środa, 20 marca 2013

Rozdział 2

Obudziły mnie wpadające przez okno pronienie słońca. Spojrzałam na telefon. Była godzina 8.20. Wszyscy jeszcze spali, więc wyjęłam z mojej walizki ubranie. Włączyłam sobie muzykę na telefonie. W tej chwili leciała Beyonce - Love on top. Po chwili zobaczyłam, że moja mama wchodzi do pokoju. Automatycznie wyjęłam słuchawki z uszu. Była ubrana w szlafrok, chyba dopiero wstała.
-Już nie śpisz?-zapytała- Mam coś dla ciebie.-powiedziałą, po czym dała mi torbę
-Co to?-zapytałam zaglądając do tobry. Zobaczyłam tam nowy telefon, klucze do mieszkania, zestaw kosmetyków i portfel.
-Taki niezbędnik dla młodej dziewczyny-odpowiedziała
-Dziękuje.-nie wiedziałam co powiedzieć, bo nigdy nie miałam takich drogich rzeczy.
-O 9.00 jest śniadanie.
Gdy kobieta wyszła otworzyłam pudełko w którym znajdował się iPhone5. Ciekawe jak ja sobie poradzę z obsługą... Przecież to ma tyle funkcji... Spojrzałam na portfel były w nim dwie karty. Jedna debetowa, druga kredytowa. Na nich było moje nazwisko!
Zeszłam na śniadanie. Wszyscy już siedzieli przy stole.
-No nareszcie przyszła...-żuciła zalotnie Rachel
Usiadłam i zaczęliśmy jeść.
-Dziewczyny, idziecie dzisiaj na zkupy.-powiedziała mama
-O super. Uwielbiam zakupy-mówiła ucieszona Rachel
-Wiem, dlatego oprowadzisz Kamilę i pomożesz jej wybrać coś łądnego do szkoły.
-Chyba sobie żartujesz! Nie pokażę się z nią na mieście!-Rachel zrobiła się czerona
Zrobiło mi się głupio. Dziewczyna mnie nie zna i już sie mnie wstydzi.
-Okej. Nie muszę nigdzie iść. Mam trochę ubrań.-powiedziałam
Rachel spojrzała na mnie od góry do dołu.
-Dobra. pójdziemy, bo jeśli tak ubrana przyjdziesz do szkoły do zrobisz mi jeszcze większy wstyd.

Około godziny 11.30 Rachel była gotowa. Założyłam płaszczyk i buty powyżej kostkę. Zeszłam na dół. Po chwili zeszła też Rachel. Wyszłyśmy z domu. Podjechał jakiś samochód. Rachel podbiegła do chłopaka, który kierował. Po pocałowaniu go wsiadła do auta.
-Wsiadasz czy nie?-podeszłam i usiadłam na tylnym siedzeniu-To jest... ta no... Jak ty masz na imię?-spojrzała na mnie dziwnie
-Kamila...-odpowiedziałam
-No nie ważne...- machnęła ręką-To mój chłopak.
Chłopak odwrócił się i podał mi rękę.
-Jestem Chris-był bardzo przystojny. Pasowali do siebie.

Po 15 minutach byliśmy w Centrum Handolwym. Trochę głupio się czułam, gdy Rachel chodziła przytulona z Chrisem. Gadali tylko ze sobą. Ale to może i dobrze, bo i tak nie mamy wspólnych tematów. Kupiłam bardzo dużo rzeczy. Niekoniecznie w moim stylu, ale według Rachel ładnie mi w tym ubraniach. Powiedziała mi, że mam nawet ładną figurę. Nigdy nie byłąm na takich zakupach.

Wróciliśmy do domu około godziny 20.00. Byłam zmęczona i do tego jutro pierwszy dzień szkoły... Szybko poszłam się umyć, po czy wskoczyłam do łóżka i zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz