju hotelowego i zabrać doś co należy do niego.
Nie mogłam uwierzyć w to co on mówi. Wstałam, wzięłam moją torbę i zaczęłam iść w stronę mojego domu.
-Mówiłam, że się będzie bała.-mówiła Rocky.
Wkurzyła mnie troche. Cofnęłam się do nich. Spojrzałam Jackowi prosto w oczy i zapytałam:
-W jakim hotelu on jest?
Godzinę później byłam pod hotelem. Nie dziwie się, że taka gwiazda jak Justin jest w tak pięknym hotelu. Starałam się być odanowana.
-Powodzenia.-powiedziała mi Angie.
Pewnym krokiem weszłam do hotelu. Ochroniarze chyba myśleli, że jestem gościem. Zobaczyłam pokojówkę. Podeszłam do niej i zaczęłam ściemniać. Zapytałam się jej czy widziała może moją mamę. Podczas tej rozmowy dyskretnie wyciągnęłam z jej kieszeni kartę do wszystkich drzwi. Gdy już miałam kartę zaczęłam się zastanawiać, który apartament jest jego. Zgadywałam, że jest na samej górze, więc wsiadłam w windę i pojechałam na samą górę. Były tam tylko 3 apartamenty. Zorientowałam się czy napewno nikogo nie ma na korytarzu. Weszłam do pierwszego apartamentu. Był idealnie wysprzątany, więc chyba nikt tam nie mieszkał. Dyskretnie wyszłam i podeszłam do drugich drzwi. Usłyszałam jakąś kłótnię. Kobieta krzyczała coś, że nie tak sobie wyobrażała miesiąc miodowy. Tutaj chyba on nie mieszka... więc zostały mi ostatnie drzwi. Nic nie słyszałam, więc chyba nikogo tam nie było. Weszłam do środka. W tym apartamencie napewno ktoś mieszka. Usłyszałam, że ktoś jest w łazience. Słyszałam śpiew.
''BABY BABY BABY OOOOOOOOOOOO'' tak to chyba był on. Szybko pobiegłam do sypialnii. Zaczęłam szukać czegoś co mogło być dla niego wartościowe. Zobaczyłam telefon na łóżku. Szybko podbiegłam, już prawie miałam, aż tu nagle...
-Kim ty jesteś?!
Szybko się odwróciłam i zobaczyłam chopaka może w moim wieku. Miał mokre włosy i ręcznik na biodrach. Zobaczyłam jego kaloryfer. Wyglądał tak seksownie. Mmmmmm... Odleciałam!
-Kolejna napalona fanka?-nie byłam w stanie odpowiedzieć-Albo sama wyjdziesz, albo wezwę ochronę.-powiedział, był chyba zmęczony
-Nie, nie, prosze nie, ja tylko chciałam...-nie wiedziałam co wymyśleć- Chciałam ciebie poznać...
-W sobote jest mój koncert, jeśli serio jesteś moją fanką, to pewnie masz bilet VIP. Wtedy mnie możesz poznać, a nie że ty wkradasz się do mojego apartamentu! No troche powagi!-był wkurzony
-Przepraszam...-posmutniałam, i spóściłam wzrok z jego perfekcyjnej twarzy na podłogę- Ale ja nie mam biletów na twój koncert...-zrobiło mi się głupio, że wkradłam się do jego pokoju , a łzy same napłynęły mi do oczu.
-Oj już dobrze. Tylko nie płacz-powiedział, po czym podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. Trochę dziwnie się czułam. Najpopularniejszy nastolatek mnie przytulił.
-Jesteś mokry.-powiedziałam, chłopak zaczął się śmiać
-Dopiero co wyszedłem spod prysznica. Zaczekaj, ja się ubiore i wtedy sobie pogadamy.-uśmiechnęłąm się do chłopaka. Justin poszedł do łazienki. Napadła mnie dzika myśl, aby zabrać ten telefon i wyjść z apartamentu, ale ... nie mogłam. Okazał mi tyle czułości, bo przeciesz każdy wezwał by ochronę, a on mnie przytulił i chciał by ze mną porozmawiać. Nigdy nie byłam jego fanką, ale chyba powinnam zostać.
Nagle chłopak wyszedł z łazienki ubrany w dresowe spodnie i białą koszulkę z napisem VANS. Chłopak usiadł obok mnie i zapytał patrząc mi prosto w oczy:
-Powiesz mi po co tak naprawdę przyszłaś? Widzę że nie jesteś moją fanką.-w jego oczach było coś takiego, co mnie do niego przyciągało, jakby mnie zahipnotyzował. Powiedziałam mu całą prawdę, bo po co kłamać...
-Nie wierzę, że taka ładna dziewczynka jak ty chciała mi ukraść telefon.-zastydziłam się, powiedził, że jestem ładna.
-A jednak...-odpowiedziałam
Zapadła chwila niezręcznej ciszy.
-My się chyba jeszcze nie znamy. Jestem Justin-powiedział z uśmiechem na twarzy
-Jestem Kamila-podałam mu rękę, a on złożył na niej pocałunek.
Był bardzo miły. Miał wspaniałe oczy. Wyłam w nie wpatrzona, aż nagle zadzonił telefon. To była moja mama:
-Halo?
-Gdzie jesteś? Jest już 20
-JUŻ 20.00?! Dobra zaraz będę.
Rozłączyłam się.
-Muszę juz iść.-powiedziałam smutno, bo serio miło mi się z nim rozmawiało
-Odwiozę cię.-zaproponował
-Dziękuję, ale wrócę taksówką.
-Ale ja nalegam.-spojrzałam się w jego oczy i znowu uległam
-Dobra.-odpowiedziałam, a na jego twarzy pojawił się uśmiech
Wyszliśmy z apartamentu. Poczekaliśmy chwilę na windę. Gdy już byliśmy na parterze, podeszłam do recepcji i powiedziałam, że znalazłam kartę. Mężczyzna podziękował mi.
-Czym jedziemy?-zapytałam
-O już jedzie moje autko.-odpowiedział
-Serio?!-zapytałam gdy ujrzałam piękną białą limuzynę.
Chłopak uśmiechnął się.
-A no tak, ty przecież jesteś gwiazdą.-powiedziałam cicho
Szofer otworzył nam drzwi. Gdy wsiadałam Justin delikatnie polożył rękę n moich plecach. Usiedliśmy z tyłu. Podałam adres kierowcy i pojechaliśmy.
-mogę cię jeszcze o coś prosić?-zapytałam
-jasne.-odpowiedział szybko
-Czy mogę sobie zrobić z tobą zdjęcie?
Chłopak zgodził się. Wyjęłam iPhona i zaczęłam cykać zdjęcia z rąsi. Zrobiłam okołó 10 zdjęć, żebym mogła wybrac to najładniejsze.
-A teraz moja prośba.-powiedział
-Jaka?-zapytałam
-Chce, żebyś przeyszła na mój koncert w sobote-powiedział dając mi dwie wejściówki VIP.
-Ale... Ja nie powinnam...
Przerwał mi.
-Proszę cię. Chciałbym cie jeszczze raz zobaczyć.
Po tych słowach się zgodziłam. Wzięłam bilety i schowałam je w torbie.
Byliśmy już pod moim domem.
-No ale chate to ty masz niezłą...-powiedział dziwiąc się.
Uśmiechnęłam się.
-Dziękuję za wszystko. Jestes wspniały.-powiedziałam po czym go przytuliłam i wyszłam z limuzyny. Pomachałam mu, po czym weszłam do domu. To było dla mnie takie dziwne. Poznałam dzisiaj najpopularniejszego nastolatka. Powiedział, że jestem ładna *.* Jejku
Całą w skowronkach poszłam do swojego pokoju. Długo nie mogłam zasnąć bo myślałam o nim. Chyba się w nim zauroczyłam...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz