-Dokąd idziemy?-zapytałam dziewczyny
-Zobaczysz.-odpowiedziała uśmiechając się
Minęłyśmy park i kilka bloków. Znalazłyśmy się na jakiejś melinie. Wszędzie było dużo graffiti. Wyglądało to jak stary dworzec kolejowy. Ujrzałam grupkę ludzi. Angie podbiegła do nich i wbirgła w ramiona jakiegoś chłopaka. Zaczęła się z nim całować. To było trochę obrzydliwe...Powoli podeszłam do dziewczyny.
-A to kto?-zapytał chłopak Angie
-Ze szkoły, jest nowa.-odpowiedziała
-A koleżanka nie umie mówić po angielsku?zapytał z ironią w głosie, podszedł do mnie- Jak masz na imię?
-Kamila.-odpowiedziałam szybko
-O jak ładnie.-mówił do mnie jak do dziecka, troche to było dziwne...-To jest Rocky, Dennis, Spider i ja, Jack.
-Miło mi.-powiedziałam
Wszystcy się na mnie dziwnie patrzyli. Ogólnie byli jacyś dziwni.
-No to mała, co jarasz?-zapytał się Dennis.
Kiedy to powiedział przestraszyłam się. Nigdy nic nie brałam, nie paliłam ani nie piłam. Moje oczy zrobiły się duże ze starchu.
-Daj jej coś słabego, bo to jej pierwszy raz.- zauważyła Rocky.
Zauważyłam, że chłopak coś skręcał. Następnie podszedł do mnie i dał mi jointa.
-Angie, co mi po tym będzie?-zapytałam przestaraszona
-Hahahhaaha-dziewczyna zaczęła się śmiać, zapytałam po polsku, więc nikt inny nie zrozumiał-Nic ci nie będzie.-Angie zapaliła swoje zioło, i mojego jointa. - Weź to wciągnij tak jakbyś wciągała mocno powietrze.
Przestraszyłam się, ale nie chciałam, żeby się ze mnie śmiali, wiec włożyłam to do ust, i się zaciągnęlam. Zaczęłam kaszleć. Coś drapało mnie w gardle.
-Spokojnie.-powiedział Jack
Jeszcze raz włożyłam jointa do ust i się zaciągnęłam. Po chwili wyouściłam trochę dymu. Inne zaciągnięcia, nie były już takie trudne. Widziałam, że reszta wciągała coś przez rurki do picia. Po spaleniu jointa zaczęło mi się kręcić w głowię, wiec usiadłam opierając się o ścianę. Wzięłam telefon i zobaczyłam, która godzina. Za 10 minut Rachel kończy lekcje.
-Ej, ja już będę musiała się zbierać.-powiedziałam
-Już idziesz?-zapytał Spider
-No muszę, bo Rachel kończy lekcje.
-Rachel?-zapytała Angie-Ten plastik?
-Tak... To córka chłopaka mojej mamy...
-Czyli to twoja przyrodnia siostra?-zapytała Angie
-Można tak powiedzieć... No nic musze lecieć. Dzięki wam, jesteście najlepsi! Do jutra!-mówiłam. Chyba przez teg jointa zrobiłam się bardziej odważna, bo przecież dopiero co się ich bałam, a teraz gadałam z nimi jakbym ich znałą całe życie. Wracając pod szkołę popryskałam się perfumami. Nie chciałam, żeby ktoś wiedział, że coś paliłam. Zadzwonił dzwonek. Tłum ludzi wyszedł ze szkoły. P chwili ujrzałam Rachel. Była z jej chłopakiem Chrisem. Podeszłam do niej.
-To co? Idziemy?-zapytałam
-Tak, idziemy.-odpowiedziała Rachel
-Siema Kamila.-powiedział Chris
-No hej.-odpowiedziałam uśmiechając się. Natomiast Rachel odrazu zaczęła coś do niego mówić, tak abym tylko ja z nim nie gadała. To było dziwne, no ale dobra... Poszłyśmy na arking. Tam czekał na nas Frank. Weszłyśmy do samochodu. Chris jechał do nas na obiad.
-Chyba ci się podobało pierwszego dnia szkole, taka uśmiechnięta jesteś.-mówił Frank, patrząc się na mnie. Szybko spojrzałam w lusterko. Faktycznie... To napewno ten joint.
Po kilkunastu minutach byliśmy już w domu. Pierwsze co to weszłam do pokoju gościnnego w którym spałam. Bardzo się zdziwiłam, bo nie było tam moich rzeczy. Zeszłam na dół, podeszłam do matki i zapytałam:
-Gdzie są wszytskie moje rzeczy?
Kobieta uśmiechnęła się.
-Wszystko jest przeniesione do twojej sypialni.
Czyli, że mój pokój jest już gotowy. Szybko pobiegłam pod drzwi. Powoli nacisnęłam klamkę i ujrzałam wspaniały pokój. Był wręcz idealny dla mnie. Była tam sztaluga, zestaw do malowania, pianino i gitara. Zobaczyłam drzwi, otworzyłam je. Tak! To była moja prywatna łazienka. Szafy były wypełnione ubraniami, kosmetykami, biżuterią i innymi niezbędnymy rzeczami. Chciałam sprawdzić czy łóżko jest wygodne. Wskoczyłam na nie. Było bardzo wygodne. Położyłam się i sama nie wiem czemu bardzo szybko zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz