czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 8

To miała być moja pierwsza impreza. Serio. Jednak nie chciałam tego nikomu mówić. Byłam trochę przestraszona, ale cieszyłam się, że moją pierwszą imprezę przeżyję ze kilkowa sławami. Razem z Justinem wsiadłyśmy do lizumyny. Była ogromna. Było w niej bardzo dużo miejsca. Gdy dołączyło do nas kilka osób, Justin otworzył szampana. Wznieśliśmy toast i pojechaliśmy do klubu. Wybiłam tylko lampkę szampana. Po 15 minutach jazdy weszliśmy do jednego londyjskiego klubu. Był taki duży. Wszędzie się świeciły kolorowe światła. Tam było wspaniale. Wszyscy usiedliśmy na sofie. Zaczeliśmy zamawiać drinki, ale ja nie wiedziałam co mam sobie wziąść. Nie znałam się na tym.
-Rachel co bierzesz?-zapytałam
-Whiskey z colą i lodem.-powiedziała, więc wzięłam to samo. Było nawet dobre. Po wypiciu drinka razem z Rachel poszłyśmy na parkiet. Muzyka bardzo mi się podobała. Dobrze bawłam się tańcząc z Rachel. Jednak po chwili zaczepił ją jakiś chłopak i poprosił ją o taniec. Wtedy ja wróciłam się na sofę. Wszyscy znajomi Justina byli na parkiecie, on też. Zamówiłam jeszcze 2 drinki. Nagle podszedł do mnie Justin:
-A ty czemu się nie bawisz?-zapytał
-Nie mam z kim.-odpowiedziałam
-Nie gadaj tylko chodź zatańczyć.-powiedział słodko się uśmiechając. Podał mi rękę, a ja wstałam. Poszliśmy na środek parkietu. Trochę niezręcznie się czułam tańcząc z chłopakiem do bardzo elektrycznej muzyki. Praktycznie stałam sztyna. Chłopak zabaczył, że się krępuje. Nagle Podniósł mnie na rękach o tak. Zaczęłam krzyczeć przez śmiech:
-Ty jesteś jakiś nienormalny?!
Justin zaczął tańczyć trzymając mnie na rękach. Świetnie się bawiliśmy. Gdy mnie postawił na ziemię, trochę się rozluźniłam i zaczęłam normalnie tańczyć. Kręciło mi się w głowie, to pewnie przez ten alkohol. Jednak tańczyła dalej. W pewniej chwili Justin złapał mnie od tułu za boki i przyciągnął mnie do siebie. Na mojej szyi czułam jego oddech. Dłoniom przejechałam mu po włosach. Odwróciła się do niego przodem. Spojrzałam się prosto w jego oczy. No dalej pocałuj mnie! krzyczałam w myślach. Jednak chłopak szybko spuścił wzrok.
-Może odpoczniemy?-zaproponował
Kiwnęłam twierdząco głową. Usiedliśmy. Justin zamówił po drinku dla nas. Wiedziałam, że nie powinnam pić więcej, ale nie mogłam mu odmówić. I to był błąd. Moje oczy zrobiły się bardzo małe. Nie byłam w stanie ustać na nogach. Bardzo kręciło mi się w głowie.
-Justin zawołaj Rachel, proszę.-powiedziałam
Chłopak szybko wrócił z Rachel. Dziewczyna potrząsnęła mną. Potem zaczęła mówić do Justina.
-Ona nie może w takim stanie wrócić do domu. Ojciec mnie zabije, że jej nie dopilnowałam.
-Spokojnie Rachel. Zrobimy tak. Pojedziemy do twojego domu. Ty powiesz, że Kamila nocuje u koleżanki, a ja ją zabiorę do siebie.
-Przeciez mój ojciec się skapnie.
-Nie mamy innego wyjścia.
Po negocjacjach zrobiliśmy tak jak mówił Justin. Zostawiliśmy Rachel w domu, a my pojechaliśmy do niego. Bardzo dziwnie się czułam. Niby wiedziałam co się dzieje, ale nie mogłam nic zrobić. Pojechaliśmy po hotel. Justin zaniósł mnie na rękach do apartamentu. Położył mnie na dużym i wygodnym łóżkuw sypialni. Mówiłam mu, że dam radę sama iść, ale mnie nie słuchał.
-Może przynajmnie wziąść prysznic?-zapytałam
-Jasne.-odpowiedział/ Dał mi swoją koszulkę koszulkę i weszłam do łazienki.

Gdy spojrzałam w lustro przestraszyam się. Wyglądałam jakby ktoś mnie pobił. Zmazałam makijaż który był rozmazayny po całej twarzy. Związałam włosy i weszłam pod prysznic. Tego mi było trzeba. Gdy umyłam całe ciało hotelowym mydłem, założyłam koszulkę którą dał mi Justin. Sięgała lekko za tyłek. Pachniała bardzo ładnymi męskimi perfumami . Uwielbiam ten zapach.

Wyszłam z łazienki. Na mój widok Justin się uśmiechnął. Ja jednak się wstydziłam siebie bez makijażu, więc zasłoniałam twarz ręmą. Miała na sobie tylko bieliznę i jego koszulkę. Bieber spojrzał na mnie od góry do dołu robiąc wielkie oczy. nagle zakręciło mi się w głowie i prawie upadłam. Chłopak do mnie podbiegł i posadził mnie na łóżku. Dziwnie się czułam.
-Dobranoc.-powiedziałsłodko i pocałował mnie w czoło
-A ty gdzie będziesz spać?-zapytałam
-Mną się nie martw. Poradzę sobie.
oooooooooooo to było takie słodkie
-Ale ja cie nie pozwolę spać na podłodze.-przesunęłam się zajmując połowę łóżka - Masz się położyć tutaj.-Wskazałam ręką drugą połowę łóżka. Chłopak sie ze mną kłócił, ale postawiłam na swoim.
-Musisz się zrelaksować.-powiedział. Usiadł za mną i zaczął masować moje plecy. Mmmmmmm masaż robiony przez Biebera. Nagle delikatnie przejechał palcami po mojej szyi, a następnie złożył na niej 3 pocałunki. Po moim ciele przeszły dreszcze. Odwróciłam się do niego przodem. Spojrzałam w jego piękne oczy i pocałowałam go w policzek. Wtedy coś w nim drgnęło. Dotknął dłonią mojego policzka i zaczął mnie całować. Najpierw delikatnie oblizał moje usta. Potem zaczął namiętnie całować. Położyłam sie nie przerywając pocałunku. Mój pierwszy pocałunek. To było coś wspaniałego. Cudowne uczucie. Zaczęłam rękoma jezdzić  po jego plecach i włosach. Nagle nie wiem czemu zaczęłam mu ściągać koszulkę. Całowaliśmy się namiętnie, nawet bardzo. Niespodziewanie wszystko zaczęło robic się czarne. Wszystko przed moimi oczyma się rozpłynęło, a ja odpłynęłam....

Ale miałam piękny sen-myślałam uśmiechając się. Po raz pierwszy się całowałam i to z Bieberem. Dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w hotelu, a obok mnie leżał nieprzytomny Justin. To chyba jednak nie był sen. Potrzebowałam iść do toalety. Nie wyglądałam aż tak źle jak wczoraj, jednak szybko wzięłam moją kosmetyczkę i się pomalowałam. Natmiast włosy zostawiłam związane w koka. Jeszcze tylko umyłam zęby. Gdy wyszłam z łazienki Justin już nie spał.
-Masz fajne nogi.-powiedział z tym słodkim uśmiechem na twarzy. Przypomniałam sobie, że mam na sobie tylko jego koszulkę. Zawstydzona próbowałam ją naciąnąć, aby jak najbardziej ukryła moje nogi. Spojrzałam się na niego. Uśmiechał się słodko, a ja przypomniałam sobie wczorajszą noc. Usiadłam na łóżku obok niego.
-Jak się czujesz?-zapytał troskliwie
-Lepiej, a ty? Też byłeś pijany.
-Kac nie trzymał mnie długo.-odpowiedział szybko
-Justin musimy pogadać...-na te słowa chłopak się podniósł i usiadł obok mnie
- Co jest?-zapytał
-Justin, czy ty wczoraj... no wiesz...czy my to wczoraj zrobiliśmy?-nie chciało mi to przejść przez gardło, wstydziłąm się trochę.
-Nie!-odpowiedział bardzo szybko-Ale nawet nie wiesz, jak bardzo chciałem...
-To nie rozumiem czemu tego nie zrobiłeś. Przecież i tak nic nie pamiętam.
-Bardzo chciałem się z tobą przespać, ale bardziej chciałem abyś przeżyła swój pierwszy raz z kimś kogo naprawdę kochasz.
To co powiedział, było takie prawdziwe. Wierzyłam mu.
-A ty czemu sądzisz, że to by był mój pierwszy raz?-zapytałam śmiejąc się
-Kamila proszę cię. Przeciaż wczoraj się pierwszy raz całowałaś.
-O nie! Przesadziłeś!-zaśmiałam się krzycząc to. Wzięłam poduszkę i zaczęłam go bić. Śmialiśmy się. Zaczęła się bitwa na poduszki. Najpierw ja okładałam leżącego chłopaka, ale potem on wyrwał mi poduszkę. Zaczęłam mu uciekać po całym apartamencie. Dorwał mnie. Rękoma mocno przycisnął mnie do ściany i pocałował mnie w czoło.
-Zamów coś do jedzenia, a ja wezmę prysznic.-powiedział
Wzięłam telefon. Nie miałam pojęcia co zamówić, więc powiedziałam, żeby przywieśli do apartamentu najlepsze śniadanie jakie mają. Po chwili ktoś zapukał do drzwi. Podeszłąm do drzwi i otworzyłąm je. Stał tam dosyć młody mężczyzna z wózkiem śniadaniowym. Bardzo dziwnie się na mnie patrzała. Ale nie dziwie się. Byłam ubrana tylko w koszulkę najsławniejszego nastolatka na świecie.
-Smacznego.-powiedział z miłym uśmiechem
-Dziękuje-odpowiedziała i wzięłam śniadanie do apartamentu. Justin szybko wyszedł z łazienki. Ubrany był tylko w spodnie dresowe. Śniadanie położyłam na stole. Usiadłam na przeciwko Justina. Zaczeliśmy jeść. Ktoś wszedł do apartamentu. Zobaczyłam tą samą kobietę, która weszłą do garderoby Justina. Gdy mnie zobaczyła zrobiła wielkie oczy.
-To ja już będę lecieć.-powiedziała. Wstałam od stołu i poszłam do sypialni. Wiedziałam, że kobieta musi pogadać z Justinem. Wyciągnęłam z jego szafy jakieś dresy i poszłąm do łązienki je założyć. Gdy wyszłam słyszałam, że kobieta krzyczy.
-Ty nie masz teraz szukać sobie dziewczyny! Masz się skupić na karierze! Przed tobą Believe tour!

Muszę iść i to jak najszybciej. Wzięłam wszystkie moje rzeczy i poszłam w stronę wyjścia. Jednak musiałam przjść obok Justina i tej kobiety.
-Ja lece.-powiedziałam szybko
-Czekaj, odwiozę cię.-powiedział Bieber
-Dzięki już zamówiłam taksówkę.
-Ale...-zaczął
-Justin. Już zamówiła taksówkę. Niech idzie.-przerwała mu kobieta
-Dzięki za wszystko.-powiedziałam i wyszłam
Nie wiem kim jest ta kobieta, ale chyba mnie nie lubi. Przecież nic jej nie zrobiłam. Już na koncercie się dziwnie na mnie patrzała. Taxi szybko przyjechała. Podałam adres kierowcy i pojechałam do domu.

1 komentarz: