Kiedy podjechaliśmy pod dom zamurowało mnie. Czy coś takiego można nazwac domem? To sie matka dorobiła... Frank zaparkował auto. Wysiadłam i powiedziałam głośno WOW!
-Jak to możliwe, że masz tylko jedną walizkę?-zapytał się mężczyzna niosąc ją
Nie odpowiedziałam. Dom był wspaniały. Jednak nie wyobrażałam sobie w nim życie. To za duży luksus dla mnie. W środku wyglądał jak dom z jakiegoś filmu o milionerach.
-A gdzie mój pokój?-zapytałam
-Na górze-odpowiedziała matka
Szybko weszłam po pięknych schodach. Zobaczyłam pierwsze lepsze drzwi. Powolu nacisnęłam klamkę i ujrzałam to. Weszłam do środka. Pierwsze co żucało się w oczy to duży napis DREAM. Na jednej ze ścian było bardzo dużo plakatów jakiegoś chłopaka. Nagle usłyszałam jakiś krzyk po angielsku:
-Co ty robisz w moim pokoju?!-krzyczała, odwróciłam się i ujrzałam piękną dziewczynę, była praktycznie idealna. Więc to jej pokój. Naprawdę wspaniały.
-Przepraszam, myślałam, że to ma być mój pokój...-mówiłam, trochę dziwnie się czułam mówiąc po angielsku, jednak umiałam, uczyłam się go od pierwszej klasy.
-Myślałaś? Wyjdź już! Ty masz mieszkać tam!-krzyczała wskazując drzwi obok jej pokoju.
Uśmiechnęłam się miło, a ona odpowiedziała uśmiechem, których chyba chciała mnie przedrzeźnic. Chyba się nie polubimy...
Otworzyłam drzwi i ujrzałąm ... nic.
Pokój był pusty. Wielkością był taki sam jak pokój tamtej dziewczyny. Ściany były białe. Był zupełnie pusty.
Zeszłam na dół i powiedziałam do kobiety:
-Serio mam mieszkać w tym pustym pokoju?
-Ależ nie. Zaraz przyjdzie dekoratorka wnętrz i urządzi ci pokój jak tylko będziesz chciała. Póki co bedziesz w pokoju gościnnym.-mówiła kobieta-Nie wiedziałam co lubisz, wieć wolałam żebyś sobie sama urządziła pokój, jak tylko będziesz chciała.
-Dokładnie, nie znasz mnie!-wybuchłam
-Ej dziewczyny! bardzo was proszę abyście w domu mówiły po angielsku, bo ja i Rachel nie rozumiemy. A to nie przyjemne uczucie kiedy mówicie w obcym języku.-oznajmił Frank
Zupełnie zapomniałam, że jest anglikiem, i tak dziewczyna też.Więc zapyatłąm po angielku tym razem:
-Kim jest tamta dziewczyna?
-To moja córka, Rachel. Jesteście w tym samym wieku, więc powinnyście się dogadać. będziecie razem chodziły do szkoły.- oznajmił Frank
Tak, dogadamy się... Już to widzę...
Wstałam i poszłam do pokoju gościnnego. Słuchałam muzyki i próbowałąm sobie wyobrazić życie tutaj. Życie w UK.
Nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę-powiedziałam
Do pokoju wszła młoda kobieta w duża fioletową tecczką. Przedstawiła mi się. Była projektantką wnętrz. Pytała się mnie co najbardziej lubie, czym się interesuje itp. Pokazała mi szkic pokoju, jaki chciała by mi zrobić. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobał. To było idealne.gdy kobieta wyszła była godzina 19.30. Byłam głodna i zmęczona. Zeszłąm na dół i ujrzałam duży stól. Był nakryty. Gdy weszłam do kuchnii zobaczyłam miłą starszą kobietę.
-Kolacja za 3 minuty-powiedziała uśmiechają się
To chyba gosposia...
-Może pani pomogę?-zapytałam
-Nie, skarbie. Dziękuje, ale już wszytsko zrobiłam. Usiądź proszę.-odpowiedziała
Usiadłąm przy stole. Po chwili przyszła matka, Frank i jako ostatnia Rachel.
Kolacja była pyszna. Dawno nie jadłąm tak dobrej sałatki z kurczakiem. Przy stole dużo rozmawialiśmy. To dziwne uczucie gadać z matką, której zupełnie nie znasz. A ona nie zna ciebie. Dowiedziałam się, że Frank ma swoją firmę z kosmetykami, moja mama mu pomaga, a Rachel chodzi do prywatnej szkoły. Najlepszej w Lodynie. Ja też tam będę chodzić. Już od powiedziałku. Ciekawe czy dam siobię radę w angielskij szkole... Nie będzie to łatwe...
Po kolacji umyłam się w łazience. Przebrałam się w piżamę i wskoczyłam do łóżka. Jejciu jakie ono było wygodnę. Gdy leżałam próbowałam sobie wyobrazić jak będzie to wszystko wyglądało. Z małego domku na farmie, przeprowadziłam się do pięknej willi w Wielkiej Brytanii, w Londynie. Myślałam też o babci... Nie wiedziałam co będzie dalej... Jednak szybko zasnęłam, bo byłam bardzo zmęczona tym dniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz