Nareszcie jest sobota!
Tydzień minął całkiem dobrze. Zaklimatyzowałam się w nowej szkole. Bardzo dobrze dogadywałam się z Rachel.Co do Angie i jej paczki, nie gadam z nimi. Wszyscy mówią, żę to nie jest towarzystko dla mnie i sama sobie to też uświadomiłam. Justin bardzo mnie zaskoczył, pisaliśmy codziennie po kilka godzin. Batdzo go polubiłam.
Jest godzina 17.30, a o 20 zaczyna się koncert. Wzięłam szybki prysznic. Umyłam głowę. Urzyłam nawilrzających kropli do oczu. Nie było za ciepło, więc ubrałam się tak, natomiast Rachel ubrała to. Uczesałam włosy, a potem zrobiłam takie loki. Zjadłam szybko kolację. Następnie polamowałam się. Mój makijaż był mocniejszy niż zwykle. Urzyłam więcej eyelinera Muszę przyznać, że wyglądałam łądnie :) Jako ostatnie po zrobiłam to umyłam zęby. Około 19.20 byłyśmy już gotowe. Wsiadłyśmy do samochodu i Frank zawiósł nas na koncert. Na ulicach były korki. Jednak pojechałyśmy na miejsce 10 minut przed czasem. Wysiadłyśmy z auta i zaczęłyśmy się przepychać do bramek. Włożyłam rękę do to torebki, aby wyciągnąć bilety, jednk ich tam nie było... Wpadłam w panikę i zaczęłam przeszukiwać torebkę.
-Rachel... chyba nie wzięłam biletów...
-Jak to nie masz biletów?!-zapytała wkurzona
-Nie mam pojęcia, przecież schowałam je do torebki,
-I co teraz? Jak my teraz wejdziemy?
-Nie mam pojęcia...-powiedziałam i wtedy mnie olśniło. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Justina. Po dwóch sygnałam usłyszałam:
-Halo,
-Hej. Mam problem. Zapomniałam biletów, co mam teraz zrobić?
-Przy którym wejściu jesteś?
-Przy 6.
-Czekaj, zaraz tam będę.-powiedział po czym się rozłączył
Razem z Rachel podeszłyśmy bliżej. Gruby ochroniarz chciał zobaczyć nasze bilety. Aż tu nagle wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć. Kilka z nich zaczęło płakać. Spojrzałam się tam gdzie one wszystki się patrzyły i zobaczyłam Justina. Uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy. Justin podszedł do ochroniarza i coś do niego powiedział. Mężczyzna spojrzał się na mnie i na Rachel, po czym otworzył bramkę i nas przepuścił. Razem z Bieberem weszłyśmy do budynku. Poszłyśmy do jego garderoby.
-O mój boże!-krzyczała Rachel- Jestem w garderobie Justina Biebera! A sam Justin Bieber stoi przede mną. Krzyczała podekscytowana. Rzuciała mu się na szyję. Zaczęła go całować, a na jego policzkach zostały tylko ślady jej szminki. Kiedy Rachel go puściła, chłopak podszedł i mnie przytulił.
-I missed you.-wyszeptał mi do ucha
Awwww to było takie słodkie. Nagle do garderoby weszła jakaś kobieta.
-Justin masz 2 minuty-powiedziała, dziwnie się na niego spojrzałą, a potem na nas
Kobieta podeszła do niego, wzięła chusteczkę, i zmazałą mu szminkę z policzków. Razem z Rachel zaczęłyśmy się śmiać.
-Jade (Dżejd) zaprowadź je pod samą scene, proszę-powiedział chłopak-Mają wejściówki VIP.
Kobieta poszła a my za nią. Zaprowadziła nas tam gdzie Justin jej kazał nas zaprowadzić. Było tam spokojnie z 3 tysiący ludzi, jak nie więcej.
-Nie wierzę, że tutaj jest, że przytuliłam Biebera. I to wszystko dzięki Tobie!-mówiła dziewczyna, pocałowała mnie w policzeki i dodała-Dziękuję.
-Nie ma za co.-odpowiedziałam
Nadle wszystki światła zgasły. Wszyscy usichli. Była niesamowita cisza. Aż tu nagle usłyszałam słowa:
'' As long as you love me''
Wtedy wszyscy zaczeli krzyczeć. Zapaliły się wszystkie lampy, były skierowane na dwóch chłopakach siedzących na wysokich krzesłach. Jeden z nich miał gitarę, a drugi... a drugi to był Justin.
To był wspaniały koncert. Justin ma cudownych fanów. Najbardziej mie się spodobało, gdy w trakcie piosenki One less lonely girl wybrano jadną dziewczynę. Justin śpiewał całą piosenkę dla niej, a na koniec wręczył jej kwiaty. Dziewczyna była szcięśliwa, z resztą jak wszyscy którzy byli na jego koncercie. Po koncercie zaraz z Rachel poszłyśmy do Justina. Dużo ludzi stało w kolejce po zdjęcie z nim, więc mu nie chciałyśmy przeszkadzać. Po chyba 30 minutach pozowania podszedł do nas.
-To było coś wspaniałego.-powiedziała
-Dzięki-odpowiedział
-Kurde no. Kocham cię!-powiedziała Rachel i znowu zaczęła go całować.
-My już chyba będziemy lecieć.-oznajmiłam
-To nie idziecie z nami na after party?-zapytał smutny
-Idziemy!-odpowiedziała szybko Rachel
-Zadzwonię do mamy, żeby się nie martwiła.-powiedziałam uśmiechnięta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz