sobota, 30 marca 2013

Rozdział 10

W niedziele wieczorem, gdy leżałam w łóżku dostałam smsa:
''Wpadnę po Ciebie po szkole, dobrze? :)"
Sms był oczywiście od Justina. Uśmiech sam pojawił się na mojej twarzy.

Lekcje trwały bardzo długo. Odliczałam godziny do moje spodkania z Bieberem. Dzisiaj miałam angielski z Angie. Nie odezwała się do mnie ani słowem. Nawet nie odpowiedziała cześć. Trudno... ale to może i lepiej, że się z nią nie koleguje? Sama nie wiem...
W końcu zadzwonił ten długo oczekiwany dzwonek. Poszłam do wyjścia, tak jak cała szkoła. Szukałam Justina. Jednak tłum był tak wielki, że był to niemożliwe. Nagle dostałam smsa:
"Znajdź mnie."
Znowu się głupio śmiałąm do telefonu. Kurcze. O co mu chodziło. Nigdzie go nie widziałam. Poczekałam chwile, aż ludzie sobie pójdą, nagle ujrzałam narysowaną strzałkę na chodniku. Obok niej był mały napis:
Kamila 
oooooooooooooooo jakie to słodkie :)
Zaczęłam iść za śladami. Na jednej z ławek w parku znalazłam karteczkę. Było na niej zdjęcie moje i Justina. Przestaraszyłam się trochę, gdy je zobaczyła. To było to zdjęcie, które zrobiłam sobie z Justinem w limuzynie. Dalej znalazłam strzałkę, która prowadziła do piekarni. Weszłam tam, a kobieta dała mi babeczkę. Szybko ją zjadła, nagle poczułam dziwny smak w ustach. To była karteczka. Zaczęłam się śmiać. było na niej napisane:
"Dobrze Ci idzie. Zaraz mnie znajdziesz. :)"
Gdy wyszłam z piekarni ujrzałam kolejną strzałkę, która tym razem prowadziła do metra. Co on wymyślił? Mam jechać metrem? Niby gdzie? Wtedy niespodziewanie dostałam smsa, gdzie była napisana nazwa dzielnicy. Szybko odwróciłam się za siebie. On gdzieś tu jest, musi gdzieś tu być. No ale dobra, bawimy się dalej. Wysiadłam z metra na podanej dzielnicy. Odrazu zobaczyłam karteczkę na ścianie na której było napisane:
"Zwiedziłaś już pół miasta. Szukaj dalej, jesteś już blisko"
Hahahahaha, zaczęłam się śmiać, gdy zobaczyłam, jak mężczyna, który tańcząc na ulicy zarabiał, trzymał dużą strzałkę. Czego on nie wymyśli? Wrzuciłam do kapelusza mężczyzny jakieś drobne i poszłam dalej. tym razem musiałam wejść do kwiaciarni. Jakaś pani dała mi duży bukiet czerwonych róż, i powiedziała, abym poszła od kiosku. Pierwszy raz byłam w tej dzielnicy miasta, więc poprosiłam kobietę aby mi wyjaśniła, jak tam dojść. Gdy wyszłam z kwiaciarni, byłam zapatrzona na piękny bukiet. Nagle poczułam, że w coś uderzam, odrazu powiedziałam przepraszam, a dopiero potem zobaczyłam w kogo uderzyłam...
-Kogo my tu mamy?-zapyatł Jack
-Ta... No...cześć...-nie wiedziałam co powiedzieć
-Kwiaty? Jak słodko.-powiedział z chamskim uśmiechem na twarzy
-Czego chcesz?
-Spokojnie. Nie mogę się już z tobą przywitać? Czemu się do nas nie odzywasz? Obraziłaś się czy co?
-Sory, muszę iść.-powiedziałam krótko i ominęłam go
Jednak chłopak złapał mnie za rękę, tak mocno, że aż upadł mi bukiet.
-Wpadnij do nas ja będziesz czegoś potrzebowała.-powiedział, po czym podał mi bukiet z ziemi-Udanej randki z twoim bogatym kochasiem.-dodał i odszedł
Nienawidzę go. Nawet go nie znam, a już go nienawidzę. Chciałam zapomnieć o tym zdarzeniu. poszłam szybko to tego kiosku. Mężczyzna dał mi gazetę. Zdziwiłam się, bo byłam na okładce, razem z Justinem. To było zdjęcie zrobione przed hotelem, tego dnia gdy się poznaliśmy. W tytule było napisane:
"Czy Justin Bieber ma nową dziewczynę?"
Obok zauważyłam napis, napisany markerem:
"Zapraszam na kawę do Starbucks"
Szybko poszłam w podane miejsce. Nareszcie! Gdy weszłam zobaczyłam Justina siedzącego przy jednym ze stolików. Na mój widok uśmiechnął się i wstał. Podeszłam do niego. jakaś kobieta wzięła ode mnie kwiaty, a ja przytuliłam Justina. Następnie usiadłam na przeciwko jego.
-Zabawa w One Less Lonely Girl? Serio?-zapytałam w końcu
-Jedna z moich ulubionych zabaw-odpowiedział słodko się uśmiechając
-Szukałam cię po całym Londynie! Bolą mnie nogi i do tego spodkałam... Nie ważne... Mam nadziję, że było warto.-mówiłam
-Tez mam taką nadzieję.-odpowiedział trochę zmieszny
Podesza kelnerka z bukietem kwitów, które włożyła do wazonu. Justin zamówił sobie late, natomiast ja wzięłam cappuccino.
-Będziemy tutaj siedzieć cały dzień?-zapytałam
-Jak chcesz, o możemy tutaj siedzieć.-odpoiedział
-To może pójdziemy do mnie. To blisko.
-Więc chodźmy.-powiedział uśmiechając się
Wzieliśmy nasze kawy i bukiet po czym wyszliśmy.
-Więc, może powiesz po co to wszystko zaplanowałeś?
-Chciałem cię zobaczyć.
-Przecież widziałeś mnie wczoraj.
-Tak, ale to było 24 godziny temu.-oznajmił
Troche go nie rozumiałam, ale był taki słodki.
-Przepraszam, masz teraz przeze mnie problemy.-powiedziałam przerywając niezręcznom ciszę
-Nie masz za co przepraszać, Jade się o mnie martwi i tyle.
Nagle poczułam jak lece na ziemię. Obcas mi się złamał. Justin szybko mnie złapał.
-Super. Złamal mi się obcs.
Justin bez wachania wziął mnie na ręce.
-Co ty robisz?-zapytałam
-Przecież nie będziesz szła na boso.
On był taki troskliwy. Uwielbiałam to w nim.
-Nie, Justin, proszę cię, Postaw mnie na ziemi. Już i tak dużo ludzi sądzi, że jesteśmy parą.
-A nie jesteśmy parą?-zapyatł
-A jesteśmy?-zapytałam zdziwiona
Chłopak nie odpowiedział, tylko się uśmiechnął. Skoro już mnie ma na rękach, to się do niego przytulę, pomyślałam. I tak tez zrobiłam. Przynajmniej było mi ciepło. Potem wskoczyłąm mu na barana, bo była to dla mnie wygodniejsza pozycja. Zawiał wiatr, a ja rozłożyłam ręce na bok, robiąc pozycje z Titanica. Hahahaha tak się z tego śmialiśmy, albo jak Justinowy wpadł poproszek do oka, a ona nie mógł go wyciągnąć. Pocałowałam go w to oko, żeby było mu miło.

Szybko doszliśmy do mojego domu. Gdy weszliśmy nikogo nie widziałam. chyba wszyscy byli w swoich pokojach. Razem z Justinem poszliśmy do mojego pokoju.
-Ładny pokój.-powiedział
-Dzięki.
-Grasz na pianinie?-zapytała patrząc na instrument
-Czasem sobie pogram.
-Czasem sobie pograsz?-powtórzył moje pytanie -Muzyka to coś wspaniałego. Ona odciąga ciebie od problemów. Ona pociesz cię, pomaga ci zapomnie. Czujesz się lepiej gdy jej słuchasz. T coś o wiele lepszego od książek. To po prostu wspaniałe uzucie, kiedy muzyka wydobyta się spod twoich palców. nie umiem tego ytłumaczyć, bo tego się nie da wytłumaczyć.
Nagle Justin usiadł przy pianinie. Wziął głeboki wdech i zaczął grać. Była to znana mi melodia, jednak nie mogłam skojarzyć. Niespodziewanie zaczął śpiewać:

That I should’ve bought you flowers and held your hand
Should’ve gave you all my hours when I had the chance
Take you to every party ‘cause all you wanted to do was dance
Now my baby’s dancing, but she's dancing with another man

Wtedy skojarzyłam, że to byłą piosenka Bruna Mars - When I was youe man. To piękna piosenka, która opowiada, o tym, że chłopak mógł poświęcać więcej czasu swojej dziewczynie, że mół z nią tańczy, bo ona kochała tańczyć, a teraz? Ona tańczy z kimś innym. To jedna z moich ulubionych piosenek.

Kiedy Justin przestał śpiewać dodał:
-Muzyka opisuje twój nastrój, twój humor. To najpiękniejszy sposób wyrażania emocji. To chwila, która trwa wiecznie.
To co powiedział, to co zagrał, to było piękne.
-Co chcesz przez to powiedzieć?-zapytałam
-Nie chcę żałować, że czegoś nie zrobiłęm, bo zrobi to ktoś inny. tak jak śpiewa Bruno. Nie chcę potem myśleć, że powinienem zrobić to czy tamto. Chcę jak najlepiej wykorzystać swoją szansę, zanim dostanie ją ktoś innym.-przerwał na chwilę, przełknął ślinę, jednak nadal patrzał prosto w moje oczy- Gdyby nie ta piosenka, gdyby nie to pianino, to pewnie nie miał bym odwagi cie tego powiedzieć. To kolejny powód dlaczego muzyka jest najcudowniejsza... Cały czas myślę o tobie. Zakochałem się w tobie, jak jeszcze w nikim innym. Gdy patrzę w twoje oczy, widzę w nich taką niewinność, skromność i miłość. Gdy zobaczyłe Ciebie w moim apartamencie... Nie umiem się wysłowić...chociaż znam Cię bardzo krótko... Boże Święty, Kamila, Kocham Cię.
Łzy same zaczęły napływać mi do oczu. WOW Justin Bieber właśnie wyznał mi miłość. Chyba taka jest rola chłopaka. On wyznaje miłość, a ona ją odwzajemnia. podeszłam do niego i bardzo mocno go przytuliłam. Spojrzeliśmy sobie prosto w oczy. Nagle zaczęłam go całować. Bardzo czule, jednak tez namiętnie. Nieprzerywając tego wspaniałego pocałunku Justin podniósł mnie. Rękoma jeździłam po jego włosach. Czułam jak chłopak uśmiecha się przez pocałunek. W jego ramionach czułam się taka bezpieczna i taka wspaniała. Czułam po prostu, że ktoś mnie kocha. Miłość, coś cudownego.

*****
Namieszałam, ale mam nadzieję, że wam się podoba. :)
-Kamila

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz