sobota, 23 marca 2013

Rozdział 3

-Kamila! Wstajemy.-usłyszałam łagodny głos, Powoli otworzyłam oczy i ujrzałam gosposię.
-Która godzina?-zapytałam nieprzytomna
-Jest 7.00, a o 8.30 masz być w szkole.
Automatycznie zerwałam się z łóżka. Niby 1.30 godziny na wyszykowanie się, ale pierwszego dnia szkoły trzeba łądnie wyglądać. Poszłam pod prysznic. Idąc do łazienki zobaczyłam, żetrwa remont pokoju dla mnie. Potem ubrałam to co wczoraj kupiłam. Lekko falowane włosy sięgające do łokci postawiłam rozpuszczone z przedziałkiem na środku. Gdy byłam już gotoa poszłam zjeść śniadanie. Zobaczyłam Rachel siedzącą przy stole. Była ubrana tak. Do tego oczywiście dużo biżuterii, i włosy ubiętę w małego koka. Oblukała mnie od góry do dołu po czym powiedziała:
-Serio chcesz iść tak do szkoły?
-Źle wyglądam? Sama wybrałaś mi te obrania...
-Oj dziewczyno. Trzeba cię jeszcze dużo nauczyć... Chodź za mną.-westchnęła po czym złapała mnie za rękęi zaprowadziła do swojego pokoju. Uwielbiałam go. Był wspaniały, taki duży i idealnie do niej pasował. Rachel miała w swoim pokoju łazienkę, weszłyśmy do niej. Miała tam dużo kosmetyków. Szybko wybrała odpowiedni podkład dla mnie i mnie nim pomalowała, po czym namalowała mi delikatne kreski na powiekach. Jeszcze tylko maskara.
-Lepiej?-zapytała mnie
Spojrzałam w lustro... i naprawdę ładnie wyglądałam. Nie był to mocny makijaż, ale pasował mi.
-Lepiej.-odpowiedziałam
Rachel wyciągnęła szkatułkę z biżuterią. Wybrała dla mnie odpowiedni zestaw do ubrania. Muszę przyznać, zachowała się wspaniale. Chociaż pomogła mi chyba tylko dla tego, żebym jej nie przyniosła wstydu.
-Biżuteria do zwrotu.-powiedziała
-Normalnie cię uwielbiam!-krzyknęłam po czym ją przytuliłam
-Dobra, mamy mało czasu, a ja jeszcze nie zdążyłam zjeść.
Zeszłyśmy na śniadanie. Miałyśmy 15 minut do wyjścia.
-A co muszę mieć do szkoły? Jakieś zeszyty czy cos?-zapytałam przy śniadaniu
-Po co ci zeszyty?-zapytała i spojrzała się jak na idiotkę. Wtedy jeszcze nie rozmumiałam o co jej chodziło. Po śniadaniu szybko umyłam zęby, popryskałam się perfumami i pobiegłam do samochodu. Tym razem moja mama prowadziła, a ja i Rachel siedziałyśmy z tyłu. Nadal nie mogłam się przyzwyczaić, do lewostronnego ruchu. Chwilę później wysiadłam w auta i zobaczyłam bardzo dużą szkołę.
-Rachel ty idź na lekcje, a ja pójdę z Kamilą do recepcji.-powiedziała moja mama
Rachel szybko odeszła od nas i podeszła do grupki ludzi. Natomiast my poszłyśmy do recepcji. Sekretarka zaprowadziła nas do gabinetu derektora. Tam mężczyzna sprawdzał mój angielski. Pytał się mnie czym się interesuje. Co mnie zdziwiło=mogłam sobie sama wybrać przedmioty jakich chcę się uczyć. Angielki, matematyka, chemia i wychowanie do życia w rodzinie były obowiązkowe. Po długich namysłach, stwierdziłam, że pójdę do klasy o profilu artystycznej, a przedmioty jakich będę się uczyć to plastyka, muzyka, francuski oraz informatykę. Po podpisaniu kilku papierów mama wróciła do domu, a sekretarka zaprowadziła mnie do jednej z klas. Było tam bardzo dużo ludzi. Zrobiło mi się głupio, gdy tak stałam na środku klasy, a sekretarka gadała z nauczycielką.
-Kamila?-zapytała nauczycielka
-Tak?
-Jestes z Polski?
-y Tak
-To usiądź proszę z Angeliką.-powiedziała wskazując palcem dziewczynę. Pierwsze co rzuca się w oczy to jej kolorowe włosy. Zawstydzona podeszłam i usiadłam obok dziewczyny.
-Cześć. Jestem Kamila, a ty?-powiedziałam cicho
-Angie.-odpowiedziała nawt na mnie na patrząc.
Po chwili podeszła do mnie nauczycielka angielskiego, dała mi zeszyt, książkę i przybory do pisania. Wtedy zrozumiałam czemu Rachel się tak dziwnie na mnie spojrzała. Lekcja minęła szybko. Trochę dziwnie się, gdy wkoło otacza mnie angielski. Przynajmniej ta Angelika mówi po polsku. Chociaż zbyt rozmowna to ona nie jest...
Tutaj lekcje są inaczej niż  polsce. Tam pomiędzy każd lekcją jest przerwa, a tutaj nie. Wygląda to tak:
dwie normalne lekcje, 15 minut z wychowawcą, przerwa śniadaniowa (20minut), dwie normlne lekcje, przerwa na lunch(45minut) i na koniec dwie normalne lekcje. Spojrzałam na plan lekcji. Teraz matematyka... Zapytałam się jakiejś nauczycielki, gdzie jest ta klasa. Kobieta zaprowadziła mnie. Weszłam do klasy i usiadłam sama w ostatniej łwce. Co mnie zdziwiło - teraz miałam lekcje z kompletnie innymi ludźmi. chyba tylko jedna osoba miała też ze mną angielki. Nagle zobaczyłam jak Rachel weszła do klasy. Usiadła w ławce przede mną, z jakąś dziewczyną. Chyba mnie nawet nie zauważyła...
Po 15 minutach lekcji z wychowawcą przyszedł czas na break. Poszłam do toalety, poprawiłam włosy i makijaż. Dzisiaj mam tylko 3 lekcje. Więc jeszcze tylko WDŻWR i koniec! Klasę znalazłam bez problemu. Tutaj były inaczej poustawiane ławki. Wyglądało to jak jeden wielki stół. Kilka osób siedziało już w klasie. Usiadłam na pierwszym lepszym miejscu. Ludzie siadali na krzesłach. Nagle usłyszałam, że ktoś coś do mnie mówi:
-Are you new?
Gdy się odwróciłam, zobaczyłam całkiem ładnego chłopaka. Szybko kiwnęłam głową twierdząco.
-Jestem Kevin.-powiedział
-A ja Kamila.
-Jesteś z Polski?-zapytał
-Tak.
Chłopak usiadł obok mnie. Na lekcji starałam się uważnie słuchać, Jednak wkurzało mnie to, że wszyscy gapili sié na mnie... No ale jestem nowa...
Lekcja się skoczyła, Rachel kończyła dopiero za godzinę, więc muszę czekać. Poszłam do parku obok szkoły. Usiadłam na ławce. Nudziło mi się, więc zaczęłam się bawić moim iPhonem.
-A ty co ty robisz?-ktoś powiedział
podniosłam głowę do góry i zobaczyłam Angelikę.
-ooo hej Angelia.-powiedziałam
-Nie Angelika, tylko Angie (Endżi)...
-A no tak przepraszam...
-Spoko, co ty robisz?
-Czekam na mame, ale przyjedzie dopiero za godzinę...
-No to chodź ze mną. Co będziesz tutaj sama robiła?
-No dobra-wsałam, założyłam torbę na ramię i poszłam za Angie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz